15 sierpnia Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny w Dachau 805 -1943 w Warszawie 1694 i 1920

Wniebowzięcie Najświętszej Maryi Panny

Reni, Guido - Himmelfahrt Mariae - 1642.jpgMatka Jezusa żyła jeszcze około 15-20 lat po zmartwychwstaniu Syna. -„odeszła” do Ojca i Syna około 52 roku w czasie pobytu wszystkich apostołów w Jerozolimie. Święty Grzegorz z Tours żyjący w VI wieku napisał piękny apokryf, w którym relacjonuje śmierć Maryi: „Gdy wypełniwszy bieg życia ziemskiego, Najświętsza Maryja Panna miała zejść z tego świata, zebrali się w Jej domu wszyscy Apostołowie ze wszystkich krańców świata. Dowiedziawszy się o Jej niedalekim zejściu, czuwali razem z Nią. A oto Pan Jezus przyszedł z aniołami swymi i biorąc duszę Jej dał ją Michałowi Archaniołowi i odszedł. Natychmiast, lecz już po nadejściu brzasku dnia, Apostołowie wzięli ciało z łoża i umieścili je w grobie. Strzegli go czekając na przyjście Pana. I znowu stanął przy nich Pan, i rozkazał święte ciało na obłoku przenieść do raju, gdzie połączywszy się z duszą, teraz wraz z wybranymi zażywa radości dóbr wiecznych bez końca”.

Bardzo istotnym momentem rozwoju  kultu, było ogłoszenie Maryj jako Królowej Polski przez króla Jana Kazimierza.

To wydarzenie  1 kwietnia 1656 roku we Lwowie zostało poprzedzone objawieniami sługi bożego ojca Juliusza Mancinellego w Neapolu .14 sierpnia 1608 r

i na Wawelu  8 maja 1610 r

Maryja powiedziała, że chce być czczona jako Królowa Polski.

Na pamiątkę objawień Jezuity z Neapolu na kościele Mariackim w Krakowie umieszczona została korona.

Cud nad Wisłą  w Warszawie miał miejsce w święto Matki Bożej 15 sierpnia 1920 r ( w dniu urodzin Ksiecia Konstantyna Wittelsbacha wieznia KZ Dachau

Cud nad Wisłą  w Warszawie był to wyraźnym znakiem Bożej interwencji i odpowiedzi na modlitwy Polaków

15 sierpnia 1943 ..w Obozie Koncentracynym Dachau … 15 sierpnia 805 r 

15 sierpnia 1694   Warszawa ceremoniał zaślubin Teresy Kunegundy Sobieskiej per procuram z Maksymilianem II Emanuelem (1662–1726), elektorem bawarskim z Dachau 

Polscy Kaplani  15 sierpnia 1943 w Dachau 

Niedziela  i uroczystość Wniebowzięcia NMP. Komanda idące na Plantaże były pomniejszone. Komando czwartej szklarni (miało jedenaście osób, Kapo był dwunasty. Po przybyciu na teren cieplarni zdjęto, jak zwykle, najpierw maty z inspektów, następnie Kapo wydał polecenie, aby skopać i uporządkować zagon przy drutach Freiland 2. Po wydaniu polecenia Kapo po­szedł do przybudówki przy cieplarni, gdzie był magazyn i biuro. Tam zwykle siedział i rzadko wychodził,Dziesięciu księży wzięło narzędzia i zaczęło pracę.

Dzień był pogodny.Błękit nieba zsyłał ukojenie na sko­łatane serca.

Piękno kwiatów, ziół, krzewów, drzew, nieba i ziemi było hymnem pochwalnym i hołdem dla Stwórcy.

Księża byli zdumieni, że Plantaże są tak piękne.Kiedyś,  gdy byli półprzytomni, osłabieni głodem, zajęci myślą o je­dzeniu, gdy wstrząsały nimi dreszcze, nie widzieli Bożego piękna, które było przy nich.Pracowali wolno, w milczeniu. Upłynęło kilka minut

. Ks. Piotr przestał kopać i najpierw spojrzał na cieplar­nie. Nikogo koło nich nie było; również nikogo na placu przy Geratehaus i Pfeffermuhle i na drodze, która je łączy­ła. Wówczas zaczął mówić: „Przed śpiewem Godzinek że­gnamy się wszyscy: W imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

Zgodnie z naszą umową pierwszy przemawia ks. prof. Fran­ciszek Mączyński — Wprowadzenie do Godzinek!” Ks. Profesor przestał kopać, oparł ręce na łopacie i zaczął: „Drodzy Księża!

Oto dzisiaj mamy niezwykłą uroczystość— niedziela i uroczystość Maryjna.

Dzisiaj cały Kościół składa cześć Niepokalanej i Wniebowziętej.

Do tego hołdu pragniemy dołączyć naszą modlitwę i śpiew i naszą wdzię­czność.

