Kosciół Bożego Miłosierdzia przy Wawelu w Krakowie -Kalendarium konfliktu Oswięcimskiego od 1983

Boże Miłosierdzie  Kraków 

Kościół Bożego Miłosierdzia w Krakowie  kościół filialny kapituły katedralnej na Wawelu.

Znajduje się w Krakowie na Smoleńsku, przy ul. Bożego Miłosierdzia 1, na rogu z ul. Felicjanek 2 i ul. Smoleńsk.

Wzniesiony został po 1555 jako wypełnienie ostatniej woli Jana Żukowskiego z Bystrzycy –modlitwa za dusze w czyśćcu cierpiące. 

7  października  1584 r. Kraków przy kościele św. Barbary ks Piotr Skarga zakłada Bractwo Miłosierdzia 

W 1587 r. przy Bractwie Miłosierdzia ks. Skarga założył „Mons Pietatis".  (późniejszy Bank Pobożny).

Za patronkę Arcybractwa Miłosierdzia i Banku Pobożnego obrano Matkę Boską Bolesną.W 1888 r. Leon XIII na mocy brewe apostolskiego nadał odpust zupełny braciom uczestniczącym w przepisanych Mszach Świętych.

Do końca XVI wieku  Kosciół Bożego Miłosierdzia był świątynią drewnianą.Jako kościół murowany wzniesiony został ze składek wiernych w latach 16261629.Od 1649 jest prebendą kapituły katedralnej na Wawelu.Zniszczony został podczas potopu szwedzkiego w 1655,Uroczystej konsekracji dokonał biskup sufragan krakowski Mikołaj Oborski w 1665.

 Biskup Mikołaj Oborski (ur. 1611, zm. 16 kwietnia 1689 w KrakowiBył  bratankiem biskupa Tomasza Oborskiego.Konsekrował 193 kościoły, wyświęcił blisko 3 tysiące księży. Witał w imieniu kapituły krakowskiej króla Michała Korybuta Wiśniowieckiego,19 lipca  1676 r. chrzcił córkę króla Jana III Sobieskiego Teresę Kunegundę.Uczestniczył w procesach beatyfikacyjnych Szymona z Lipnicy, księżnejSalomei, księżnej Kingi i biskupa krakowskiego Wincentego Kadłubka.

Tomasz Oborski Biskup biskup pomocniczy krakowski w latach 16141645.Tomasz Oborski (ur. ok. 1571, zm. 3 lipca 1645), Był współpracownikiem 6 kolejnych biskupów krakowskich.Jako administrator diecezji wizytował parafie, wyświęcił 2 tysiące nowych duszpasterzy, konsekrował 143 nowe kościoły i kaplice.W Krakowie były to między innymi:

Kościół św. Tomasza,

kościół i klasztor Dominikanek na Gródku,fundacji Anny Lubomirskiej -praprababci Królowej Polski  Opalińskiej Leszczyńskiej   klasztor dla sióstr dominikanek(pod wezwaniem Matki Bożej Śnieżnej) 

św. Norberta oraz klasztor Kamedułów na Bielanach.

Przy Kosciele Bożego Miłosierdzia w Krakowie u Felicjanek przebywał  Ks Józef Dąbrowski 

Biskup Detroit John S. Foley w liście 21 lutego 1903 r.,streścił całe życie ks. Józefa Dąbrowskiego pisząc:"Niestrudzona praca, niezliczone poświęcenia, niewzruszone praktykowanie wszystkich cnót chrześcijanina i kapłana uczyniły go drogim dla wszystkich (…).Zaiste spełnił on wiernie swój obowiązek Dobrego Pasterza".

Kościół Bożego Miłosierdzia

15 lutego 1903   o 7 .00 rano umiera  w Detroit  Ks Józef Dąbrowski . Całe swoje życie kapłańskie poświęcił Kościołowi i Polonii amerykańskiej. 

Biskup Polonii w Ameryce Ks Paweł Piotr Rhode z Wejherowa 

Radości, ogarnęła  29 lipca  1908 roku Polonię w Chicago i w całych Stanach Zjednoczonych

biskup-rhode2jakub-wejher3

na wieść o wyborze pierwszego polskiego biskupa na ziemi amerykańskiej. Został nim 36 – letni emigrant, kaszub pochodzący z Wejherowa z parafii Trójcy Swiętej 

proboszcz polskiej parafii św. Michała Archanioła na południu Chicago, ks. Paweł Piotr Rhode

Biskup Paweł Rhode urodził się 16 września 1870 roku w Wejherowie jako jedyny syn Augusta i Katarzyny z Kirschbaumów.

Gdy Paweł miał zaledwie 11 miesięcy, stracił ojca, który umarł na epidemię ospy. Matka przez kilka lat mieszkała w Wejherowie

W 1880 roku wyjeżdżają za ocean i osiedlają się w parafii św. Stanisława w Chicago.

Mając 13 lat wstąpił do St. Mary College Kentucky, administrowanego przez księży zmartwychwstańców.

 Święcenia kapłańskie przyjął w 1894 roku.  czytaj  W 1915 roku został ordynariuszem diecezji Green Bay. -: ustanowił 20 parafii, założono 19 szkół.
 
Dla podniesienia ducha religijnego biskup założył Stowarzyszenie Imienia Jezus

01-06-2005-035b1

Rodzinna Parafia 
Ze słabości katoli­cyzmu w rodzinnych stronach zdawał sobie sprawę Jakub Wejher, który w obliczu grożącej mu śmierci pod zwałami gruzu pod białoruską twierdzą Biała w 1634 r. ślubo­wał wybudowanie kościoła pod wezwaniem Świętej Trójcy. W 1643 roku na terenie swojej wsi Śmiechowo utworzył nową osadę ( kolonię) o nazwie Weiherfrey lub Wejherowska Wola, która 1650 roku przywilejem królewskim Jana Kazimierza podniesiona została do godności miasta przyjmując nazwę Wejheropolis – Wejherowo. Jakub Wejher wybrał miejsce pod budowę kościoła i w czerwcu 1643 r. wzniesiono – prawdopodobnie w miejscu dawnego cmentarzy­ska – świątynię pod wezwaniem Świętej Trójcy i św. Franciszka. Nowy kościół zbudowany z cegły i drewna ( tzw. pruski mur), w dniu 3 października 1644 roku poświęcił opat oliwski cysters Aleksander Kęsowski, a następnego dnia odprawił w nim pierwszą mszę świętą. W związku z przedłużającą się budową kościoła klasztornego wejherowscy franciszkanie do 1651 roku, czyli przez 5 lat, musieli odprawiać msze święte i nabożeństwa w kościele św. Trójcy.

