4 lipca 2016 Prezydent Polski Andrzej Duda w Żydowskim Teatrze Rapsodycznym w Kielcach

Od 6 sierpnia 2015 prezydent Rzeczypospolitej Polskiej.

Haniebne antypolskie wystąpienie Dudy.

 Dzieje Kielc sięgają ponad 900 lat. niemal od zarania dziejów stanowiły własność biskupów krakowskich

Pierwsze wzmianki o Kielcach pochodzą z 1081 r.

Już w latach ok. 1081-1101 wzniesiony został tu modrzewiowy kościół pw. św. Wojciecha św. Wojciech głosił w nim kazania).

W Kielcach istniał gród z siedzibą kasztelana, będący ośrodkiem oddziaływania pierwszych Piastów na rejon Łysogór

Na przełomie XI i XII w. z nadania książęcego (Władysława Hermana) właścicielami osady i otaczających ją dóbr (klucz kielecki) stali się biskupi krakowscy.

W dworku kieleckim zmarł w 1142 r. po ciężkiej chorobie bp Gaudenty. Z przekazaniem osady w ręce biskupów wiąże się ufundowanie przez Bolesława Krzywoustego w latach 1135-1137 opactwa benedyktynów na Świętym Krzyżu, które miało wspierać kieleckich duchownych w misji chrystianizacyjnej.

W 1171 r.po zniszczeniu Kielc podczas wojny ok. 1141 r.) jeden z biskupów, Gedko herbu Gryf

ufundował na Wzgórzu Zamkowym kolegiatę pw. Najświętszej Maryi Panny. 

Bp Wincenty Kadłubek przeniósł do kolegiaty parafię św. Wojciecha.. W 1260 r. nastąpiła lokacja miasta na prawie polskim

4 lipca 2016  Kielce 

Haniebne antypolskie wystąpienie Dudy.

Prezydent Andrzej Duda na uroczystościach w rocznicę "pogromu żydowskiego" w KielcachPrezydent Andrzej Duda na uroczystościach w rocznicę "pogromu żydowskiego" w Kielcach

zginęło  37 osób narodowości żydowskiej (35 zostało rannych) i troje Polaków.

Duda: mowa nienawiści wobec Polski i Polaków

wyniki  procesusepiscopalis w sprawie Kielc 4 lipca 1946 r  dla Papieża Pawła II

zostały przekazane Ks Dziwiszowi 9 stycznia 1981 r w Warszawie 

„pogrom kielecki” ,  był żydowską formą sterowania żydowskim motłochem, doprowadził do mordu sądowego na dziewięciu Polakach skazanych niewinnie na karę śmierci. Ten żydowski transfer żydów do Izraela pociągnął w sumie 12 polskich ofiar, bo trzy osoby zostały zabite w trakcie ataku agentów UB na budynek zamieszkały przez żydów, którzy opierali się z wyjazdem do Izraela i dlatego zostali wybrani jako ofiary polskiego antysemityzmu."Pogrom kielecki" ma wymiar przelewu polskiej krwi,

Profesor Elie Wiesel wita kardynała Stanisława Dziwisza w siedzibie swej fundacji na Manhattanie

3 lipca 2016 r zmarł prof. Elie Wiesel, twórca terminu Holocaust, laureat Pokojowej Nagrody Nobla,doktora honoris causa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II. 

Moment wręczania doktoratu honorowego. Od lewej: rabin Arthur Schneier, profesor Elie Wiesel, rektor uczelni, ks.prof. Wojciech Zyzak i promotor doktoratu ks. bp. prof. Tadeusz Pieronek (Fot. Towarzystwo Jana Karskiego)

Od lewej: rabin Arthur Schneier, profesor Elie Wiesel, rektor uczelni, ks.prof. Wojciech Zyzak i promotor doktoratu ks. bp. prof. Tadeusz Pieronek (Fot. Towarzystwo Jana Karskiego)

terrorysta żydowski Elie Wiesel otrzymał tytuł doktora honoris causa w Uniwersytecie Papieskim Jana Pawła II w Krakowie.- Wiesel oskarżył fałszywie i publicznie mieszkańców Kielc o wywołanie tzw. „pogromu kieleckiego” – a który był oczywistą prowokacją żydowską. Zaraz potem –  zażądał Wiesel usunięcia wszelkich krzyży z Obozu w Oświęcimiu. czytaj

 1 lipca 2015  w święto psa  w  słynnej Park East Synagogue w Nowym Jorku – świątyni, która gościła m.in. papieża Benedykta XVI, a której kapłan rabin Arthur Schneier otrzymał niedawno od papieża Franciszka Order Świętego Sylwestra, najwyższe odznaczenie watykańskie  Synagoga otworzyła drzwi na uroczystość doktoratu honoris causa Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II wręczanego laureatowi Pokojowej Nagrody Nobla profesorowi Elie Wieselowi.Z Krakowa przybyła ndelegacja z rektorem uczelni księdzem profesorem Wojciechem Zyzakiem, prorektorem księdzem profesorem Józefem Stalą oraz laudatorem doktoratu księdzem biskupem profesorem Tadeuszem Pieronkiem, reprezentującym osobiście metropolitę krakowskiego kardynała Stanisława Dziwisza.Uroczystość rozpoczęło wykonanie hymnów narodowych Stanów Zjednoczonych i Izreala, których obywatelem jest Elie Wiesel.