Rok temu byliśmy głodni, osłabieni, cierpiący, bliscy śmierci.

W minionym roku 1942 wyjechało z Dachau 31 transportów inwalidów. Były to transporty na śmierć. W tych transportach wyjechało 27 polskich księży. W następnych mieliśmy być my. Nieoczekiwanie przyszło w listopadzie pozwolenie na paczki. powiadomiliśmy rodziny i paczki przyszły. Zmieniło się nasze połażenie. Jesteśmy syci i śmierć głodowa oddaliła się od nas. Za ten dar po­winniśmy podziękować Bogu. Św. Paweł w liście do Tessaloniczan, 5, 18 pisze: Za wszystko składajcie dziękczynie­nie!” Pragniemy to uczynić i chcemy dziękować przez Ma­ryj?) przez Jej Niepokalane Serce. Umówiliśmy się, że ka­żdy powie kilka zdań przy poszczególnej godzinie. Mogą być z historii Kościoła, liturgii czy ascetyki na temat „Nie­pokalana”. A teraz śpiewamy:„zacznijcie wargi nasze chwalić Pannę Świętą, zacznijcie opowiadać .. .”Włączyli się wszyscy i popłynęła pieśń Wstępu. Po niej ks. Piotr zapowiedział: „Przed pierwszym hymnem na Ju­trznię przemawia ks. prof. Paweł Kajka”.Ks. Profesor trzymał prawą rękę na łopacie, patrzał przed siebie i mówił:„Nasze Godzinki o Niepokalanym Poczęciu NMP ma­ją nazwę: Officium parvum de Immaculata Conceptione BM Virginis czyli Officium Marianum. Są to modlitwy i hymny podzielone na wzór brzewiarza na siedem części: Jutrznia, Prima, Tercja, Seksta, Nona, Nieszpory i Kom-pleta. Godzinki powstały w XV wieku. Na język polski miał je przetłumaczyć jezuita, ks. Jakub Wujek. Inna wersja podaje, że Godzinki powstały w XVII wieku. Hi­storia Kościoła wspomina, że tak się rozwinęła cześć do Niepokalanego Poczęcia NMP, iż w XVII wieku było 366 różnych Oficjów do Niepokalanej. Jedno z nich to właśnie nasze Godzinki. Jakże piękne jest określenie „nasze Go­dzinki” i słuszne, bo naród polski je ukochał, śpiewano je zarówno w pałacach jak w chatach. Śpiewano przy pracy domowej i na polu. Śpiewano w wojskowych marszach i w czasie bitew. Śpiewaliśmy je po celach więziennych, gdy nas aresztowało Gestapo. Naród polski miał zawsze szczególną cześć dla Marii i Jej Niepokalanego Poczęcia. Mówi o tym ósma zwrotka pieśni o Niepokalanym Poczęciu NMP:Za to życie dajemy i mocno wyznajemy, żeś Ty jest Święta i Poczęta Niepokalanie.Ta pieśń jest modlitwą i wyznaniem, jest ‚śpiewem i hoł­dem, jest czcią i obietnicą naśladowania. To samo możemy powiedzieć o Hymnie Godzinek, jaki teraz zaczynamy”:Zawitaj Pani świata, niebieska Królowo! Witaj Panno nad panny, Gwiazdo porankowa ...Po odśpiewaniu hymnu ks. Piotr zapowiedział, że będzie przemawiał przed hymnem „Na Prymę” ks. Florian Miko­łajczyk, wikary z Poznania, specjalista od historii Kościoła. „Pragnę podać kilka faktów z historii Kościoła — powiedział. Nazywamy Maryję Niepokalanie Poczęta. Ten Jej przywilej’ aż do dnia ogłoszenia dogmatu był (przed­miotem zaciętych sporów między teologami. Spory te były szczególnie ostre w XVII wieku i wtedy; 15 uniwersyte­tów i ‚kolegiów wypowiedziało się na korzyść Niepoka­lanego Poczęcia. W tej liczbie był również Uniwersytet Krakowski. W ojczyźnie naszej wznoszono liczne kościoły pod wezwaniem Niepokalanego Poczęcia NMP. Już w XIV wie­ku wszystkie polskie katedry miały ołtarze poświęcone Niepokalanej.

Władysław IV, król polski, ustanowił order Niepokalanego Poczęcia z hasłem zwróconym do Maryi: „Zwyciężyłaś – Zwyciężysz!”

Wielką popularnością cie­szyło się Arcybractwo Literackie Niepokalanego Poczęcia, którego członkami byli nawet królowie.