Kalendarium konfliktu oświęcimskiego marzec 1983 – wrzesień 1998

5 grudnia 1982 r. około godz. 14. Biskup Kazimierz Kluz zginął w wypadku samochodowym. 

Pogrzeb z udziałem 20 biskupów odbył się 11 grudnia w katedrze oliwskiej

Biskup urodził się 17 stycznia 1925 r. w Olpinach koło Jasła.Do seminarium duchownego wstąpił w Częstochowie, gdzie studiował jako alumn diecezji gdańskiej (Gdańsk nie posiadał wówczas seminarium).W 1951 r. z rąk bp. Stanisława Czajki przyjął święcenia kapłańskie. był wikariuszem w parafiach Matki Bożej Bolesnej w Gdańsku i przy kościele katedralnym w Oliwie.W 1958 r. został proboszczem parafii św. Józefa przy kościele Chrystusa Króla w Gdańsku.( ks Rogaczeskiego zamordowano w Stuthofie )W 1972 r. mianowany sufraganem gdańskim.Sakrę przyjął 12 czerwca 1972 r. w bazylice mariackiej w Gdańsku z rąk kard. Stefana Wyszyńskiego oraz biskupów Lecha Kaczmarka i Andrzeja Wronki. W 1981 r. udało mu się doprowadzić do transmisji Mszy Świętych "dla tych, co na morzu", odprawianych w niedziele w kościele św. Elżbiety w Gdańsku.Towarzyszył Lechowi Wałęsie i delegacji NSZZ Solidarność podczas podróży do Watykanu w styczniu 1981 r.spierał internowanych, odwiedzając ich w Strzebielinku.

Ks Tadeusz Rydzyk   urodzony 3 maja 1945 r 

12 styczeń 1983 – siostra Zofia Jaśniak, przełożona domu sióstr karmelitanek bosych w Poznaniu, zwraca się do Urzędu do Spraw Wyznań w Warszawie z prośbą o założenie domu zakonnego w Oświęcimiu, w budynku starego teatru usytuowanego obok Żwirowiska.

2 luty 1983 – prowincjał karmelitów bosych o. Eugeniusz Jan Morawski  poparł ideę założenia klasztoru kontemplacyjnego w pobliżu byłego niemieckiego obozu Auschwitz. 

10 marzec 1983  Gdańsk  umiera Bernard Jan Paweł Tuszyński -Apostoł Bożego Miłosierdzia ( mój tata )

10 kwietnia 1981 Hamburg -Niezwykła Niedziela Bożego Miłosierdzia  

14 czerwca 1984 –  prezydent Oświęcimia Andrzej Tolka oddaje siostrom karmelitankom z Poznania budynki tzw. starego teatru, na siedzibę klasztoru kontemplacyjnego.

26 czerwca 1984 -siostry karmelitanki bose z Poznania stały się  właścicielami budynku „starego teatru" i przylegającego do niego terenu na 99 lat.

2 sierpnia 1984 – do Oświęcimia przybyły pierwsze siostry karmelitanki.

30 grudnia 1985 – klasztor sióstr karmelitanek p.w. Świętych Obcowania ( S Marianna Marchocka )w Oświęcimiu erygowano kanonicznie.

14 października 1985 – brukselska popołudniówka „Le Soir" daje początek oszczerczej kampanii przeciwko Kościołowi katolickiemu i

„Oświęcim powinien pozostać przede wszystkim pomnikiem ofiar ludobójstwa Żydów".

28 marca 1986 – pięciu wielkich rabinów europejskich sprzeciwia się powstaniu oświęcimskiego karmelu.

13 kwietnia 1986 – wizyta Jana Pawła II w głównej synagodze rzymskiej-kwiecień 1986 – pierwsze wtargnięcie członków Światowego Kongresu Żydów na teren posesji karmelitanek.Żydzi grożą wysadzeniem budynku w powietrze i obrzucają zakonnice wyzwiskami.

13 maja 1986 – komunikat 213. Konferencji Plenarnej Episkopatu Polski -powołano do życia Podkomisję ds. Dialogu z Judaizmem.

W podkomisji zasiedli  Bp Henryk Muszyński z Koscierzyny wybrany przez Bolesława Bieruta  w 1947 r  (przewodniczący), ks. Stanisław Musiał oraz Jerzy Turowicz. Kardynał Franciszek Macharski zwrócił się do ks. S. Musiała i J. Turowicza z prośbą o przygotowanie rozmów z Żydami

22 czerwca 1986 – artykułem Jerzego Turowicza pt. Karmel w Oświęcimiu „Tygodnik Powszechny" rozpoczął kampanię skierowaną przeciwko oświęcimskiemu klasztorowi karmelitanek. 

22 lipca 1986(!!!) – w Genewie odbyło się pierwsze spotkanie przedstawicieli Kościoła katolickiego i środowisk żydowskich w sprawie sytuacji w Oświęcimiu.

Deklaracja Oświęcimska, rozpoczynająca się od słów „Zakhor! – Pamiętaj!" jest bardzo krótka.tereny Auschwitz i Birkenau są symbolicznymi miejscami-eksterminacji (shoah) sześciu milionów Żydów którzy zginęli „w opuszczeniu i pośród obojętności świata"Spotkanie nie odbyło się w „Genewie” tylko w prywatnym domu żyda o nazwisku Rothschild.

Decyzją kardynała Macharskiego negocjacje o katolickim klasztorze, o sprawach polskich, nie toczyły się w diecezji krakowskiej,lecz  na prywatnej posiadłości u żyda w Szwajcarii.Willa żydowska była miejscem właściwym, bo dom biskupi w Krakowie takim miejscem nie był.

Później, JPII dokonał nowego podziału diecezjalnego i sprawy Karmelitanek swobodnie już toczyły się poza plecami Narodu- było to świadome oszustwo.

https://www.gloria.tv/media/QxBVCKLRnU9

24 czerwca 1988 – podczas wizyty w Austrii Jan Paweł II poparł powstanie ośrodka. Papież powiedział: „Spośród wielorakich inicjatyw, jakie w duchu Soboru podejmowane są dzisiaj na rzecz dialogu żydowsko-chrześcijańskiego, pragnę wskazać na powstający w Polsce ośrodek informacji\ wychowania spotkań i modlitwy.”