Witając gości, rabin Arthur Schneier przypomniał swoje związki z Polską i Krakowem sięgające 1967 roku, w tym spotkania z Prymasem Polski kardynałem Stefanem Wyszyńskim i ówczesnym arcybiskupem krakowskim Karolem Wojtyłą.Wracał pamięcią do spotkań z nim już jako papieżem Janem Pawłem II. Podkreślił ogromne znaczenie jego pontyfikatu dla zbliżania Kościoła do Żydów i judaizmu oraz traktowania ich jako rzeczywistych „starszych braci w wierze.W imieniu Towarzystwa Jana Karskiego zabrał głos  Waldemar Piasecki. Zwrócił uwagę na symbolikę sytuacji i dwóch kluczowych dla niej postaci.Obaj w czasie wojny znaleźli się o kilkanaście kilometrów od siebie po dwóch stronach drutów KL Auschwitz. Jeden o piekle obozowym tylko słyszał, drugi doświadczał go. Obaj, w 2007 roku, otrzymali Nagrodę Orła Jana Karskiego. W nowojorskiej synagodze jeden otrzymywał doktorat honorowy, a drugi był jego laudatorem. Chodziło o Elie Wiesela i Tadeusza Pieronka, od lat pozostających w bliskich i przyjacielskich relacjach.Oświęcim miał także znaczenie dla Jana Karskiego. Na terenie koszar 5 Dywizjonu Artylerii Konnej, dokąd w końcu sierpnia 1939 roku otrzymał powołanie, powstał potem obóz KL Auschwitz. Szeroko wszystkie motywy rozwinął w swej laudacji biskup profesor Tadeusz Pieronek. – Elie Wiesel podjął się trudnej misji utrwalenia w pamięci świata wiedzy o Holokauście, przez co stał się „posłańcem do ludzkości” z przesłaniem „pokoju, zadośćuczynienia i ludzkiej godności”, jak to określono w uzasadnieniu przyznanej mu w 1986 roku pokojowej Nagrody Nobla – przypomniał bp Pieronek. Wspierał także polską „Solidarność” doprowadzając do spotkania z noblistą Lechem Wałęsą grupy innych noblistów, których specjalnie przywiózł do Polski, kiedy władze odmówiły Wałęsie paszportu.Tadeusz Pieronek wiele miejsca poświęcił problemu obecności Boga podczas horroru II wojny. Zaprezentował także konkluzję recenzji dorobku doktora honorowego, jakie przegotowali ks. prof. Łukasz Kamykowski i prof. Andrzej Zoll. Poinformował, że decyzja senatu uczelni, zgodnie z procedurą uzyskała także akceptację Stolicy Apostolskiej.Po odczytaniu dyplomu w języku łacińskim przez prorektora ks. prof. Józefa Stalę, został on uroczyście w centralnym punkcie synagogi wręczony doktorowi.Mowa doktorska Eli Wiesela, prócz nawiązania do tradycji dialogu promowanego przez papieża-Polaka Jana Pawła II, skoncentrowała się na istocie bezwzględności i pozornej atrakcyjności zła. Jest ono obezwładniające, czyniąc z normalnych, uczciwych, niekiedy wysoko wykształconych ludzi biernych i wygodnych świadków umywających ręce i odwracających oczy od zbrodni.„Nie możemy dać złu… drugiej szansy. Ono na to nie zasługuje!” – dramatycznie apelował doktor honoris causa Uniwersytetu Papieskiego. Zgotowano mu owację na stojąco.Uroczystość uświetnił swym występem jeden z najbardziej znanych kantorów na świecie Joseph Malovany, którego rodzina wywodzi się z Pułtuska, posiadacz obywatelstwa polskiego.Na koniec delegacja krakowska uhonorowała rabina Arthura Schneiera Złotym Medalem Jana Pawła II za Zasługi dla Archidiecezji Krakowskiej. „To co się dokonało w tym miejscu ma znaczenie historyczne dla relacji chrześcijańsko-żydowskich. Ma też znaczenie dla relacji polsko-żydowskich. Państwo polskie nigdy nie znalazło motywu, ani sposobu, aby uhonorować polskim orderem Elie Wiesela, posiadacza wszystkich możliwych najwyższych odznaczeń ze świata. Kościół polski właśnie dał państwu lekcję moralności i przyzwoitości.”Elie Wiesel nie został nawet osobiście zaproszony na 65. i 70. Rocznicę wyzwolenia KL Auschwitz, którego pozostaje najbardziej znanym i uhonorowanym Nagrodą Nobla byłym więźniem.

25 lat po wyjasnieniu pogromu w Kielcach przez Episkopat Polski 

9 stycznia 2006    Kraków Łagiewniki Niech w Polsce wygra katolicyzm łagiewnicki z katolicyzmem toruńskim" – zaapelował  żyd Izaak Goldwicht jako  Jan Maria Rokita.

Za symbol nowoczesnego polskiego katolicyzmu żyd Izak Goldwicht Jan Maria  Rokita obrał nowe Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Łagiewnikach.

 czytaj

Rabin Edgar Gluck (Baruch )jest promowany od 15 listopada 2005 przez Kardynała Dziwisza "Pogrom kielecki – to była zbrodnia i hańba"  4 lipca 2006 r  czytaj 

4 lipca 2006  Rabin Edgar Gluck jako naczelny rabin Galicji  odśpiewał  nad grobem pomordowanych żydowskie modlitwy za zmarłych

w obchodach 60. rocznicy pogromu 4 lipca 1946 roku. uczestniczyło kilkaset osób czytaj

,Głos zabrał rabin naczelny Galicji Edgar Glück.

4 lipca 1941 r  Lwów u Niemcy rozstrzelali  37 osób, głównie wybitnych

profesorów Uniwersytetu Jana Kazimierza i Politechniki Lwowskiej 

wsród nich  Eugenik – Tadeusz Boy-Żeleński który udowaniał

robotnikom  w Oswięcimiu że Boga nie ma  czytaj 

4 lipca 1941 pogrom w Złoczowie.wymordowali w zamku  Sobieskich 

ok. 500 zamieszkujących Złoczów Żydów-czytaj

Oswięcim 31 maja 1894 -Objawienie Matki Bożej nad Kosciołem Sw Krzyża 

 przed Kosciołem św Krzyża gdzie ukazała się Matka Boża  umieszczono napis

,,Antysemityzm jest grzechem przeciwko Bogu i ludzkosci ,,z ust  Papieża Jana Pawła …

Antypolonizm w  Polsce czy to grzech ?

 

22 sierpnia 1941 roku w mieszkaniu przy ul. Komorowskiego w Krakowie rozpoczął działalność Teatr Rapsodyczny

tworzony w ramach podziemnego ugrupowania politycznego "Unia".

Do organizacji należeli Karol Wojtyła i Mieczysław Kotlarczyk. 

Teatr Rapsodyczny - oprawa graficzna wystawy w Archiwum Narodowym w Krakowie

Kraków ul Pomorska -1939-1945 Katownia Polaków  od 17 stycznia 1945 

 

1

Hasłem pierwszej części kampanii wyborczej Dudy było: "Przyszłość ma na imię Polska!",

następne tygodnie pod hasłem: "Godne życie w bezpiecznej Polsce".