Ks. Piotr Skarga, najwybitniejszy kaznodzieja XVI wieku, w kazaniach na niedziele i ‚święta wśród sześciu Maryjnych nauk umieszcza jedną: „Niepokalane Poczęcie Matki Bożej Maryi„. Na 36 zgromadzeń zakonnych, jakie wydała Polska, dziesięć nosi tytuł Niepokalanego Poczęcia, Rada miasta Lwowa wysyła do Stolicy Apostolskiej sto argumentów, że Mary­ja była Niepokalanie Poczęta. A więc my ze wszystkimi pokoleniami Polaków wyznajemy tę samą wiarę i oddaje­my tę samą cześć Niepokalanej Maryi. A teraz śpiewamy Prymę”:Zawitaj Panno mądra, domie Bogu miły, który złoty stół…

Gdy skończono hymn, ks. Piotr zapowiedział przemówienie ks. Jana Wolniaka, przed hymnem na Tercję.„Ja również z historii Kościoła pragnąłbym przedsta­wić jeden fakt — zaczął ks. Wolniak. Ogłoszenie dogmatu o Niepokalanym Poczęciu NMP nastąpiło 8.XII.1854 r. Oj­ciec św., Pius IX, przed ogłoszeniem dogmatu doznał silne­go wzruszenia. Napłynęły mu do oczu łzy szczęścia, opa­nował jednak wzruszenie i przemówił: Dla uwielbienia Świętej i Nierozdzielnej Trójcy, dla chwały i ozdoby Pan­ny Bogarodzicy powagą Pana naszego, Jezusa Chrystusa, błogosławionych Apostołów Piotra i Pawła oraz powagą naszą oświadczamy, stanowimy i określamy, że nauka, któ­ra utrzymuje, że Najświętsza Panna w pierwszej chwili swego poczęcia od wszelkiej zmazy pierworodnej winy była zachowana wolną, jest od Boga objawiona, a przez to od wszystkich wiernych ma być mocno i statecznie wierzona”. A więc przez wszystkich wiernych mocno i stale ma być wyznawana ta prawda i dogmat. Jest to skarb serc naszych i dlatego śpiewamy”:Witaj arko przymierza, tronie Salomona, Tęczo …Śpiewali z mocą i wiarą:Przystało, aby Cię Syn chciał, by przywara grzechu nie powstała w Tobie . . .Śpiewali jakby chcieli okazać co cieszy ich umysły, co jest miłością ich serc. Słowa pieśni ulatywały w górę jak stado białych gołębi. Jednak gołębie wracają, zaś słowa pieśni zdawał się wchłaniać Maryjny błękit nieba.Ks. Piotr odezwał się znowu: „Śpiewać będziemy Hymn na Sekstę. Wstęp powie ks. Antoni Kwarta z die­cezji tarnowskiej”.Ks. Antoni powiedział: „Pragnę opowiedzieć, co czu­łem i przeżyłem, gdy pierwszy raz przybyłem do Lourdes. Mój biskup, ks. F. Lisowski, wysłał mnie na pracę wśród Polaków w Lille we Francji. Moim wielkim pragnieniem było odbyć pielgrzymkę do Lourdes. Okazało się, że Polacy co roku jadą do Lourdes w lipcu lub w sierpniu., Zgło­siłem się i pojechałem.. Pierwsze kroki skierowałem do gro­ty. Przeszedłem duży plac, minąłem bazylikę różańcową, skręciłem na lewo i zobaczyłem ludzi niosących wodę z cu­downego źródła. Szedłem dalej i ujrzałem grotę. Nad nią była śliczna statua Matki Boskiej i Niepokalanego Poczęcia. Podszedłem bliżej i padłem na (kolana. ,,To było tutaj!” — powiedziałem. Na potwierdzenie dogmatu o Nie­pokalanym Poczęciu ukazała się NMP 18 razy. Pierwszy raz; 11.II.1858 r. ukazała się czternastoletniej pasterce, Bernardecie Soubirous. Dnia 25 marca w uroczystość Zwia­stowania powiedziała dziewczynce swoje imię: „Ja jestem „Niepokalane Poczęcie”. W czwartek, 25 lutego, Matka Bo­ska poleciła Bernardecie: „Idź do źródła, napij się z niego i obmyj się w nim”. Od tego czasu zaczęło bić źródło, a je­go woda uzdrowiła wielu chorych. Patrzyłem i mówiłem:To było tutaj, to było tutaj! Ogarnęła mnie nieopisana radość. Pochyliłem się i ucałowałem trzykrotnie ziemię.

Królowo Niepokalanie Poczęta, Orędowniczko nasza, uproś nam łaskę, aby każdy z nas przetrzymał Dachau i odbył pielgrzymkę do Lourdes na Twoją cześć.