26 lipca 1988 – na Żwirowisku należącym do klasztoru sióstr karmelitanek ustawiono krzyż. Inicjatorem ustawienia krzyża był ks. Stanisław Górny, brat biskupa rzeszowskiego Kazimierza Górnego i były proboszcz parafii św. Maksymiliana Męczennika w Oświęcimiu. Ks. S. Górny wspominając tamto wydarzenie powiedział: „Byli więźniowie prosili nas, księży, żeby to miejsce, znajdujące się poza obozem, uczcić symbolem wiary katolickiej. Siostry karmelitanki bose, znajdujące się już wówczas w oświęcimskim klasztorze od 1984 r., zgodziły się na ustawienie krzyża”

27stycznia 1989 – metropolita krakowski kardynał Macharski skierował do wiernych w Oświęcimiu specjalny list, w którym poparł usunięcie sióstr z zajmowanego od 1984 r. klasztoru.

17 maja 1989 – Wyżsi Przełożeni Zakonów Męskich w Polsce, zebrani na spotkaniu plenarnym w dniach 16-17 maja 1989 r. w Warszawie sprzeciwili się usunięciu sióstr karmelitanek z zajmowanego klasztoru. 

14 lipca 1989 – sześciu członków Związku Studentów Żydowskich USA na czele z rabinem Avi Weissem wtargnęło na teren klasztoru karmelitanek. Przyjechali oni z grupą dziennikarzy i ekipą telewizyjną. Jeden ze świadków zdarzenia tak opisał to wydarzenie: „Tymczasem rozpoczęli oni (Żydzi – przyp. S.C.) próby wyważenia drzwi wejściowych. Gdy nie udało się to, poprzestali na dobijaniu się przeskoczyli też boczne parkany pomiędzy dziedzińcem a ogrodem, usiłując dostać się do środka przez okna (zakratowane), wygrażali też pięściami, krzyczeli”.

16 lipca 1989 – kolejne najście grupy Żydów.

Odziani w ubrania imitujące pasiaki z gwiazdą Dawida i tym razem przeszli przez ogrodzenie, ale po odbyciu rytualnych modlitw i spokojniejszych nieco protestach sami opuścili teren klasztoru. Mimo jednak stosunkowo spokojnego przebiegu protestu, życie klasztoru było przez kilka godzin całkowicie sparaliżowane".

22 lipca 1989 – przed budynkiem Karmelu manifestują Żydzi z Belgii, przeskakują przez płot, odczytują protest i dmą w barani róg.

6 września 1989 – przewodniczący Komisji Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem bp Henryk Muszyński wydał komunikat, w którym zapewnia o realizacji Deklaracji Genewskiej.

15 września 1989 – kard. Glemp przyjął Zygmunta Nissenbauma

21 września 1989 – przewodniczący Międzynarodowej Rady Chrześcijan i Żydów Sigmunt Sternberg powiedział: „Stwierdziłem, że Glemp jest gotów słuchać”

29 września 1989 – kard. Glemp napisał list do Zygmunta Nissenbauma w którym, przy okazji życzeń na żydowski Nowy Rok 5750, po raz kolejny poprał budowę Centrum.

22 marca 1990 – rejestracja Krakowskiej Fundacji Centrum Informacji, Wychowania, Spotkań i Modlitwy w Oświęcimiu.

29 września 1991 – podczas wizyty w USA kard. Glemp spotkał się z Żydami. Przed wizytą w Spertus College of Judaica w Chicago Kardynał zdjął z piersi krzyż. Rabin Byron L. Sherwin po spotkaniu z Prymasem Polski powiedział: „Kardynał Glemp przyszedł do nas bez krzyża na piersi. Myślę, że ten symboliczny gest był bardzo znaczący, pokazujący klasę Prymasa, który nie chciał niczym urazić swoich gospodarzy”.

9 kwietnia 1993 – w Wielki Piątek Jan Paweł II, za pośrednictwem bpa Tadeusza Rakoczego, napisał list do sióstr karmelitanek w którym nakazuje im „z woli Kościoła" przenieść się „w inne miejsce w tym samym Oświęcimiu".

24 maja 1993 – cztery siostry przeniosły się do nowego klasztoru, wybudowanego nieopodal Centrum.

29 czerwca 1993 – próba przejęcia terenu sióstr karmelitanek przez władze RP . Prezydent Oświęcimia rozwiązał umowę dzierżawy pomiędzy klasztorem a Stowarzyszeniem Ofiar Wojny i zarządził jej odebranie Klasztorowi Sióstr Karmelitanek. M. Maria Magiera złożyła odwołanie; sąd zawiesił postępowanie.

30 czerwca 1993 – ordynariusz diecezji bielsko-żywieckiej bp Tadeusz Rakoczy ogłosił desakralizację kaplicy klasztornej.

6 lipca 1993 – ostatnie karmelitanki, wraz z siostrą przełożoną opuściły klasztor i wyjechały do klasztoru w Poznaniu.

8 sierpnia 1993 – przełożona sióstr karmelitanek wydzierżawiła klasztor i teren Żwirowiska Stowarzyszeniu Ofiar Wojny.

21-24 listopada 1993 – siostry karmelitanki przyjechały do swego nowego klasztoru w Rzeszowie.

17 sierpnia 1994 – manifestacja rabina Weissa i grupy kilkunastu Żydów z USA w Oświęcimiu.

Najpierw protestowano przed kościołem Matki Bożej Królowej Polski w Oświęcimiu – Brzezince, który Żydzi uważają za dawną siedzibę komendantury obozowej. Po obklejeniu kościoła tekstem umowy genewskiej i symbolicznym zamknięciu świątyni (manifestanci zablokowali wejście do kościoła), Żydzi udali się w kierunku byłego klasztoru karmelitanek. Tam domagali się usunięcia z terenu Żwirowiska krzyża papieskiego. Na płocie okalającym teren byłego klasztoru Żydzi rozwiesili transparent głoszący, że jest to „żydowski cmentarz, a nie miejsce dla krzyża". Rabin Weiss oznajmił też, że „zamienianie najbardziej przerażających miejsc zagłady w kościoły i stawianie olbrzymich krzyży jest absolutnie nie do przyjęcia”.

