1. Pięć lat, siedem miesięcy, 25 dni…w niemieckich obozach zagłady.

1. Biografia

Dnia 8 września 1939 roku około godziny 14.00 przyszło po mnie dwóch gestapowców. Wpakowali mnie do samochodu i zawieźli do Victoriaschule przy Holzgasse – obecnie Kładki 24. Po 3 dniach, 11 września 1939 r., przetransportowano nas do obozu dla jeńców cywilnych, do Stutthofu, który później stał się obozem koncentracyjnym z podobozami. W obozie tym z początku spaliśmy pod namiotami, a w ciągu dnia budowaliśmy drewniane baraki. Gdy już kilka baraków było gotowych, spaliśmy w nich na podłodze pokrytej słomą. Zostałem wpisany do ewidencji obozu jako więzień numer 624. Pracowałem przy karczowaniu lasu i wydobywaniu korzeni. Przy niedostatecznym wyżywieniu praca ta była bardzo uciążliwa. Później udało mi się przejść do komanda „Saegewerk”,  tj. do pobliskiego tartaku, gdzie korowaliśmy pnie drzewne. Najlepiej powodziło mi się przy pracach rolnych na zewnątrz obozu, ponieważ gospodarze – gdańszczanie dobrze nas karmili. Można było najeść się do syta.

Przed świętami Bożego Narodzenia nasza dziesięcioosobowa grupa więźniów została odwołana do obozu Stutthof, a z początkiem stycznia 1940 r. na apelu odczytano kilkadziesiąt numerów więźniów przeznaczonych do transportu do obozu w Nowym Porcie koło Gdańska. Wśród wyczytanych numerów usłyszałem również swój numer. Stanąłem – jak również wielu innych Polaków – gdańszczan – przed obliczem komendanta SS Obersturmbannführera Pauly’ego. Oględziny ze  względu na rasę wypadły pomyślnie i zostałem przekazany w lutym 1940 r. do obozu szkoleniowego w Prabutach w Prusach Wschodnich, tzw. „Umschulungslager Riesenburg”.

Od 14 stycznia do 15 marca 1940 r. pracowałem przy pracach porządkowych i odśnieżaniu torów kolejowych w obozie przejściowym w Prabutach (Riesenburg) koło Kwidzynia. Po tym okresie kilkanaście rodzin polskich z Gdańska zostało przeznaczonych do robót rolnych w głębi Niemiec. W czasie transportu do Niemiec przyłączyłem się do rodziny Kreftów, którą znałem jeszcze sprzed okupacji. Na stacji Tempelburg (obecnie Czaplinek koło Szczecinka) oczekiwali na nas gospodarze rolni. Wraz

z Brunonem Kreftem i jego siostrą, Eleonorą, zostaliśmy przydzieleni

do gospodarza, Karla Springera, Tempelburg-Abbau (Czaplinek-Wybudowanie). U tego bauera pracowałem do końca stycznia 1941 r.

Przez Arbeitsamt w Tempelburgu otrzymałem skierowanie do majątku rolnego w Heinrichsdorf położonego blisko Czaplinka. Kilkadziesiąt osób, Polaków i Polek ze  znaczkiem „P”, było zatrudnionych  w  tymże majątku  za bardzo  skromne wynagrodzenie. Zarobki były tam niewłaściwie naliczane, wręcz zaniżane przez niemieckiego zarządcę –  niekorzystnie dla całej naszej grupy.

Po kilku tygodniach gestapo zabrało mnie z tego majątku i wtrąciło do więzienia Neustettin w Szczecinku. Tam zatrzymano mnie do końca kwietnia, a na początku maja 1941 r. musiałem podpisać rozkaz uwięzienia, „Haftbefehl”. U dołu tego rozkazu widniał podpis wysokiego funkcjonariusza SS, Reinharda Heydricha – szefa Głównego Urzędu Bezpieczeństwa Rzeszy. Taką – okazuje się – byłem niebezpieczną osobą dla Rzeszy.

Z więzienia Neustettin zostałem doprowadzony przez konwojenta

do więzienia policyjnego w Poznaniu.  Natomiast 22 maja 1941 r. w transporcie razem ze 108 więźniami przekroczyłem bramę KL Auschwitz – Birkenau z napisem „Arbeit macht frei” (Praca czyni wolnym).

I tu przebywałem do grudnia 1944 roku.

2 grudnia 1944 roku jednym  z pierwszych transportów zostałem skierowany  do KL Dachau, w którym to obozie przebywaliśmy jedynie

10 dni. (W tym okresie my sami, jak i nasze odzienie więzienne,  „odwszawiono”). Jeszcze krócej przebywaliśmy w KL Buchenwald, skąd skierowano nas do Aussenkommando Ohrdruf. W tych obozach otrzymaliśmy nowe numery więzienne.