Wraz z wami, dro­dzy przyjaciele, całym sercem śpiewam”:Witaj świątynio Boga w Trójcy jedynego! Tyś raj aniołów

Po odśpiewaniu hymnu ks. Piotr zapowiedział, że będzie śpiew na Nonę, ale przedtem przemówi ks. dr Walery Prze­kop ze Stowarzyszenia Chrystusowców. Ks. Przekop mó­wił: „W Lourdes nie byłem, dlatego nie mam tak wzrusza­jących przeżyć, a z historii Kościoła nie pamiętam wiele. Mogę przytoczyć cytat z Mariologii. Powtarzałem go w wielu kazaniach; cytat jest z trzeciego tomu „Życie Du­chowe” ks. bpa J.S. Pelczara:— Obym miał chociaż iskrę tej miłości, jaką miał św. Stanisław Kostka, który zapytany, czy miłuje Bogaro­dzicę, odrzekł ze łzami: „Wszak to moja Matka!” Jaką miał św. Bonawentura, który Ją nazywał swoją Królową, swoją Matką, swym życiem, swą duszą. Jaką miał św. Aloj­zy, któremu na samo wspomnienie Maryi twarz ogniem mi­łości płonęła. Jaką miał św. Franciszek Solanus, który czę­sto siadał z harfą przed obrazem Najśw. Panny i śpiewał pieśni ku Jej chwale. Jaką miał św. Franciszek Ksawery, który nieraz całe noce przepędzał na modlitwie przed obra­zem Bogarodzicy i często Ją wysławiał w kazaniach. Jaką miał św. Franciszek Salezy, który z miłości ku Maryi po­ślubił dozgonne dziewictwo, a ku Jej czci odmawiał co­dziennie Różaniec i pościł w każdą sobotę. Jaką miał św. Rajmund, którego jeszcze jako pacholę zwano dziecięciem Maryi dla gorącego ku Niej nabożeństwa. Jaką miała św. Róża z Limy, która z wielką ufnością udawała się w ka­żdej sprawie do Najświętszej Matki. Jaką miała św. Bry­gida, której w siódmym roku życia ukazała się Najśw. Panna i w widzeniu włożyła na jej skronie kosztowną ko­ronę. Jaką miał pobożny O. Trexo, jezuita, który się zwał niewolnikiem Maryi i często przychodził do Jej kościoła, niby czekając na rozkazy, a zlewał łzami posadzkę i ca­łował, ciesząc się niewymownie, że jest w domu swojej Pa­ni. Jaką miał O. Diego, który mawiał: Pragnąłbym mieć serca wszystkich aniołów i świętych, aby nimi miłować Maryję; pragnąłbym mieć życie wszystkich ludzi, aby je poświęcić Maryi. Jaką miał św. Alfons Rodriguez, który śmiał powiedzieć: Wiem Maryjo, że mnie miłujesz, ale ja Cię (prawie więcej miłuję”.Gdy ks. Walery skończył, zapanowała cisza. Księża olśnieni pięknością cytatów milczeli. W głębi serca porów­nywali swoje uczucia miłości ku Niepokalanej z uczucia­mi i czynami wielkich czcicieli Maryi. Ks. Piotr zaczął hymn:Witaj miasto ucieczki, wieżo utwierdzona Dawidowa .. .Nam Zbawiciela świata Maryja powiła . ..Jak zwykle powtórzono ostatnie słowa hymnu. Ks. Piotr zapowiedział: Będziemy śpiewać hymn na Nieszpory, a przemawiał (będzie ks. Jan Marszałek, który przebywał rok w KL Auschwitz i rok temu przyjechał do Dachau.Ks. Jan przedstawił własne przeżycia: „KL Auschwitz pozostawił we mnie kilka niezwykłych obrazów i wspom­nień. Pierwszy obraz to komin krematorium tuż obok bra­my wejściowej, która miała napis: Arbeit macht frei! -Praca wiedzie na wolność! Ten komin dymił stale. Widać go było z każdego miejsca w obozie. Paliwem w kremato­rium były ciała pomordowanych i rozstrzelanych wię­źniów. Kapo mógł zabijać przy pracy. Starszy izby czy bloku zabijał na bloku. Według liczby popełnionych mor­derstw, więźniowie oceniali „dobroć” Kapów. Ten Kapo — mówili — jest porządny chłop i dobry, bo zabił zaledwie sześciu więźniów. Tego drugiego unikaj, bo zły: zabił po­nad 80. Taka była klasyfikacja i ocena moralna. Codzien­nie były rozstrzeliwania. Rano przed wymarszem do pracy Schreiberzy* wyczytywali nazwiska więźniów: czasem kil­ku, czasem kilkunastu i więcej. KL Auschwitz nazywali­śmy diabelskim -młynem lub przedsionkiem piekła. Zdawa­ło się, że tu triumfuje szatan. Ale okazało się, że jest tu większa chwała Niepokalanej i większy tryumf dobra nad złem i zwycięstwa nieba nad piekłem: a stało się to dzięki poświęceniu ojca Maksymiliana Kolbe.Ten Boży człowiek był wielkim organizatorem, pisa­rzem i redaktorem. Ten pokorny franciszkanin odznaczał się bezgranicznym nabożeństwem do Niepokalanej. Założył stowarzyszenie Maryjne: Milicja Niepokalanej i ośrodek religijny Niepokalanów. Podobny ośrodek założył w 1930 w Japonii.Od roku 1922 wydaje miesięcznik: „Rycerz Niepokalanej”, który osiągnął największy nakład tego ro­dzaju pisma w Polsce. Hasłem jego pracy i trudów była zasada: Wszystko przez Niepokalaną.Aresztowany przez Gestapo 17 lutego .1941 r., następnie przewieziony do KL Auschwitz. Kapowie wyczuli w nim coś nadprzyrodzonego, bo znęcali się nad nim w szczególny sposób. On zaś modlił się za swoich prześladowców.Na początku sierpnia uciekł z bloku Ojca Kolbego więzień. Ponieważ go nie schwytano, 10 więźniów miało iść na blok 11 i zginąć śmiercią głodową. Wyboru dzie­siątki dokonywał Lagerfuhrer Karl Fritsch. Jednym z wybranych na śmierć więźniów był Franciszek Gajowni­czek, zaczął płakać za żoną i dziećmi. Wtedy wystąpił oj­ciec Maksymilian i prosił, aby on mógł iść w zamian za więźnia Nr 5659. Lagerfuhrer zgodził się i ojciec Maksy­milian poszedł na śmierć głodową w bunkrze bloku 11. Tu należy przytoczyć słowa Pana Jezusa z Ewangelii św. Jana (15, .13) „Nikt nie ma większej miłości niż ten, kto oddaje życie swoje za przyjaciół swoich”. Ojciec Kolbe okazał mi­łość bliźniego. Przyjął dobrowolnie okrutną śmierć głodo­wą, aby ocalić ojca rodzinie. Przez Niepokalaną dla Jezu­sa! Ojciec Maksymilian konał prawie dziesięć dni w bun­krze. Kiedy więc mówię Auschwitz, staje mi przed oczyma więzień Nr 1676, Ojciec Maksymilian jak śpiewa swoją ukochaną pieśń:Wkrótce już ujrzę Ją w Ojczyzny mej błękicie: Mą radość, miłość, życie Maryję, matkę mą!Wzruszony ks. Jan zamilkł, a ks. Piotr zaczął hymn:Witaj zegarze, w którym nazad jest cofnione słońce …Kiedy skończono hymn na Nieszpory, ks. prof. Franci­szek Mączyński zapowiedział, że na zakończenie przemó­wi ks. Piotr, a po jego przemówieniu będzie hymn na Kompletę. Ks. Piotr objął wzrokiem gromadkę towa­rzyszy i zaczął: „Niech mi będzie wolno w imieniu każde­go zwas mówić do Maryi i wypowiedzieć naszą cześć, na­sze prośby życzenia serc naszych. — Maryjo! Jesteś Matką Boga. Jesteś Matką człowieczeństwa Chrystusowe­go, to znaczy, że dałaś Chrystusowi to, co daje każda mat­ka swojemu dziecku — dałaś Mu ciało. Nie dałaś Mu bós­twa, ale dając Mu naturę ludzką, z którą Słowo Boże złą­czyło się substancjalnie, porodziłaś w jednej osobie Boga-Człowieka, Jezusa Chrystusa. Dwa określenia: Matka Chrystusowa i Matka Boża należy uważać za synonimy. Maryjo! Jesteś w życiu naszej duszy: jesteś dla nas szafarką łaski, źródłem dóbr nadprzyrodzonych. Św. Augu­styn nazwał Maryję „Ukochaną Matką”. Papież Leon XIII w encyklice: Laetitia sancta pisze: „Maryja jest Matką Bożą i naszą, a zatem mówmy do Niej: ,,Okaż się praw­dziwie Matlkąę” Pan Jezus, jak czytamy w Ewangelii św. Mateusza (28, 10), nazywał się naszym bratem. Również Św.. Paweł (Rzym 8, 29) mówi jasno, że Pan Jezus jest pierworodnym spośród wielu braci. Słowa Pana Jezusa na krzyżu: ,,0to syn twój!… Oto matka twoja!” Chrystus nie tylko daje swoją matkę Janowi za matkę, ale daje Ją za matkę wszystkim ludziom. Każdy więc człowiek może śpiewać:

Jest to myśl błoga, jest to myśl droga, że matką moją jest Matka Boga …Św. Jan pod krzyżem był delegatem apostołów i wszyst­kich kapłanów. W jego osobie polecił Pan Jezus swojej Matce wszystkich apostołów i kapłanów, i ona jest naszą opiekunką. Aresztowani pod koniec 1939 roku i później, idąc przez więzienia i kacety, modliliśmy się żarliwie do naszej Matki: Królowo kapłanów, módl się za nami! Zna­leźliśmy się w Dachau. Tu zaczęto przywozić księży kato­lickich i duchownych różnych wyznań.W roku 1940 przywieziono 953, w roku 1941 — 880, w 1942 — 398, razem przywieziono 2542, a w tej liczbie do 15.VII.1943 1550 polskich księży i braci zakonnych. W dniu uwolnienia, 29.V.45 r. polskich duchownych było 780.Zebrano nas tu po to, aby nas zniszczyć. Staliśmy się, jak się wyraża św. Paweł (1 Kor. 4, 13) jakby „śmieciem tego świata i odrazą dla wszystkich”. Wykańczały nas szy­kany sztubowych i blokowych. Wykańczały nas warunki pracy, najgorsze komando Plantaże — 11 godzin pracy na polu. Obliczają, że liczba więźniów zamordowanych przez Kapów na Plantażach i zmarłych przez nieludzkie warunki tego komanda wynosi ponad pięć tysięcy. Cierpieliśmy! Głód zabierał najwięcej ofiar. Prognoza była jedna: umrzemy śmiercią głodową. I wtedy modliliśmy się do Cie­bie, Matko Boża i Matko nasza:

Ty, coś karmiła świata Zbawiciela, Ty nam, jak Matka, daj pożywienie. Niech brak żywności nas nie zabija, broń nas od głodu, Zdrowaś Maryja...I stała się rzecz zdumiewająca: pozwolono na paczki. Celem Niemców było zmniejszenie śmiertelności w obo­zach i zachowanie niewolniczej siły roboczej. Ale to oca­liło nas. Zostaliśmy zasypani paczkami od rodzin, zakonów i ludzi pobożnych. Proszę was, drodzy księża, niech każdy poda liczbę przesyłek, licząc Gepacke, Packhen i Brief-pachenu, jakie otrzymał, od grudnia zeszłego roku do dzisiejszego dnia. Księża podają liczby: Ks. prof. P. Kajka — 90, ks. prof. F. Mączyński — 90, inni 56, 61, 74, 41, 62,ks. Piotr — 70). Warto się nad tymi cyframi zastanowić Pierwsze paczki przyszły po uroczystości Niepokalanego Poczęcia NMP. Ewangelie podają nam, że Pan Jezus dwu­krotnie nakarmił głodnych. I nas spotkała podobna łaska, zostaliśmy nakarmieni. Każda paczka była jak matka: dawała pokarm, życie, radość. Była krzykiem od najbliż­szych, aby się nie załamać. Była prośbą, aby przetrwać, bo jesteśmy potrzebni, bo na nas czekają parafie, kościo­ły i rodziny. Paczki wróciły nam siły, dały nam zdrowie fizyczne i psychiczne, dały nam chęć dożycia. Więc chce­my żyć i chcemy wrócić, chcemy się modlić w naszych kościołach, odprawiać Msze św. i nabożeństwa dla naszych parafian. Dzisiaj dziękujemy naszym dobrodziejom za każdą przesyłkę, za każdy odruch życzliwości. Wdzięczność naszą kierujemy do Maryi, która jest Królową kapłanów i Orędowniczką naszą. Te Godzinki śpiewamy, abyś pozna­ła, Maryjo, że serca nasze pełne są wdzięczności. Dzięki Ci składamy za cudowną opiekę, za skarb życia, za ocalenie!Z pokłonem, Panno Święta, ofiarujemy Tobie te Godzinki… Po zakończeniu Godzinek na prośbę ks. Piotra zaśpiewali wszyscy kantyk Najświętszej Panny „Magnificat”:Uwielbia dusza moja sławę Pana swego Chwali Boga Stworzyciela tak bardzo dobrego…Była godz. 11.30, gdy radośni i szczęśliwi wracaliśmy do cieplarni. Po drodze ks. prof. Kajka rzekł do ks. Pio­tra: „Czy zauważyłeś zachowanie się SSmana?” — Nie zwracałem na niego uwagi, ale wiem, że w czasie śpie­wania na Tercję podszedł, stanął nad kanałem i słuchał. Był od nas oddalony o jakieś 20 metrów, zasłaniały go krzaki. Zadaniem Postena jest pilnowanie, aby nikt nie uciekł. Inne sprawy do niego nie należą — odpowiedział ks. Piotr.„Tak powinno być. Ale pamiętam wypadki — powiedział ks. Kajka — że Posten popychał i tłukł więźnia kolbą karatem, bo uważał, że za wolno pracuje”. — Ja też widziałem takie wypadki — odrzekł ks. Piotr. Ale my pracowaliśmy dobrze. Działka jest skopana i uporządkowa­na.. Dawniej trzeba by na taką pracę trzech dni i dziesię­ciu ‚Więźniów”.Komando zaczęło się ustawiać. Od Freilandu 2 szedł Posten z psem, zbliżył się do grupki więźniów. Zatrzymał się i zapytał po niemiecku, kto pracował przy drutach nad rowem? Podniosło się dziewięć rąk. A kto śpiewał? Pod­niosło się znowu dziewięć rąk. Wtedy Posten zaczął mó­wić po polsku: ,,Jo jest Ślązak. Jo chce wiedzieć, cośta śpiewali. To jo wiem, co pieśni były pobożne — mówi Pos­ten— tylko ja chce wiedzieć jak się nazywały”. Ks. Piotr wyjaśnił, że to były Godzinki, po niemiecku Stundengebete. — O tak, o tak! Teraz już wiem. Jak jo był małym szkra­bem, to pamiętam, że moja mateńka te Godzinki w kożdy dzień śpiewała. Ona lubiła te Godzinki śpiewać. Jo zaroz poznoł, że wy to samo śpiwocie, ino żechse nie mógł przy-pomnić, jak się to nazywo!”Nadszedł Kapo i dał znak odmarszu. Ruszono. Pierw­szy szedł Kapo a za nim dwie piątki. Ks. Piotr szedł sa­motny, kryjąc trzeciego z drugiej piątki. W pewnej odle­głości szedł piękny wilczur na smyczy prowadzony przez Postena-Ślązaka. Posten musiał sobie coś przypominać, bo półgłosem mówił do siebie: „Piknie śpiewali, piknie! Oj cieszyłaby się moja matula, żeby słyszała jak piknie śpi-wajom … I że w Dachu śpiwajom …”Ks. Piotr idąc patrzył na piękne rabaty, i na błękit nie­ba i zaczął się modlić: „Maryjo! Kościół odnosi do Ciebie słowa Psalmu 2, 191, więc i ja skieruję je do Ciebie:

Płacz nasz obróciłaś w radość, przyobłekłaś nas w wesele, aby śpiewała Tobie dusza nasza!”

Maryjo!

Chciałbym wziąć kwiaty plantaży, łąk i pól i rzucić je do Twoich stóp, boś Najpiękniejsza ze wszyst­kich stworzeń Niepokalana i Wniebowzięta.Ty Panią na­szą, Orędowniczką, Królową Apostołów i Królową kapła­nów !

 

 

1 listopada 1950 roku papież Pius XII w konstytucji apostolskiej „MUNIFICENTISSIMUS DEUS” („Najszczodrobliwszy Bóg…”) ogłosił dogmat Wniebowzięcia NMP.

Najistotniejsza jego część brzmi: „… Na chwałę Wszechmocnego Boga, który specjalną łaskawością obdarzył Dziewicę Maryję, ku czci Syna Jego, nieśmiertelnego Króla wieków oraz Zwycięzcy grzechu i śmierci, dla powiększenia chwały jego Błogosławionej Matki, ku niewypowiedzianej radości całego Kościoła powagą Pana Naszego Jezusa Chrystusa, Świętych Apostołów Piotra i Pawła i Naszą, ogłaszamy, oświadczamy i określamy jako dogmat prawdę przez Boga objawioną, że Niepokalana Bogarodzica zawsze Dziewica Maryja, po dopełnieniu życia ziemskiego z ciałem i duszą została wzięta do nieba…”.

Dogmat o Wniebowzięciu NMP ogłoszony został dopiero w połowie XX wieku, ale święto ku czci Maryi wziętej do nieba obchodzone było już w pierwszych wiekach pod nazwą „zaśnięcia Maryi”, a od około 600 roku uroczystości te w Konstantynopolu przeniesiono na dzień 15 sierpnia, od następnego stulecia obchodzono je także w Europie.

Uchwalenie dogmatu doszłoby do jego ogłoszenia w czasie trwania Soboru Watykańskiego I, ale jego obrady zostały przerwane z powodu wybuchu wojny prusko – francuskiej w 1870 roku.

Wezwanie „Wniebowzięcia NMP” jest jednym z częściej spotykanych tytułów kościołów rzymsko-katolickich, między innymi metropolia gnieźnieńska utworzona w 1000 roku nadała swojej katedrze to wezwanie.Obowiązkowo otrzymywały go jako pierwszy lub drugi tytuł wszystkie przyklasztorne kościoły cysterskie.

Matka Jezusa bezpośrednio po zakończeniu swojego ziemskiego życia dostąpiła radości oglądania Trójcy Świętej, do której zbliżyła się najbardziej ze wszystkich ludzi.

Jadwiga Śląska z  Andechs, (ur. między 1178  w Andechsie, zm.  15 października 1243 w Trzebnicy) – święta Kościoła Katolickiego, żona Henryka I Brodatego,córka hrabiego Bertolda VI von Andechs, księcia Meranii, fundatorka kościołów i klasztorów.

W wieku 12 lat została wydana za mąż za śląskiego księcia Henryka I Brodatego. Uroczystość ślubna odbyła się w rodzinnym zamku Andechs

W 1202 roku Henryk został księciem całego Śląska, a w 1233 został księciem Wielkopolski. W 1229 roku Henryk w wyniki wojny z Mazowszem o ziemię krakowską dostał się do niewoli. Z pomocą przybyła mu Jadwiga.  Jadwiga urodziła siedmioro dzieci: Bolesława, Konrada, Henryka, Agnieszkę, Zofię, Gertrudę i Władysława.