22 grudnia 1994 – prowincjał karmelitów bosych, o. Benignus Józef Wanat wystosował list do bpa Kazimierza Nycza w którym w zdecydowany sposób broni krzyża i własności sióstr karmelitanek

3 stycznia 1995  Hamburg 

7 stycznia 1995 r 

25 stycznia 1995 – kolejny protest grupy rabina Weissa przed kościołem Matki Bożej Królowej Polski w Oświęcimiu-Brzezince oraz przed byłym klasztorem sióstr karmelitanek. Żydzi ponownie domagali się likwidacji kościoła parafialnego w Oświęcimiu-Brzezince i usunięcia krzyża ze Żwirowiska.

marzec-kwiecień 1996 – Żydzi rozpętują spór o tzw. strefę ochronną wokół byłych obozów w Oświęcimiu i Brzezince. Od polskich władz domagają się oni zaprzestania budowy sklepów i punktów usługowych, a nawet, likwidacji wszelkich budynków mieszkalnych w promieniu 0,5 km od byłych obozów koncentracyjnych.

4 lipca 1996 – laureat nagrody Nobla, Eli Wiesel będąc w Polsce powiedział, że „obecność krzyży na świętej ziemi pokrywającej niezliczone żydowskie ofiary w Birkenau była i pozostaje obelgą.”

3 grudnia 1997 – z terenu byłego obozu niemieckiego w Brzezince usunięto krzyże, które stały tam od 1983 r. Zostały one przeniesione do oświęcimskiego kościoła p.w. św. Józefa Robotnika. Na przeniesienie krzyży wyraziła zgodę kuria diecezji bielsko-żywieckiej oraz Ministerstwo Kultury i Sztuki. Zdaniem ks. Romana Indrzejczyka (delegacja do Katynia przyp. K.C.) z parafii Dzieciątka Jezus w Warszawie przeniesienie krzyży z Brzezinki

18 lutego 1998 – minister ds. kontaktów z diasporą żydowską Krzysztof Śliwiński powiedział w wywiadzie dla „La Croix", że „Krzyż, przy którym Jan Paweł II odprawił Mszę św. w Oświęcimiu w 1979 r., a który stoi obecnie na terenie dawnego klasztoru karmelitanek, tuż obok obozu koncentracyjnego, zostanie niedługo przeniesiony".

2 marca 1998 – siostry karmelitanki z Oświęcimia zrzekły się tytułu własności byłego klasztoru przy obozie Auschwitz.

29 marca 1998 – przewodniczący Komitetu Episkopatu ds. Dialogu z Judaizmem bp Stanisław Gądecki wyraził przekonanie, że zamiast krzyża na Żwirowni mógłby stanąć pomnik z wizerunkiem krzyża. Dodał, że „wydaje się to rozwiązaniem, które nie lekceważyłoby ani racji polskich chrześcijańskich, ani żydowskich. Wszystkie inne rozwiązania będą bolesne dla którejś ze stron.”

21 kwietnia 1998 – na łamach „Gazety Wyborczej" Dawid Warszawski napisał: „w doświadczeniu europejskich Żydów chrześcijaństwo przygotowało grunt pod Zagładę. Ten krzyż w Auschwitz to w naszych oczach znak prześladowców; nie ofiar; Wzniesienie go na cmentarzu żydowskich ofiar chrześcijańskiej Europy nas znieważa. Słowa te należy traktować jak najbardziej dosłownie „ Podobnie wypowiedział się naczelny rabin RP Pinchas Menachem Joskowicz: „Żydzi nie mogą modlić się do Boga, kiedy ktoś im przeszkadza. Krzyż nam w tym przeszkadza. Kiedy chcę się modlić, a przede mną jest krzyż, wówczas nie mogę się modlić.”

24-26 kwietnia 1998 – bp Tadeusz Pieronek wyraził wątpliwości co do intencji niektórych obrońców krzyża, którzy, jego zdaniem, „ten wielki symbol wykorzystują jako instrument walki, nawet z tymi chrześcijanami, którzy myślą inaczejBp Pieronek mówił: „Krzyż jest znakiem miłości, przebaczenia, pokoju. Nie można zeń czynić symbolu konfliktu, sporu, walki. (…) Miejsce krzyża w Oświęcimiu jest jego miejscem naturalnym. (…) Ale trzeba uszanować, że tam ginęli też ludzie, którzy inaczej myślą, którzy mają inną teologię. To ich prawo i ich godność trzeba uszanować”.

czerwca 1998 – grupa osób, m. in. Kazimierz Switoń, podjęła dramatyczną decyzję o rozpoczęciu protestacyjnej głodówki na terenie byłego klasztoru sióstr karmelitanek. Protest ten, pomimo aż 42 dni trwania, był niemal przez cały czas pomijany w serwisach informacyjnych.

19 lipca 1998 – pikieta Społecznego Komitetu Obrony Krzyża przed siedzibą bielsko-żywieckiej kurii biskupiej w Bielsko-Białej. Kiedy pod kurią trwała manifestacja obrońców krzyża, bp Rakoczy, zapytany o to, czy krzyż może zostać usunięty, odpowiedział: „No pewnie, że może!". Obecni na konferencji prasowej obrońcy krzyża usiłowali uzyskać od biskupa jakieś wyjaśnienia, zapytali: „Dlaczego zostały usunięte krzyże z Brzezinki pod osłoną nocy?". „Z wami nie będę rozmawiał" – odparł Biskup. Biskup Rakoczy mówił też o tym, że w sprawie krzyża decyzję podjęto „bardzo dawno temu już, prawda, w czasie rozmów genewskich, słynnych deklaracji, że na miejscu krzyża zostanie zbudowany pomnik z elementem wyraźnym krzyża, prawda, pomordowanym tam ludziom, więc była sprawa, powiedzmy sobie karmelu, krzyż w jakimś sensie związany jest z karmelem".

21 lipca 1998 – zaproszony przez obrońców krzyża ks. Edward Wesołek z Bractwa Sw. Piusa X wraz gronem tradycyjnych katolików z całej Polski udał się do Oświęcimia. Mile przyjęty, ks. Wesołek poprowadził modlitwy i wygłosił krótkie kazanie pod papieskim krzyżem.

4 sierpnia 1998 – abp Józef Życiński (był żydem i ateistą przyp. K.C.) powiedział, że „Polacy muszą sobie uświadomić, że żydowska teologia cierpienia różni się od chrześcijańskiej"

2 sierpnia 1998 – w komunikacie muzeum holocaustu Yad Vashem, co podała agencja Reutera w dniu 3 sierpnia br., a co nie było wówczas cytowane w Polsce, stwierdzono wyraźnie: „uzgodniono, iż żaden pomnik nie powstanie" („it was agreed that a tombstone would not be erected").

4 sierpnia 1998 – rabin nowojorski Avi Weiss zapowiedział swój przyjazd do Polski, aby protestować przeciwko postawieniu na Żwirowisku i obecności kościoła obok byłego obozu w Brzezince.