Ostatnią część kampanii Duda prowadził pod hasłem "Dobra zmiana". 

po przestępcy Bronisławie Maria Komorowskim

Para prezydencka z Anną i Bronisławem Komorowskimi w Sejmie 6 sierpnia 2015

Duda urodził się 16 maja 1972 r. w Krakowie.  Ukończył krakowskie II Liceum Ogólnokształcące im. Króla Jana III Sobieskiego. Jest absolwentem Wydziału Prawa i Administracji na Uniwersytecie Jagiellońskim. Od października 2001 r. został zatrudniony w Katedrze Prawa Administracyjnego UJ. Jest wykładowcą na Uniwersytecie Jagiellońskim. Wiosną 2005 r. założył własną kancelarię prawną. Od 1 sierpnia 2006 r. był wiceministrem sprawiedliwości w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. W 2007 r., reprezentując Polskę, podpisał europejską umowę o ochronie dzieci przed molestowaniem. W 2010 r., wieku 38 lat, Duda kandydował na stanowisko prezydenta Krakowa pod hasłem "Kraków przyszłości", 

6 grudnia 2014 rada polityczna PiS zatwierdziła jego kandydaturę jako kandydata partii w wyborach prezydenckich w 2015

Przysięga  6 sierpnia 2015 z Bogusławem Borusiewiczem   z fundacji Batorego 

Podczas 1. posiedzenia Senatu IX kadencji (12 listopada 2015)

Człowiek Roku 2015” Klubów „Gazety Polskiej

Matka Boża Łaskawa, obrana w 1652 roku Patronką Warszawy i Strażniczką Polski  czytaj

od  maja 1943 roku ukazała się w Warszawie, na osadzie Siekierki, by uprzedzić swój lud o grożącym nieszczęściu.

Maryja przybywa,  do miasta , któremu od 291 lat patronuje,

Mistyczka Bronisława Kuczewska (1907-1989) tak wspomina swoje pierwsze spotkania z Matką Bożą na Siekierkach:

28 kwietnia 1943 roku Matka Boża objawiła mi się w domu rodzinnym w Nowym Dobrem i powiedziała: Dziecino, nie będziesz już do Mnie przychodzić do Przygód i do Budzieszyna.

Wybieram sobie inne miejsce, w Warszawie, na Siekierkach. Będziesz miała tylko 3 kilometry od tramwaju, z ulicy Czerniakowskiej, i tam masz przychodzić.

Ujrzałam wiśnię i dziewczynkę. Jak się później okazało, była nią 13-letnia Władysława Fronczakówna [obecnie Papis przyp.aut.], której Matka Najświętsza objawi się 3 maja 1943 roku.

28 kwietnia 1943 r Berlin  zgilotynowano 40 letniego Polaka Konstanty Drozowski osierocił żonę Helenę i  5 dzieci .

Czytaj 28 kwietnia 

Skazany na karę śmierci za pomoc francuskiemu więzniowi 12 lutego 1943 r gdy 

Prezydent Roosevelt ogłosił wyniki tajnej  konferencji w Casablance Amerykanom w przemówieniu radiowym

Po niej nastąpiły konferencje: kairskateherańskajałtańska i poczdamska.

 

Bogurodzica, niebiańsko piękna, ukazała się wśród zieleni, na drzewie wiśni obsypanym kwiatami.

Jej słowa były poważne i brzmiały złowieszczo:Módlcie się, bo idzie na was WIELKA KARA, CIĘŻKI KRZYŻ. Nie mogę powstrzymać gniewu Syna mojego, bo lud się nie nawraca. Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi rato­wać przed zagładą. Bóg żąda nawrócenia!Bronisława relacjonuje dalej: 4 maja 1943 roku przyjechał do mnie mąż i powie­dział, że w Warszawie na Siekierkach było objawienie [Bogurodzicy] 3 maja. Ja mu na to odpowiedziałam, że wiem o tym, bo Matka Boża powiedziała mi o tym 5 dni wcześniej. 5 maja 1943 roku urodziłam syna Janusza. 28 maja 1943 roku pojechałam z mężem i małym dzieckiem [23-dniowym niemowlęciem] na Siekierki, gdzie 3 maja objawiła się Matka Boża, i miałam z Nią tam po raz pierwszy objawienie. Odtąd chodziłam na Siekierki i tam otrzymywałam od Matki Bożej polecenia do wyko­nania przez 38 lat, aż do 1981 roku. Kilka razy w mie­siącu nawiedzałam to miejsce, a szczególnie każdego 3 i 28 dnia miesiąca oraz w uroczystości Matki Bożej.3 czerwca 1943 roku poszłam z synkiem na ręku na Siekierki. Ujrzałam Matkę Najświętszą, która powiedziała mi, że pragnie, aby na tym miejscu wybudować klasztor. Powiedziała też, że to będzie jakby druga Częstochowa dla War­szawy, że ludność nie będzie musiała tak daleko jeździć, względnie chodzić. Będą mogli przychodzić na Siekierki.W lipcu 1943 roku w Orzywole, gdzie pojechałam na rozkaz Matki Najświętszej, po modlitwie, miałam widzenie Pana Jezusa, który trzymał rózgę nad War­szawą. Wiedziałam, że Warszawę czeka wielka kara.W okresie międzywojnia sytuacja moralna społe­czeństwa polskiego była, oględnie mówiąc, nienajlepsza. Dlatego Jezus Chrystus prosił wizjonerów św. siostrę Faustynę, Sługi Boże: Rozalię Celakównę, Leonię Nastał, Kunegundę (Kundusię) Siwiec o modlitwy wynagradzające za grzechy rozwiązłości: Strasznie ranią moje Serce Najświętsze grzechy nieczyste. Żądam ekspiacji!
Nasz Pan szczególnie prosił o modlitwy za warszawian: stolica odrodzonej Polski, nie chciała pamiętać o Dekalogu. Wystarczy zajrzeć do pamiętników i wspomnień z tego okresu. Luminarze życia społecznego i kulturalnego prowadzili ostentacyjnie, nader rozwiązłe życie, zarażając tym stylem życia otoczenie, a szczególnie podatną na wpływy młodzież.Masoni zdawali sobie sprawę z tego, że aby osiągnąć powszechne rozluźnienie obyczajów potrzebna jest demoralizacja. Starali się, aby romanse i rozwody sławnych ludzi były nagłaśniane w bulwarowej prasie tak, by te niemoralne zachowania przestały bulwersować, by spowszedniały i powoli stały się obowiązującą normą. Postarali się także, by swobodę obyczajów lansowali pisarze i dziennikarze, sami żyjący według tego wzorca, tak długo, aż stanie się ona normą i nastąpi wyparcie z powszechnej świadomości zarówno pojęcia grzechu, jak i jego skutków [w książce autorzy zamieścili m. in. cytaty z autobiografii Ireny Krzywickiej, o znamiennym tytule: Wyznania Gorszycielki, gdzie bez żenady opowiada o sobie (pisarce, matce dwóch synów), mężu (znanym warszawskim adwokacie Jerzym Krzywickim) i… wieloletnim kochanku, żonatym pisarzu i krytyku teatralnym Tadeuszu Boyu-Żeleńskim]. świadectwa rozwiązłości znajdziemy nie tylko we wspomnieniach Krzywickiej. Z długiej listy książek lansujących „nowy moralny ład” wybija się książka Tadeusza Wittlina Pieśniarka Warszawy. Biografia. Hanna Ordonówna i jej świat (Wydawnictwo POLONIA, Warszawa 1990). Jej autor na 300 stronach (małym drukiem!) relacjonuje życie gwiazdy, tzn. omawia trwające do ostatnich miesięcy życia romanse zamężnej artystki, podając bardzo szczegółowo źródła każdej informacji (por. także: Magdalena Samozwaniec, Maria i Magdalena. Z pamiętnika niemłodej już mężatki.
Dzięki aktywnym propagatorkom wolności seksualnej masoni stopniowo osiągnęli cel, jakim było doprowadzenie do tego, że większa część społeczeństwa polskiego odrzuci chrześcijańskie zasady moralne, tj. prawa Dekalogu. Masoni przyjęli roztropną taktykę: „wyciszenia religii katolickiej nie rozumowaniem, ale psuciem obyczajów”.W roku 1936, po osiemnastu latach niepodległości, masoni mogli się wykazać znacznymi osiągnięciami w demoralizacji społeczeństwa. [Tu opuszczam fragmenty książki Sławomira Kopera Życie prywatne elit Drugiej Rzeczy­pospolitej (Bellona Rytm, Warszawa, 2009, md]Katolicki pisarz Gilbert Keith Chesterton w roku 1923 napisał: Rozwód to coś, co dzisiejsze gazety nie tylko reklamują, ale wręcz zalecają, zupełnie jakby to była przyjemność sama w sobie.Ks. kard. August Hlond konkluduje: Fala wszelkiego rodzaju nowinkarstwa zabagnia dziedzinę obyczajów. Podkopuje nie tylko moralność chrześcijańską, ale godzi wprost w etykę naturalną, szerzy nieobyczajność wśród młodzieży i dorosłych. Celem tej propagandy jest zachwianie idei katolickiej, aby zastąpić naukę chrześcijańską „masońskim naturalizmem”. Koła liberalne i masońskie przypuściły atak na małżeństwa chrześcijańskie, sprowadzając je tylko do rangi kontraktu cywilnego, pozbawiając je wszelkiej nadprzyrodzoności.Zapoczątkowany przed II wojną światową proces upadku moralności doprowadził do tego, że w pierw­szej dekadzie XXI wieku, już nikt nie ośmieli się przypomnieć „nowożeńcom z odzysku”, zawierającym kontrakt małżeński (w urzędzie Stanu Cywilnego), że w świetle prawa kanonicznego popełniają cudzołóstwo (gdy któreś z nich jest nadal związane sakramentem małżeństwa). Czyli zaczynają, świadomie i dobrowolnie, tzw. nowe życie w grzechu ciężkim, co prowadzi prostą drogą do piekła!