Oboje z Henrykiem I byli ludźmi bardzo religijnymi, w 1209 roku złożyli śluby czystości, dbali o rozwój Kościoła i byli fundatorami wielu kościołów, w tym klasztoru sióstr cysterek w Trzebnicy. Po śmierci męża w 1238 zamieszkała w trzebnickim klasztorze, prowadzonym przez jej córkę Gertrudę. Wkrótce zaangażowała się w ożywienie życia religijnego Śląska, sprowadzając do tamtejszych kościołów duchownych z Niemiec. Wspierała też sprowadzanie niemieckich osadników na słabo zaludnione rejony wówczas zachodniej części Śląska, wspierając tym samym rozwój rolnictwa.Jadwiga zmarła 15 października 1243 roku w Trzebnicy w opinii świętości i została pochowana w kościele w Trzebnicy.

26 marca 1267 roku papież Klemens IV w kościele dominikanów w Viterbo dokonał kanonizacji Jadwigi, którą zaczęto czcić jako patronkę Polski i całego Śląska.

Kult świętej propagował przez cały okres panowania książę Ludwik I, za którego panowania wykonano tzw. „Kodeks lubiński” z ilustrowaną legendą o św. Jadwidze Śląskiej.

Grób świętej Jadwigi odwiedzali monarchowie i ich żony: Władysław Łokietek, król węgierski Maciej Korwin (1469), żona późniejszego króla Stanisława Leszczyńskiego Katarzyna Opalińska   gdzie  23 czerwca 1703  urodzila  .

W 1680, na prośbę Jana III Sobieskiego i jego żony  Marii  papież Innocenty XI rozszerzył kult Jadwigi Śląskiej na cały Kościół Katolicki.- zaczęto czcić świętą na innych ziemiach polskich.W roku 1746 król Prus Fryderyk II Wielki ufundował katedrę berlińską św. Jadwigi.Z okazji jej poświęcenia w 1773 roku kapituła kolegiaty Św. Krzyża we Wrocławiu jako dar przekazała XVI – wieczny relikwiarz św. Jadwigi, przechowywany do dziś w katedralnym skarbcu

W 1929 roku arcybiskup wrocławski kard. Adolf Bertram podarował klasztorowi w Andechs jako relikwię drzazgę z głowy świętej Jadwigi

Poza Polską i Niemcami, kult świętej istnieje również w Austrii, Czechach oraz na Węgrzech. Uznawana jest za patronkę Polski i całego historycznego Śląska, a także małżeństw i chrześcijańskich rodzin. W XX wieku czczona jest jako patronka pojednania polsko-niemieckiego.

Święta Jadwiga przedstawiana jest boso w habicie cysterskim lub płaszczu książęcym, z mitrą książęcą na głowie. W ręku trzyma buty, makietę kościoła lub klasztoru

Fundacje świętej- 20 fundacji kościelnych. Ich budową zajmowali się sprowadzeni z Nadrenii budowniczowie i rzeźbiarze

klasztor cysterek w Trzebnicy (1209),
szpital św. Ducha we Wrocławiu (1214),
klasztor Augustianów w Nowogrodzie Bobrzańskim (1217),
szpital dla trędowatych w Środzie Śląskiej (1230),
kilkanaście kościołów parafialnych.

Dziadkami Jadwigi  byli

Bertold II (V) Merański zm. 14 grudnia 1188  i Jadwiga Bawarska  z  Dachau zm. 16 lipca 1176
Dedo V Miśnieński zm. 16 sierpnia 1190  i . Matylda z Heinsbergu zm 20 stycznia 1189

Rodzice 

Berthold IV von Diessen (zm. 12 sierpnia 1204) – książę Andechs w Bawarii (od 1172) oraz pierwszy książę Meranii (części Dalmacji oraz Istrii).W 1175 został margrabią Istrii, a 10 lat później księciem całego regionu zwanego „Meranią” od Morza Adriatyckiego (mare, z łac. „morze”). W 1186 towarzyszył królowi Niemiec Fryderykowi Barbarossie w wyprawie na Królestwo Sycylii Posiadał ziemie od Frankonii aż do Adriatyku.Bertold zmarł w 1204, został pochowany w Dießen am Ammersee.Bertold poślubił Agnieszkę von Rochlitz.zm. 25 marca 1195

mieli  dzieci

św. Jadwigę, ur. ok. 1178, od ok. 1200 żonę Henryka Brodatego, matkę Henryka Pobożnego

Gertrudę, żonę króla Węgier Andrzeja II

Agnieszkę, żonę króla Francji Filipa II
Ottona I, następcę Bertolda
córkę, która poślubiła króla Serbii z rodziny Nemanjiców.