10 sierpnia 1998 – muzeum holocaustu Yad Vashem skierowało list do prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, premiera Jerzego Buzka i marszałka senatu Alicji Grześkowiak w którym zażądało oficjalnie przeniesienia krzyży umieszczonych na Żwirowisku. „Jest to prowokacja i pogwałcenie porozumienia międzynarodowego, według którego w tym miejscu nie będzie się umieszczać żadnych symboli religijnych, ideologicznych i politycznych" – napisano w liście do władz RP.

15 sierpnia 1998 – w Oświęcimiu, w święto Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, w 78 rocznicę „Cudu nad Wisłą" księża z Bractwa Sw. Piusa X odprawili Mszę św. oraz ustawili drugi co do wielkości krzyż (po krzyżu papieskim) na Żwirowisku. Po Mszy św. ks. Karl Stehlin poświęcił wszystkie nowe krzyże ustawione na Żwirowisku.

17 sierpnia 1998 – Jan Turnau w „Gazecie Wyborczej" bije na alarm: „Do obrońców krzyża dołączyli lefebryści, czyli przeciwnicy Papieża". „Gazeta Wyborcza" na 1, 2 i 4 stronie oczernia Bractwo Sw. Piusa X, przeciwstawiając mu jednocześnie „pozostające w łączności z Rzymem" Bractwo Sw. Piotra.

18 sierpnia 1998 – kilkudziesięciu rabinów Izraela zwróciło się do Ojca Świętego z przesłaniem, aby swoim autorytetem wspomógł wysiłki na rzecz rozwiązania konfliktu o krzyże w Oświęcimiu. Naczelny rabin Polski Pinchas Menachem Joskowicz, stwierdza, że teren byłego obozu Auschwitz-Birkenau powinien być eksterytorialny.


22 sierpnia 1998 – amerykańska organizacja „Shalom International", skupiająca ponad 500 organizacji żydowskich z 16 krajów, wezwała do międzynarodowej akcji bojkotu Polski. Prezes tej organizacji, Bob Knust w komunikacie napisał: „Nasz międzynarodowy bojkot, skierowany przeciw obelżywym atakom na naszą 'świętą ziemię\ jest tworzony przez tych wszystkich, których dotknęła straszna polityka, trywializacja, rewizjonizm oraz próby 'chrystianizacji i 'watykanizacji holokaustu

23 sierpnia 1998 – tygodnik „Wprost" przestrzega przed Bractwem Sw. Piusa X, które „chętnie przejęłoby struktury i zwolenników Radia Maryja".

https://www.gloria.tv/media/QxBVCKLRnU9

25- 26 sierpnia 1998 – zebrała się na Jasnej Górze Rada Stała Episkopatu. W skład Rady wchodzą: prymas Józef Glemp, wiceprzewodniczący abp Henryk Muszyński, sekretarz generalny bp Piotr Libera oraz kard. Franciszek Macharski, abp Tadeusz Gocłowski, abp Józef Michalik, abp Juliusz Paetz, abp Damian Zimoń, abp Józef Życiński, bp Alfons Nossol i bp Kazimierz Ryczan. ,Akcja stawiania krzyży na Żwirowisku została podjęta bez zgody właściwego biskupa diecezjalnego, a nawet wbrew jego woli. Zarówno ksiądz prymas, jak i biskup miejsca i inni biskupi wzywali do dialogu i poszanowania innych przekonań" – głosi oświadczenie Rady Stałej Episkopatu Polski.

1 września 1998 – Bp  Tadeusz Pieronek określił postawę Bractwa Sw. Piusa X wobec sporu o krzyże na Żwirowisku mianem „typowo sekciarskiej".

Arcybiskup Henryk Muszyński uznał kazanie ks. Karla Stehlina za „najczystszą formę demagogii” .

Abp Muszyński, aby w jakiś sposób zdyskredytować Bractwo Sw. Piusa X, świadomie odwołał się do resentymentów polsko-niemieckich.

Jego zdaniem „niemiecki ksiądz podejmuje działania, które – niezależnie od deklaracji ~ godzą w sposób wyraźny zarówno w Kościół, jak i w naród. Jakikolwiek komentarz jest po prostu zbyteczny" – dodał abp Muszyński.

29 września 1998 – „Sprawa krzyży nie przestaje niepokoić Polaków, obrażać Żydów, zaprzątać światową opinię. Jest to tym bardziej zdumiewające, że na przeniesienie krzyży wyrazili zgodę biskupi" – napisali w liście do premiera Jerzego Buzka: Jan Błoński, Józef Gierowski, Czesław Miłosz, Władysław Stróżewski, Wisława Szymborska i Jerzy Turowicz. W ich opinii, „obrońcam i krzyża mienią się także ludzie o kryminalnej przeszłości, dążąc najwyraźniej do wzniecania awantur i nieporządków w Oświęcimiu i całej Polsce". Czas położyć temu kres, nie chować się za zbędnymi procedurami. Za porządek w państwie odpowiedzialny jest rząd" – napisali. Znamienne, że owi „intelektualiści" o komunistycznej przeszłości (Cz. Miłosz był po wojnie pracownikiem ambasady PRL w Paryżu, zaś W Szymborska pisała peany na cześć „jedynie słusznej ideologii" piszą o „kryminalnej przeszłości" obrońców krzyża. czytaj

 

Boża Opatrzność  w 1842 r  dała Polsce 4 Swiętych Kapłanów 

Sw Biskup Pelczar  –Ks Józef Dąbrowski Ks Bronisław Markiewicz   –Kardynał Puzyna 

Kardynał Jan Duklan Maurycy Paweł Puzyna herbu Oginiec (ur. 13 września 1842 w Gwoźdźcu, zm. 8 września 1911 w Krakowie) biskup pomocniczy lwowski w latach 1886–1895, biskup diecezjalny krakowski w latach 1895–1911,kardynał prezbiter od 1901. Wnuk generała Józefa Dwernickiego.