Wygodny eufemizm, używany w kościele – „związek niesakramentalny” – zgrabnie ukrywa złowieszczą perspektywę. Autor wielokrotnie rozmawiał w konfesjonale z kobietami, które dla swoich dzieci, związanych sakramentem małżeństwa, a rozwiedzionych w świetle prawa cywilnego, modlą się o… założenie nowej, szczęśliwej rodziny! Sądzą one, że jest to intencja słuszna! Te „pobożne” matki realizują plan masonów, którzy chcą zniszczyć chrześcijaństwo… rękami samych katolików!
Trwająca od dziesięcioleci promocja wszelkiej wolności seksualnej i zanik społecznego ostracyzmu w stosunku do tzw. „związków partnerskich” doprowadził, zdaniem księdza profesora Jerzego Bajdy, do: Zniszczenia moralnych, religijnych, społecznych i ekonomicznych podstaw rodziny i fałszowania jej struktury personalistycznej. Profesor przestrzega: Jeżeli proces niszczenia rodziny będzie się dalej toczył tak, jak tego chcą promotorzy rewolucji obyczajowej – a właściwie promotorzy rozwiązłości, […] wkrótce może zupełnie zniknąć ta formuła antropologiczna, której na imię naród, a społeczeństwo nie będzie się niczym różniło od stada zwierząt, chyba tylko strojem. Choć i pod tym względem różnica systematycznie maleje.

Czyny, których nikt nie ośmieliłby się publicznie nazwać grzechem, a więc nierząd, cudzołóstwo, lesbijstwo i homoseksualizm – nadal wywołują, określone w Piśmie świętym, konsekwencje. […]Bóg Ojciec, chcąc ocalić Warszawę przed zasłużoną karą pozwala, by Matka Łaskawa ostrzegła swój lud, by żądała nawrócenia, całkowitego odwrócenia się od grzesznego życia i wynagrodzenia za dotychczas popełnione grzechy: rozwiązłości, cudzołóstwa i te najstraszniejsze – grzechy dzieciobójstwa. Trzeba bo­wiem wiedzieć, że w okresie międzywojennym prze­ciętna liczba umyślnych poronień wynosiła rocznie, według oficjalnych statystyk: przeciętnie od 100 do 130 tysięcy.

Kiedy Maryja przybędzie na Siekierki, orędzia będzie otrzymywać nie tylko trzynastoletnia Władysława Fronczakówna, ale przede wszystkim Jej ulubienica, trzydziestosześcioletnia Bronisława Kuczewska: Od 9 kwietnia przestałam chodzić do Budzieszyna, natomiast od 28 maja 1943 roku zaczęłam chodzić na Siekierki, gdzie otrzymywałam polecenia od Matki Bożej do wykonania, przez okres 38 lat, do 21 sierpnia 1981 roku [tj. od święta Maryi Królowej Polski do wigilii święta Matki Bożej Królowej].
Maryja, Matka Łaskawa Patronka Warszawy, za pośrednictwem Broni Kuczewskiej i Fronczakówny będzie apelować do ludu stolicy, aby przez przemianę życia, respektowanie praw Dekalogu i pokutę odwrócił wiszące nad miastem nieszczęście.
Prosi warszawian o modlitwę powszechną, czyli taką jak w 1920 roku, kiedy to lud stolicy żarliwie błagał Boga i Patronkę Warszawy o ocalenie przed bolszewikami [rozdziały 15 i 16 cytowanej książki przyp. red.] i wymodlił cud Jej publicznego ukazania się, które w konsekwencji zmieniło zdawałoby się już przesądzony wynik wojny i ocaliło Polskę!