Najbardziej wysuniętym na zachód z „moich” niewolniczych obozów było Aussenkommando KL Buchenwald – Bunkerlager Crawinkel. Pod nadzorem SS-manów zakładaliśmy tam nowy obóz.  Zajmowaliśmy opróżnione z amunicji bunkry, do których  przydzielano po 50 häftlingów. Na noc  wstawiano do bunkra prowizoryczną latrynę i  szczelnie go zamykano. Każdego dnia rankiem w poszczególnych bunkrach odbywała się kontrola stanu liczebnego więźniów. Pod koniec marca władza obozowa poczyniła przygotowania do ewakuacji. Trasa ewakuacyjna miała przebiegać bocznymi drogami w kierunku na Arnstadt w okręgu Erfurt i dalej

na Weimar do macierzystego obozu KL Buchenwald znajdującego się

w odległości około 60km.

Pierwsza kolumna marszowa uformowała się 1 kwietnia w godzinach rannych, a dalsze w następnych. Około 3.000 häftlingów wyruszyło

w drogę powrotną – tzw. „Marsz Śmierci”. Czwartego dnia doszliśmy

do Weimaru i wielkim wysiłkiem woli pokonaliśmy ostatnie kilometry. Dochodząc do szczytu stosunkowo dużej wyniosłości, zbliżyliśmy się

do obozu KL Buchenwald. W obozie tym byliśmy jedynie 2 dni. Dalsza ewakuacja nastąpiła w pierwszej połowie kwietnia  1945 r. – wagonami

do przewozu towarów powieźli nas w kierunku wschodnim.

Ostatnim obozem mojej tułaczki podczas okupacji niemieckiej okazał się KL Flossenburg – Aussenkomando Leitmeritz, na terenie byłej Czechosłowacji. W tym obozie więźniowie byli zatrudnieni przy produkcji części do czołgów ,,Tiger”. Praca odbywała się w podziemnych tunelach na przestrzeni kilkudziesięciu kilometrów.  Nie brałem w nich udziału, ponieważ byłem zatrudniony przy pracach porządkowych wewnątrz obozu.

W nocy z 5 na 6maja 1945 r. obudził nas gong. Blockaeltester nie zezwolił nam na wyjście na plac apelowy. Okazało się, że miano zlikwidować wszystkich więźniów wprowadzając ich do podziemnych tuneli

i zaminowując wejścia i wyjścia. Nie doszło do tej zbrodni, ponieważ spór między Lagerführerem i Arbeitsdienstführerem rozstrzygnął się na naszą korzyść –  pozostaliśmy  przy życiu!

Po otrzymaniu zaświadczenia z moim nazwiskiem włączyłem się

do kolumny składającej się z 50 häftlingów, stojących przed bramą wyjściową  obozu. Czterech wachmanów z karabinami ustawiło się po bokach naszej kolumny i prowadziło nas przez miasto Litomierzyce. Za miastem pojawiła się myśl: „Czy nas rozstrzelają?” Zauważyliśmy jednak, że wachmani po pewnym czasie zawrócili do obozu! Nie chcieliśmy wierzyć naszemu szczęściu: BYLIŚMY WOLNI!


2. Tabelaryczne zestawienie marszruty okupacyjnej –

droga życiowa („Golgota Zachodu”)

przez niemieckie obozy i więzienia,

a także etapy niewolniczej  pracy

począwszy od 8 września 1939 r. do 6 maja 1945 r.

        marszruta okupacyjna

                  – etapy życia

                     okres czasu
Gdańsk  – szkoła Victoria 8 września 1939 r.
obóz dla jeńców cywilnych Stutthof od 11 września 1939 do stycznia 1940 r.
obóz przejściowy Riesenburg (Prabuty) od połowy stycznia do połowy

marca 1940 r.

roboty przymusowe na roli u Niemca

Springera w Czaplinku

od kwietnia 1940 do połowy

lutego 1941 r.

roboty przymusowe w majątku

Heinrichsdorf blisko Tempelburga

przełom lutego i marca 194Ir
więzienie Neustettin (Szczecinek) od połowy marca 1941 do 10 maja 1941 r.
więzienie Polizeipräsidium Poznań kilka dni w maju 194Ir.
obóz koncentracyjny KL Auschwitz od 22 maja 1941 r. do 2 grudnia 1944 r.
obóz koncentracyjny KL Dachau od 3 do 12 grudnia 1944r.
obóz koncentracyjny KL Buchenwald od 13 do 15 grudnia 1944 r.
komanda KL Buchenwald:  
           1. Kommando Ohrdruf od 16 grudnia 1944 r. do 9 lutego 1945r.
           2. Kommando Bunkerlager Crawinkel od 10 lutego do 12 kwietnia 1945 r.
           3.ewakuacja Bunkerlager Crawinkel od 13 do 16 kwietnia 1945 r.
           4. KL Buchenwald Od 17 do 18 kwietnia 1945 r.
ewakuacja: KL Buchenwald – Komando Leitmeritz,  KL Flossenburg od 19 kwietnia do 6 maja 1945 roku

Jutrzenka Wolności:

                     etapy życia

                 okres czasu
partyzantka – wieś Stradonice od 6 do 10 maja 1945 roku
batalion Praha VII – Praga czeska od 10 maja do 9 czerwca 1945 roku

 

3. Przestrzenny obraz marszruty okupacyjnej

 

 

Objaśnienia:

  • Riesenburg (obecnie Prabuty)
  • Tempelburg  (obecnie Czaplinek)
  • Neustettin (obecnie Szczecinek)

Leitmeritz  (obecnie Litomierzyce).

Comments are closed.