 

Chrystus Pan w piątkowy dzień Męki swojej, a zarazem w uroczystość Narodzenia Najświętszej Matki Swojej, powołał na sąd swój sprawiedliwy wiernego sługę i naśladowcę swego: arcypasterza diecezji krakowskiej, ś. p. księcia-kardynała Puzynę. Dzięki kardynałowi Puzynie, sterował łodzią Piotrową  Polski Papież Pius X

Ilustracja

ks. Bronisława Markiewicza (1842-1912) – założyciel Zgromadzenia św. Michała Archanioła.
większość jego proroctw już się sprawdziła – wśród nich to z 3 maja 1863 r. dotyczące Papieża Polaka:
Najwyżej zaś Pan Bóg was (Polaków) wyniesie, kiedy dacie światu wielkiego Papieża…
 
Pierwotny tekst opatrzył autor roboczym tytułem "Ucisk Polaków pod zaborem pruskim". Potem tytuł zmienił na "Bój bezkrwawy".
Tłem dramatu są prześladowania Polaków w dobie Kulturkampfu.
W posłudze słowa upominał się o prawa swoich rodaków. Najważniejszą częścią Boju bezkrwawego jest odsłona siódma. Zawiera ona przepowiednie Anioła Polski, w których dominują akcenty wielkiej nadziei co do przyszłych losów Polski i świata. W redagowaniu utworu autor wykorzystał konkretne fakty i osobiste przeżycia.
 
Był rok Powstania Styczniowego (1863). Wielu młodych Polaków zaciągało się w szeregi powstańcze, aby w dobie zaborów pomóc w wyzwoleniu Ojczyzny.
Z podobnym zamiarem nosił się młody Bronisław Markiewicz.
I zapewne poszedłby za głosem serca, gdyby nie wydarzenie, pod wpływem którego zdecydował się wstąpić do seminarium duchownego.
Jako ksiądz utworzył zakłady wychowawcze dla opuszczonej młodzieży i dwa zgromadzenia zakonne, poświęcone głównie wychowaniu młodego pokolenia.

 

 

 

 

– Było to 3 maja 1863 r.  wspomina ks. Markiewicz zdawałem maturę gimnazjalną w Przemyślu.

Tegoż dnia kolega mój, Józef Dąbrowski, zdyszany i cały blady wpada do mej izby i ze wzruszeniem opowiada mi, że z całym gronem kolegów spotkał na ulicy jakiegoś niezwykłego młodzieńca wiejskiego lat 16.
Był ubrany w białą siermięgę, przepasaną pasem, z różańcem w ręku, z obliczem rozpromienionym, z wielkim przejęciem i uniesieniem ducha opowiadał dziwne rzeczy, dotyczące Polski i świata. Mówił o przeszłości, teraźniejszości i przyszłości Polski, o księciu Żelaznym, o sławnych mężach naszego Narodu, o wszechświatowej wojnie, o zmartwychwstaniu Polski i wielkiej przyszłości naszej Ojczyzny.
 
Tajemniczy młodzieniec opowiadał o jakimś polskim kapłanie, który z całym zaparciem się siebie i poświęceniem odda się duszpasterstwu wśród ludu i który uda się na południe do wielkiego męża Bożego, a wróciwszy po latach założy pod Karpatami zgromadzenie zakonne oddane wychowaniu opuszczonej i bezdomnej młodzieży, którego zakłady rozszerzą się na całą Polskę i na cały świat, wydadzą uczonych i świętych… Znamienne było to, że ten prosty na pozór młodzieniec przemawiał językiem człowieka wysoce uczonego.
 
Gdy zaś Józef Dąbrowski zagadnął owego młodzieńca, jakie ma na to dowody i znaki, że się ziści to, co przepowiada, młodzieniec rzekł: – Dowody?
Zaraz ci dam. –
I wziąwszy Dąbrowskiego ze sobą, odkrył mu tajniki jego duszy, dodając, że jeśli się nie nawróci, marnie zginie…
Pod wrażeniem tych proroczych słów Dąbrowski przystąpił niezwłocznie do Świętych Sakramentów, odprawił spowiedź z całego życia, a potem razem z ks. Markiewiczem wstąpił do seminarium duchownego w Przemyślu...
Ks. Markiewicz od pierwszej chwili miał przekonanie, że tym dziwnym młodzieńcem był nie kto inny, tylko Anioł Boży,
posłany narodowi polskiemu, zgnębionemu nową klęską i na duchu złamanemu, na pociechę i podniesienie serca…
 
Ów młodzieniec zapowiedział między innymi posłannictwo polskiego księdza, który najpierw pojedzie na południe Europy, aby spotkać się z mężem Bożym i zaczerpnąć z jego charyzmatu, a potem wróci do Polski i podejmie działalność wychowawczą wśród biednej, opuszczonej młodzieży.
Ta część przepowiedni zrobiła szczególne wrażenie na młodym Markiewiczu, który postanowił ideał księdza, zapowiedzianego przez młodzieńca, zrealizować we własnym życiu.
W późniejszym czasie istotnie wyemigrował na południe, przebywał we Włoszech, gdzie zetknął się z św. Janem Bosko.
Przeżył w jego wspólnocie kilka lat, dlatego miał czas na zapoznanie się z jego metodą wychowawczą i planami na przyszłość.
 
Bartłomiej Groch, były wychowanek ks. Markiewicza, w swojej pracy "Ks. Bronisław Markiewicz, a sprawa odrodzenia Polski" nawiązuje do swoich dawnych wspomnień w sposób następujący:– O tym dziwnym pojawieniu się wiejskiego młodzieńca… rozmawiałem ostatni raz z ks. Markiewiczem w roku 1911, kiedy przyjechałem jako nauczyciel gimnazjalny do Miejsca Piastowego prosić go o pozwolenie przemawiania w jego sprawie na Kongresie Mariańskim w Przemyślu.
Podczas rozmowy poruszyliśmy sprawy związane z opowiadaniem owego młodzieńca, a nawet Mickiewiczowe Widzenie ks. Piotra, które oceniał z politycznej strony bardzo poważnie.
Wspominał także o koledze Dąbrowskim jako świadku rozmowy z tajemniczym młodzieńcem
 Wówczas przyszła mi do głowy myśl, czy przypadkiem z Józefem Dąbrowskim i innymi kolegami także i ks. Markiewicz nie widział owego 16-letniego młodzieńca.
ks. Jan Górecki, redaktor miesięcznika "Powściągliwość i Praca" w styczniowym numerze tego periodyku z 1933 r pisze : – Przez dłuższy czas byliśmy przekonani, że sami jedynie jesteśmy posiadaczami tego widzenia..
Niespodziewanie całkiem w sierpniu 1930 roku otrzymałem od jednej z Sióstr Niepokalanek z Jazłowca list, a w nim opis tego samego widzenia, pozostawiony przez drugiego świadka  – Józefa Dąbrowskiego. Obie wersje są prawie zupełnie ze sobą zgodne.Fakt ten stwierdza ponad wszelką wątpliwość prawdziwość tego widzenia, gdyż obie wersje istniały od kilkudziesięciu lat zupełnie od siebie niezależnie, przy czym według naszej wersji jednym ze świadków widzenia był Józef Dąbrowski, zaś według wersji z Jazłowca  jednym z świadków widzenia był niejaki młodzieniec Bronisław Markiewicz.
W Jazłowcu zachował się opis pozostawiony przez Józefa Dąbrowskiego, a u nas przez ks. Bronisława Markiewicza…Czas i fakty historyczne robiły swoje. Z czasem prorocze słowa ks. Markiewicza nabrały barw i mocy.
 