Po 23 latach, w roku 1943 – czwartym roku okupacji niemieckiej, sytuacja jest diametralnie różna: to nie lud błaga Maryję, Patronkę Warszawy i Strażniczkę Polski o ustanie okropieństw wojny, lecz Ona Sama schodzi z nieba i osobiście wzywa do modlitwy o pokój, błagając Swój lud o nawrócenie i pokutę!!! Najłaskawsza z Matek chce odwrócić od miasta zapowiedzianą karę! Podejmuje się tej niewdzięcznej misji, by nie doszło do tragedii: Jeśli się nie nawrócicie, to wszyscy zginiecie!

Pomimo ośmieszania i deprecjonowania objawień wiadomości o nich rozchodzą się po mieście. Dzieje się tak dzięki niestrudzonej Broni Kuczewskiej, która dociera z nimi do warszawskich księży, oraz życzliwym mieszkankom Siekierek, które rozwożąc mleko i warzywa „na gospody”, opowiadają w mieście o objawieniach.Mimo wielu wysiłków przestrogi Maryi nie dotrą do ogółu warszawian. Główną przyczyną jest brak zainteresowania objawieniami ze strony kleru.Wydawało się oczywiste, że księża Zmartwychwstańcy z parafii św. Bonifacego na Czerniakowie, pełniący posługę w osadzie, dopomogą w upowszechnieniu orędzi i że słowa Bogurodzicy, uprzedzające o mającej nadejść na miasto karze, będą głoszone ze wszystkich ambon stolicy. Niestety, Zmartwychwstańcy nie tylko nie traktowali objawień poważnie, ale negowali wszystko, co miało z nimi związek, m.in. odmówili poświęcenia malutkiej kapliczki, umiejscowionej przy drzewie, na którym ukazała się Matka Boża. Bronisława Kuczewska napisze: Po postawieniu kapliczki Pan Jezus dał mi polecenie, abym poszła do księdza do parafii św. Kazimierza na ul. Chełmską. Kiedy przyszłam i powiedziałam, że Pan Jezus życzy sobie, aby poświęcić kapliczkę, ksiądz wysłał mnie do parafii św. Jakuba [na Ochocie, przyp. aut.]. Było tam 5 księży. Wypyty­wali mnie o objawienia na Siekierkach. Opowiadałam im o nich przez około 4 godziny. Potem wysłali mnie z powrotem do parafii św. Kazimierza [Dolny Mokotów, przyp. aut.]. Ksiądz jednak nadal nie chciał wyrazić zgody na poświęcenie kapliczki. Powiedział, że nie ma pozwolenia, bo trzeba iść z procesją i on nie może tego wykonać. Wróciłam więc do domu [przy ul. Jasnej, przyp. aut.], a że byłam zmęczona, położyłam się. I wtem słyszę głos Pana Jezusa: Idź Dziecino do księdza po raz trzeci, i powiedz, żeby poszedł z kościelnym, bez ludzi i bez procesji, i poświęcił kapliczkę. Powiesz, że taka jest Wola Moja i Matki Mojej, ażeby kapliczka była poświęcona, bo jest bardzo znieważana.
Kiedy poszłam po raz trzeci do księdza, chciał mi drzwi zamknąć przed nosem, ale ja przytrzymałam je nogą i powtórzyłam to, co mi Pan Jezus powiedział. Ksiądz jednak nie wykonał tego polecenia. Dopiero jedna z wiernych przyprowadziła, po kryjomu, księdza jezuitę, ojca Antoniego Kozłow­skiego, który był wielkim czcicielem Matki Bożej i wiedział o moich objawieniach, i on poświęcił kapliczkę.

Wokół siostry Bronisławy, profeski III Zakonu św. Franciszka, spontanicznie gromadzili się ludzie i wkrótce zawiązała się wspólnota, której Sama Bogurodzica nadała nazwę Grono Matki Bożej i Miłosierdzia Bożego. Jej członkowie, osoby świeckie, pomagały mistyczce w wykonywaniu poleceń z Nieba. Grono podejmowało także cotygodniowe modlitwy o nawrócenie Warszawy i upowszechniało orędzia Maryi i Pana Jezusa w swoich środowiskach.

Misja ostrzeżenia Warszawy przed mającym wy­buchnąć za 16 miesięcy powstaniem wymagała od Kuczewskiej heroizmu i zaparcia: W sierpniu 1943 roku [rok przed wybuchem powstania] na modlitwie u pani Teofili Ciecierskiej, przy ul. Płockiej 25, miałam objawienie Matki Najświętszej. Maryja ukazała mi okropny widok Warszawy w czasie Powstania. Widziałam masowe aresztowania, rozstrzeliwania, palące się domy. Zobaczyłam też dom, w którym modliliśmy się. Matka Boża powiedziała mi, że ten dom będzie podlany benzyną i podpalony od dołu przez Niemców. W widzeniu widziałam, jak matki wyskakiwały z dziećmi z płonącego domu. Zaraz powiedziałam o tym widzeniu obecnym, ale nie chcieli mi uwierzyć. Huknęli na mnie, że opowiadam głupstwa, bo Niemcy będą liczyć się z nami. [W innym miejscu Bronisława mówi o tym wydarzeniu w ten sposób: Powiedzieli, żebym nie plotła głupstw i zajęła się robotą, a nie plotkami, że Niemcy będą się z nami liczyć].Trzy dni przed Powstaniem Matka Boża dała mi polecenie, abym zabrała dzieci i wyjechała z Warszawy w rodzinne strony, do Dobrego. Kiedy po Powstaniu wróciłam do Warszawy, dom, który miałam ukazany przez Matkę Bożą przy ul. Płockiej 25 – był spalony. W domu tym i w sąsiednich zabito 300 ludzi. Ludzie mówili, że matki wyrzucały swoje dzieci przez okna, a za nimi same wyskakiwały. Dzisiaj widnieje w tym miejscu tablica pamiątkowa mówiąca, że zginęło tu ok. 300 osób.Proroctwa nie lekceważcie – pisze św. Paweł w Liście do Tesaloniczan (1 Tes 5,20). Proroctwo o całkowitym zniszczeniu Warszawy zostało lekceważone. Przestroga, jaką w imieniu Boga Najwyższego, Bogurodzica przeka­zała warszawianom: Bóg nie chce ludzi karać, Bóg chce ludzi ratować przed zagładą. Żąda nawrócenia! – do nich nie dotrze…

Powstanie Warszawskie wybuchnie po szesnastu miesiącach od pierwszych objawień i ostrzeżeń Maryi. W sierpniu 1944 roku młodych warszawian rozpiera chęć walki ze znienawidzonym wrogiem, ruszą więc naprzeciw potędze militarnej Niemców z gorącymi sercami, z butelkami napełnionymi benzyną, ale… bez błogosławieństwa Bogurodzicy.