Książeczka "Bój bezkrwawy" została opublikowana drukiem po raz pierwszy w 1908 r.Autor, zwracając się wtedy do ordynariusza przemyskiego o kościelną aprobatę, pisał w uzasadnieniu: – Szczegóły zawarte w siódmej odsłonie wziąłem z widzenia, jakie się wydarzyło 3 maja w Przemyślu roku 1863 między 5 a 7 godziną rano, i które zdecydowało o moim powołaniu kapłańskim i o kierunku jego od początku aż dotąd.. To, co się ziściło, jest rękojmią, że i reszta się ziści…Zainteresowanie sztuką było żywe, tym bardziej że budziła kontrowersje. Wystarczy wspomnieć, że nakład książeczki szybko został wyczerpany.
Wznowiono go przed wybuchem I wojny światowej, w rok po śmierci ks. Markiewicza. Wydawca nie zamieścił żadnego omówienia, powtórzył jedynie tekst utworu.Poniżej prezentujemy fragment odsłony siódmej dramatu ks. Bronisława Markiewicza, w którym znajduje się papieskie proroctwo:Postać nadludzka (zjawia się od ołtarza jako młodzieniec 16-letni ubrany w płótniankę zgrabnie skrojoną, z modlitewnikiem i różańcem w ręku, z jego oczu wychodzą jakby iskry):– Pokój wam, słudzy i służebnice Pańscy! Ponieważ Pan najwyższy was więcej umiłował aniżeli inne narody, dopuścił na was ten ucisk, abyście oczyściwszy się z waszych grzechów stali się wzorem dla innych narodów i ludów, które niebawem odbiorą karę sroższą od waszej w zupełności grzechów swoich. Oto już stoją zbrojne miliony wojsk z bronią w ręku, straszliwie morderczą. Wojna będzie powszechna na całej kuli ziemskiej i tak krwawa, iż naród położony na południu Polski wyginie wśród niej zupełnie. Groza jej będzie tak wielka, że wielu ze strachu postrada rozum. Za nią przyjdą następstwa jej: głód, mór na bydło i dwie zarazy na ludzi, które więcej ludzi pochłoną aniżeli sama wojna. Ujrzycie zgliszcza, gruzy naokół i tysiące dzieci opuszczonych, wołających chleba. W końcu wojna stanie się religijna. Walczyć będą dwa przeciwne obozy: obóz ludzi wierzących w Boga i obóz niewierzących w Niego. Nastąpi wreszcie powszechne bankructwo i nędza, jakiej świat nigdy nie widział, do tego stopnia, że wojna sama ustanie z braku środków i sił. Zwycięzcy i zwyciężeni znajdą się w równej niedoli i wtedy niewierni uznają, że Bóg rządzi światem i nawrócą się, a pomiędzy nimi wielu Żydów. Wojnę powszechną poprzedzą wynalazki zdumiewające i straszliwe zbrodnie popełniane na całym świecie. Wy, Polacy, przez niniejszy ucisk oczyszczeni i miłością wspólną silni, nie tylko będziecie się wzajem wspomagali, nadto poniesiecie ratunek innym narodom i ludom, nawet wam niegdyś wrogim, i tym sposobem wprowadzicie dotąd niewidziane braterstwo ludów. Bóg wyleje na was wielkie łaski i dary, wzbudzi między wami ludzi świętych i mądrych i wielkich mistrzów, którzy zajmą zaszczytne stanowiska na kuli ziemskiej. Języka waszego będą się uczyć w uczelniach na całym świecie. Cześć Maryi i Najświętszego Sakramentu zakwitnie w całym narodzie polskim. Szczególnie przez Polaków Austria podniesie się i stanie się federacją ludów. A potem na wzór Austrii ukształtują się inne państwa. Najwyżej zaś Pan Bóg was wyniesie, kiedy dacie światu WIELKIEGO PAPIEŻA. Ufajcie przeto w Panu, bo dobry jest, miłosierny i nieskończenie sprawiedliwy…

Sw Biskup Józef Sebastian Pelczar (ur. 17 stycznia 1842 w Korczynie, zm. 28 marca 1924 w Przemyślu) – biskup pomocniczy przemyski w latach 1899–1900, biskup diecezjalny przemyski w latach 1900–1924, założyciel Zgromadzenia Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego,W 1860 rozpoczął studia teologiczne w Wyższym Seminarium Duchownym w Przemyślu.17 lipca 1864 przyjął święcenia kapłańskie. W Samborze, jego pierwszej placówce, pracował półtora roku jako wikariusz, następnie wysłano go do Rzymu, gdzie w latach 1866–1868 studiował równocześnie na dwóch rzymskich uczelniach: Collegium Romanum (dziśUniwersytet Gregoriański) i w Instytucie św. Apolinarego (dziś Uniwersytet Laterański). Po powrocie do kraju wykładał w seminarium przemyskim, a następnie przez 22 lata pracował na Uniwersytecie Jagiellońskim

W 1891 poddał myśl utworzenia Bractwa NMP Królowej Korony Polskiej, które oprócz celów religijnych opiekowało się rzemieślnikami, biednymi, sierotami i sługami (zwłaszcza chorymi i pozbawionymi pracy).W 1894 założył w Krakowie Zgromadzenie Służebnic Najświętszego Serca Jezusowego, „stawiając mu za cel szerzenie Królestwa miłości Serca Jezusowego”

W 1899 został mianowany biskupem pomocniczym diecezji przemyskiej i biskupem tytularnym Miletopolis), a po śmierci bp. Łukasza Soleckiego biskupem diecezjalnym. Przez 25 lat pracował jako biskup.