Dowództwo nie czuło potrzeby oficjalnego zawierzenia akcji zbrojnej Patronce miasta. Owszem, indywidualnie zawierzano się Maryi Łaskawej, modlono się na różańcu, przyjmowano sakramenty, uczestniczono w polowych Mszach świętych (co w swojej książce wspomina s. Maria Okońska), lecz oficjalnego – jak za Marszałka Piłsudskiego – zawierzenia akcji zbrojnej Bogu Najwyższemu nie było!

Po 47 latach w dniu święta Najświętszego Imienia Maryi, 12.09.1991r., w Sastin, Narodowym Sanktuarium Słowacji, w orędziu skierowanym do ks. Stefano Gobbi’ego Maryja dobitnie wyjaśni kwestię oficjalnego zawierzenia na przykładzie odsieczy wiedeńskiej: Turcy zostali pokonani, gdy oblegali Wiedeń i grozili zniszczeniem całego chrześcijańskiego świata. Przewyższali żołnierzy świętej Ligi liczbą, siłą, uzbrojeniem i czuli, że do nich należy zwycięstwo, ale: wezwano Mnie publicznie, i publicznie proszono o pomoc, Moje Imię zostało wypisane na proporcach i było wzywane przez wszystkich żołnierzy. To za Moim wstawiennictwem miał miejsce cud zwycięstwa, który uratował świat chrześcijański.

Matka Łaskawa w ciągu 16 miesięcy wielokrotnie uprzedzała, że jedynym sposobem na pokój i zakończenie wojny jest nawrócenie, modlitwa i pokuta, nie zaś pięści i butelki z benzyną.

Młodzi warszawianie jednakże bezgranicznie ufali w moc pięści i nie widzieli powodu, by w swoje plany wtajemniczać Boga. Stolica w obliczu godziny W zachowała się tak, jak zachowują się przemądrzałe dzieci, które chcą wszystko robić same, bez pomocy Mamy i Taty!

Nie chciano pamiętać, że to, co dzieli zwycięstwo od klęski, to nie moc oręża, przeważające siły czy strategia nawet najgenialniejszych dowódców, lecz wola Boga Najwyższego, który zawsze i wszędzie Sam o wszystkim decyduje!
Nie chciano pamiętać, że to jedynie od Niego zależy, czy ludzkie plany zaowocują sukcesem, czy zakończą się porażką.
Miał tą świadomość lud Warszawy w sierpniu 1920 roku, kiedy leżał krzyżem przed Patronką Stolicy i Strażniczką Polski, błagając o ocalenie stolicy, ocalenie Polski.

W 1920 roku warszawianie mieli świadomość, że współpracując z Najwyższym, będą w stanie pokonać pięciokrotnie liczniejszych i zdeterminowanych bolszewików. Wiedzieli, że gdy współpracują z Bogiem, siła i moc są po ich stronie. Bo: Jeśli Bóg jest z nami, to kto przeciwko nam?

1 sierpnia 1944 roku, w dniu wybuchu Powstania Warszawskiego, Hitler wspólnie z Himmlerem wydał rozkaz, który przesądzi o losie „zbuntowanej” Warszawy: Każdego mieszkańca należy zabić, nie wolno brać żadnych jeńców. Warszawa ma być zrównana z ziemią. W ten sposób ma być stworzony zastraszający przykład dla całej Europy.

Po drugiej stronie Wisły stały wojska radzieckie, Sowieci jednak nie kiwnęli palcem, by konającej Warszawie przybyć z odsieczą. Stalin zdawał sobie sprawę, że skupione w Warszawie młode pokolenie polskiej inteligencji zagraża jego koncepcji utworzenia w Polsce rządu totalitarnego. Dlatego nie przeszkadzał w zbrodni, która dokonywała się niemieckimi rękami w zbuntowanym mieście.
Sowieci, zgrupowani na drugim brzegu Wisły, z zimną krwią przyglądali się agonii Warszawy, miasta, którego nie udało się im zdobyć i złupić w 1920 roku:

1 sierpnia 1944 roku o godzinie „W” nastąpiło zderzenie młodzieńczego zapału, młodzieńczych wizji, z realnymi możliwościami, ergo brutalną rzeczywistością. Akcja zbrojna, podjęta bez wsparcia się na Bogu i Maryi, po dwóch miesiącach zakończyła się totalną, niewyobrażalną klęską, jakiej w historii Polski i narodu jeszcze nie było. Daremny był trud żołnierzy, daremna ofiara z życia i krwi osób cywilnych.

Czas gorzki, zły, zwątpienia czas podchodzi nam pod gardło,
Czy wszyscy zapomnieli nas, czekając, by miasto padło?…
Na barykadach wciąż czekamy, licząc ostatnie chwile,
Tak się powoli dopalają warszawskie Termopile…

Tylko na Woli w dniach 3-5 sierpnia bestialsko za­mordowano pięćdziesiąt tysięcy mieszkańców. Ogółem zginało pół miliona ludzi (wg szacunku historyka Norberta Boratyna). Z pewnością nie taki los w zamyśle Bożym miał spotkać lud Warszawy, gdyby usłuchał ostrzeżeń swej Łaskawej Matki, swej Patronki!

Nurtuje pytanie: co w ciągu dwudziestu czterech lat, które upłynęły od bitwy warszawskiej, mogło tak bardzo odmienić serca i umysły mieszkańców stolicy, że bez oficjalnego zawierzenia Bożej Opatrzności podjęli się walki z przeważającym wrogiem? Skąd pomysł, by własnymi, wątłymi siłami, bez Bożego błogosławieństwa próbować oswobodzić stolicę? Nie od dziś wiadomo, że: jeśli Pan miasta nie strzeże, daremnie czuwają straże (Ps 127,1).

Chrystus Pan uprzedzał: beze Mnie nic dobrego uczynić nie możecie (J 15,5). Skąd więc ta krótkowzroczność w Polsce, która w owym czasie uważała się za kraj katolicki? Gdyby orędzia Bogurodzicy zostały przyjęte, gdyby podjęto powszechne modlitwy przebłagalne w intencji pokoju (jak w 1920 roku), gdyby lud Warszawy zreflektował się i podjął przemianę życia, to losy Powstania z pewnością potoczyłyby się inaczej! Tak ocalała Niniwa, której mieszkańcy posłuchali proroka Jonasza i nawrócili się, żałując za dawne grzechy. Niniwici mieli czterdzieści dni na zmianę postępowania, a warszawianie… prawie półtora roku! Tak ocalał Rzym dwa miesiące wcześniej (5. VI.44). Dzięki modlitwie uratowało się zaminowane przez Niemców miasto, miliony ludzi ocaliły życie, o czym piszemy dalej.

Dowódcom AK nie brakowało bojowej odwagi, ale zabrakło im wiary, by los powstania oficjalnie, przez ręce Maryi, powierzyć Bogu Najwyższemu. Ze słów Matki Bożej, które padły na Siekierkach, wybraliśmy te z listopada 1943 roku, są one bowiem kluczem do zrozumienia przyczyny klęski Powstania Warszaw­skiego: Jak wy jesteście ze Mną, to i Ja jestem z wami i nic się wam nie stanie!
Dowódcy Armii Krajowej nie poszli w bój z Jej błogosławieństwem, okryci płaszczem Jej opieki. Nie prosili Patronki Warszawy, by skruszyła strzały Bożego gniewu godzące w miasto, nie prosili, by odrzucała, jak ongiś w Wólce Radzymińskiej, wrogie pociski, które teraz bezkarnie burzyły dom po domu. Nie byli z Maryją, więc nie mogli doświadczyć skutków Jej solennej obietnicy: i nic się wam nie stanie! Dlatego nie może nikogo dziwić, że w sierpniu 1944 roku, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, nie powtórzył się Cud nad Wisłą z 1920 roku, nie pokonano i nie przepędzono okupanta ze stolicy!

Nie może nikogo dziwić, że wszystko dookoła leżało w gruzach. Wszystko było zburzone i wszystko się paliło. Między jednym a drugim schronem przekopy były zniszczone. Nie było możliwości życia. Bomby padały i burzyły ulicę po ulicy, dom po domu.
Po sześćdziesięciu trzech dniach powstanie poniosło druzgoczącą klęskę, a Warszawa została totalnie zrujnowana, wręcz starta z powierzchni ziemi. Stało się tak, jak zaplanował Hitler: Warszawa [została] zrównana z ziemią, [by] w ten sposób [stworzyć] zastraszający przykład dla całej Europy. Warschau caput! ! !

Pół miliona niewinnych ludzi straciło życie. Słusznie zauważa ks. Kazimierz Góral: Gdy zlekceważy się przestrogi Maryi, przychodzi tylko czekać na zapowiadaną otchłań rozpaczy!

Ponawiamy pytanie, czy tak się musiało stać? Odpowiadamy: na pewno nie!

Wystarczy przyjrzeć się analogicznej sytuacji, jaka w tym samym czasie miała miejsce w okupowanym Rzymie:

Rzym, maj 1944 roku. Front szybko zbliżał się do Wiecznego Miasta. Walki toczyły się zaledwie o 12 kilometrów od centrum, w pobliżu miejscowości Castel di Leva.

Papież Pius XII zatroskany o bezpieczeństwo cudownego, starożytnego obrazu Madonny Bożej Miłości, nakazał przeniesienie go do rzymskiej bazyliki św. Ignacego.

W końcu maja, gdy działania wojenne objęły przedmieścia, Papież polecił, by przed obrazem Madonny dei Divino Amore została podjęta nowenna o ocalenie miasta. Sam w imieniu mieszkańców Rzymu złożył Maryi ślubowanie. Przyrzekł, że jeśli Madonna ocali miasto, to na ruinach zamku Castel di Leva zostanie zbudowana dla cudownego obrazu nowa świątynia i zostaną erygowane organizacje religijne i charytatywne Jej imienia.

4 czerwca 1944 roku czołgi generała Alexandra ruszyły do ataku. Niemcy byli przygotowani do zdetonowania założonych ładunków i wysadzenia w powietrze miasta. Chcieli pozostawić po sobie pamiątkę: spaloną ziemię i rumowisko gruzów (takie samo, jakie w 3 miesiące później pozostawili w Warszawie i jakie chcieli pozostawić po sobie na Jasnej Górze, w styczniu 1945 roku).
Lud Rzymu, odmiennie niż lud Warszawy, nie sposobił się do akcji zbrojnej. Jego mieszkańcy trwali na modlitwie dzień i noc na placu przed bazyliką świętego Ignacego. Zawierzali Matce Bożej Miłości los Wiecznego Miasta, a władze magistratu oficjalnie potwierdziły gotowość wypełnienia ślubów, jakie w ich imieniu złożył Madonnie Ojciec święty.
I oto tego samego dnia, w nocy z 4 na 5 czerwca, Niemcy nagle, z niewiadomych przyczyn, opuścili Rzym, nie detonując założonych ładunków. Nikt nie mógł pojąć, jak to się właściwie stało i dlaczego? Wszystkich: cywilów, wojskowych i polityków zadziwił ten cudowny obrót sprawy! Winston Churchill dał wyraz zdumieniu, pisząc: „Rzym zdobyto w sposób całkowicie nieoczekiwany!”
12 czerwca 1944 r. „L’ Osservatore Romano” poinformował swoich czytelników: 11 czerwca dziesiątki tysięcy ludzi zebrały się przed Bazyliką Sant Ignazio, a wielu z nich przyszło tutaj boso. Przybyły rodziny, instytucje i szkoły. W procesji bez końca podchodzono, by ucałować obraz Madonny Bożej Miłości, by podziękować i oddać Jej cześć. Wśród rzeszy pątników znajdował się także Papież Pius XII który przemówi! do Maryi w imieniu zgromadzonych, wyrażając Jej wdzięczność za cud bezkrwawego oswobodzenia Rzymu! Następnego dnia nieprzebrane tłumy odprowadziły procesyjnie cudowny obraz Madonny dei Divino Amore do jej siedziby w Castel di Leva.

Rzymianie nie chcieli rozstać się ze swoją dobrodziejką! W ścianach rzymskich kamienic wykuwano nisze, gdzie wśród kwiatów i płonących lampek kró­lował obraz ich umiłowanej Matki! Magistrat Rzymu wkrótce wywiązał się ze złożonych obietnic: Czym się odpłacimy Maryi, za wszystko co nam wyświadczyła? Wypełnimy nasze śluby dla Niej, przed ludem Rzymu!

Porównajmy skuteczność sposobów zastosowanych dla wyzwolenia dwóch europejskich stolic latem 1944 roku:
. lud Wiecznego Miasta sposobił się do wyzwolenia stolicy, nie chwytając za broń i nie wzniecając powstania. Pod przewodnictwem swego biskupa, ojca świętego Piusa XII, złożył Bogurodzicy ślubowania i … trwał na ufnej modlitwie przed Jej obliczem;
. papież, Głowa Kościoła katolickiego i jednocześnie biskup Rzymu, mimo realnie istniejącego śmiertelnego niebezpieczeństwa (zaminowane miasto miało być lada chwila wysadzone w powietrze!) nie opuścił miasta, by ratować życie, lecz jak Dobry Pasterz pozostał ze swoimi owcami. I był promotorem ocalenia miasta, które dokonało się w sposób duchowy, bez użycia broni i przelewu krwi. Bo jak siłą armii jest wódz, tak siłą wierzącego ludu są jego pasterze;
ˇ prymas Polski, kard. Hlond opuścił Polskę i swoją owczarnię już we wrześniu 1939 roku;
. w Warszawie słowa ostrzeżeń Matki Bożej, nawołujące do pokuty i modlitwy, zostały praktycznie zignorowane, trafiając jedynie do znikomej części warszawian;
. Mater Gratiarum odwrotnie niż Madonna dei Divino Amore nie została oficjalnie zaproszona do współpracy!

Pozbawione Jej matczynej opieki Powstanie upadło, hitlerowcy stolicę Polski spalili i wymordowali pół miliona jej mieszkańców;
. rzymianie postawili na MARYJĘ i… uratowali miasto;
. warszawianie postawili na SIEBIE i… ponieśli totalną klęskę;
. nie chciano pamiętać, że: lepiej uciekać się do Pana, niźli pokładać ufność w człowieku (Ps 118);
. zapomniano, że : bez Boga ani do proga!

Fragment książki ks. dra Józef Marii Bartnika SJ i Ewy J. Storożyńskiej „Matka Boża Łaskawa a Cud nad Wisłą, czyli prawdziwa historia Bitwy Warszawskiej, rozdz. pt.: Rok 1943 Matka Łaskawa objawia się na Siekierkach, czyli S.O.S dla Warszawy.

Czas, kiedy Wawel był tylko dla Niemców

rozpoczęły się pokazowe egzekucje. Pierwsza miała miejsce 26 czerwca 1942 r. koło dworca kolejowego w Płaszowie, kilka dni później kolejna na Woli Duchackiej. Ciał powieszonych nie zdejmowano kilka dni, aby jak najwięcej osób mogło je zobaczyć. W przypadku rozstrzeliwań (np. przy ul. Botanicznej w 1944 r.) ciała pozostawiono na ulicy przez kilka godzin. Chodziło o zastraszenie społeczeństwa.

jednak najsłynniejsza krakowska łapanka 6 sierpnia 1944 r.W ręce okupanta wpadło wówczas około 6 tys. osób. 

http://audiovis.nac.gov.pl/obraz/6124/

 

Kościół Matki Bożej Łaskawej w Warszawie

Kościół został zbudowany w latach 1609-1626 według projektu Jana  Frankiewicza  – budowniczego  i twórcy kościoła św. Kazimierza w Wilnie.

Inicjatorem budowy kościoła był ks. Piotr Skarga.

Zakon Jezuitów przybył w 1607 do Warszawy, ówczesnej siedziby Króla Zygmunta III Wazy. 

Fundatorami tej świątyni byli m.in. król Zygmunt III Waza, Andrzej Bobola (podkomorzy), bracia Gostomscy.

W 1656 świątynia została zniszczona i splądrowana przez najazd wojsk szwedzkich.

W 1660 zakon założył przy kościele aptekę. Wejście było od Rynku Starego Miasta.m.

W 1720 rozpoczęła się budowa dwupiętrowego budynku na tyłach kościoła, której inicjatorem był Biskup płocki Ludwik Bartłomiej Załuski.

W 1818 kościół przeżył kryzys i był traktowany jako magazyn katedralny, a w 1828 roku przechowywano w nim wełnę.

Świątynia powróciła do pełnienia swej pierwotnej funkcji dopiero w 1834 roku dzięki zakonowi pijarów. , w 1918 roku powrócił we władanie jezuitów, w 1944 roku świątynia została prawie doszczętnie zniszczona na skutek podpalenia i wysadzenia w powietrze. Kościół Matki Boskiej Łaskawej pozostał pod opieką zakonu jezuitów.

Drzwi wejściowe ( Diabelskie )wykonane zostały w 2009 roku przez rzeźbiarza Igora Mitoraja,i uroczyście poświęcone 12 września 2009.

Wcześniej Mitoraj wykonał podobne drzwi dla kościoła Santa Maria degli Angeli w Rzymie).

Wrota te zostały ufundowane z okazji 400-lecia świątyni.

2 czerwca
Najświętsza Maryja Panna Krzeszowska-Matka Łaski Bożej

 

Obraz Matki Bożej Łaskawej we Lwowie

Król Jan Kazimierz w kaplicy przed tym obrazem dziękował Matce Bożej za zwycięstwo pod Beresteczkiem, natomiast 1 kwietnia 1656 sam przeniósł obraz do katedry lwowskiej, umieścił w głównym ołtarzu i w obecności nuncjusza papieskiego Pietro Vidoniego i całego swojego dworu, z rycerstwem, senatorami i duchowieństwem złożył śluby królewskie oddając Jej swoje państwo i ogłaszając Ją Królową Korony Polskiej.

Wobec wzrastającego kultu obrazu arcybiskup lwowski Wacław Hieronim Sierakowski przeniósł w 1765 roku obraz na stałe do katedry łacińskiej 

a 12 maja 1776 koronował go koronami papieskimi.

NMP Łaskawa ze Lwowa

 w 1946 abp Eugeniusz Baziak opuszczając Lwów przywiózł ze sobą obraz do Krakowa. W 1974 umieszczono go w głównym ołtarzu prokatedry w Lubaczowie. -oryginał złożono w skarbcu katedry na Wawelu. Pierwszą kopię wizerunku  ukoronował na Jasnej Górze 19 czerwca 1983 Jan Paweł II, drugą kopię wizerunku przeznaczoną do katedry we Lwowie, Jan Paweł II ukoronował we Lwowie w 2001 roku.

Matka Boża Łaskawa nazywana Śliczną Gwiazdą miasta Lwowa jest główną patronką archidiecezji lwowskiej, jej święto obchodzone jest 1 kwietnia na pamiątkę ślubów króla Jana Kazimierza. Bardzo popularny hymn ku jej czci był śpiewany przez lwowian podczas różnych uroczystości kościelnych i patriotycznych. Zaczynał się od słów:

Śliczna Gwiazdo miasta Lwowa, Maryja,
Matko nasza i Królowa, Maryja,
Maryja, Maryja, o Maryja Królowa! (bis)

Nieba i ziemi Królowa, Maryja,
Bądź nam Matką tu i w niebie, Maryja,
Maryja, Maryja, o Maryja Królowa! (bis)