Pomimo słabego zdrowia bp Pelczar wiele czasu poświęcał swoim diecezjanom. Przeprowadzał częste wizytacje parafii, zachęcał wiernych do udziału w nabożeństwach eucharystycznych, dbał o wysoki poziom moralny i umysłowy duchowieństwa. Skutecznie starał się o budowę nowych kościołów i kaplic, podczas jego rządów odnowiono wiele świątyń. Przeprowadził trzy synody diecezjalne, które uregulowały prawnie różnorodne inicjatywy. Miał wielkie nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu, Serca Pana Jezusa i Matki Bożej. W publikacjach szerzył i promował naukę społeczną papieża Leona XIII. Starał się zaradzić problemom emigracji i alkoholizmu.Józef Sebastian Pelczar został beatyfikowany w Rzeszowie  2 czerwca 1991 kanonizacja odbyła się 18 maja 2003 na placu św. Piotra w Rzymie.
Ks. Józef Dąbrowski urodził się 10  stycznia 1842 r


 Ksiądza  Dąbrowskiego  (1842-1903),  kroniki felicjanek uznają za swojego Założyciela w Ameryce,Przyszły kapłan zmuszony  do opuszczenia Polski. udał się do Rzymu, wstąpił do Kolegium Polskiego, którego rektorem był o. Piotr Semenenko, założyciel zmartwychwstańców, został wyświęcony na księdza 1 sierpnia 1869 roku, w wieku 27 lat

.Józef Dąbrowski  w Rzymie poznał Ks Leopolda Moczygębę .

Ks Leopold Moczygemba OFMConv, (ur. 18 października 1824 w Płużnicy Wielkiej, zm. 23 lutego 1891 w Dearborn) założyciel miejscowości Panna Maria w Teksasie, w 1854.

Wysłannik papieski do Ameryki i założyciel w 1879 polskiego Seminarium św. Cyryla i Metodego Orchard Lake, przeznaczonego pierwotnie dla  Bawarczyków i Polaków.

Leopold był synem Leopolda, karczmarza, i Ewy Krawiec, córki chłopa z Boguszyc. Uczył się w gimnazjach w Gliwicach i Opolu. Następnie wyjechał do Włoch, gdzie 17 listopada 1843 w miejscowości Osimo (Prowincja Ankona) wstąpił do zakonu franciszkanów. Nowicjat odbył w klasztorze Santa Vittoria delle Fratte w Osimo. 18 listopada 1844 roku złożył śluby zakonne, a 25 lipca 1847 w Pesaroprzyjął święcenia kapłańskie. Ze względu na wiek prokurator generalny zakonu musiał wystarać się o dyspensę na przyjęcie święceń. Później wyjechał do południowych Niemiec, do klasztoru Oggersheim.Tu spotkał Jean-Marie Odina, biskupa diecezji Galveston w Teksasie, któremu polecił go o. Bonaventura Keller i namówił do podjęcia misji w USA. Po przeprowadzce do Teksasu Leopold rozpoczął działalność duszpasterską wśród mieszkających w okolicach San Antonio (m.in. w Neu Braunfels) Niemców z Bawarii .Następnie o. Leopold Moczygemba zakupił ziemie w hrabstwie Karnes, koło San Antonio i sprowadził grupę Górnoślązaków, pochodzących z Płużnicy Wielkiej koło Strzelec Opolskich. Na wezwanie ojca Leopolda przybyło do Teksasu łącznie ok. 2300 osób. Pionierzy (ok. 150 osób), którzy dotarli już w 1854 roku, założyli na zakupionej przez Leopolda ziemi osadę Panna Maria. Jej symbolicznym początkiem była msza, jaką ksiądz Moczygemba odprawił dla przybyłych Ślązaków w Wigilię 1854 roku

W 1854 r. o. Leopold Moczygemba namówił czterech swoich braci (Józefa, Antoniego, Augustyna i Jana)oraz większą grupę krewnych i mieszkańców Płużnicy oraz okolicznych wiosek do wyjazdu za Ocean.Opuścili oni Górny Śląsk ok. 20 września 1854, udając się przez Berlin – Lipsk -Bremę-Hamburg do Galveston w Zatoce Meksykańskiej,

a stamtąd na zachód, w kierunku ujścia rzeki Cibolo do rzeki San Antonio, dokąd dotarli z końcem grudnia 1854.

O. Leopold Moczygemba założył tam 24 grudnia 1854  r wraz z liczącą ok. 150 osób grupą emigrantów z Górnego Śląska,pierwszą na kontynencie amerykańskim osadę polską, nazywając ją Panna Maria w dziękczynieniu za  ogłoszenie dogmatu Niepokalanego Poczęcia  NMP 8 grudnia 1854 r  przez Papieża PPiusa IX w Rzymie 

Osada ta oraz powstałe później, w związku z dalszą emigracją z Górnego Śląska do Teksasu, osady w Karnes County i okolicy (np. Kościuszko, Pułaski, Częstochowa)

istnieją do dnia dzisiejszego.Trzykrotnie wyjeżdżał o. Leopold Moczygemba z Ameryki do Rzymu-Pierwszy pobyt  miał miejsce w 1858 r.; w końcu lat sześćdziesiątych piastował

o. Leopold Moczygemba funkcję penitencjariusza przy Bazylice św. Piotra w Watykanie-funkcję tę pełnił również w czasie trzeciego pobytu w Rzymie w końcu lat siedemdziesiątych.

Dla użytku duchowieństwa katolickie­go w USA wydał zbiór liturgiczny Enchiridion Sacerdotum Curam Anima-rum Agentum (Roma 1870).

o. Leopold Moczygemba znał szereg języków, prócz polskiego, niemieckiego, angielskiego i łaciny także francuski, włoski i hiszpański.

Powracając do Ameryki w 1858 r. przybył tam jako pierwszy komisarz generalny Franciszkanów Konwentualnych w USA, działał w San Antonio (Texas), Louisville (Kentucky),

Utica i Syracuse (New York), ponownie w Louisyille, wreszcie we wrześniu 1874 przyjął propozycję pracy w rozrastającej się gwałtownie kolonii polskiej w Chicago (Illinois).

Zbliżył się wówczas do Zmartwychwstańców, zgromadzenia zakonnego nastawionego na pracę wśród emigracji polskiej.Przejście do tego zakonu nastąpiło na tle zaangażowania się o. Leopolda Moczygemby w pracy wśród Polaków,podczas gdy placówki franciszkańskie nastawione były na pracę wśród kolonistów niemieckich; jeszcze w 1869 r.

o. Leopold Moczygemba uzyskał tzw. eksklaustrację (zezwolenie na prowadzenie działalności poza swoim zgromadzeniem zakonnym) na przeciąg dziesięciu lat.

Do zakonu Zmartwychwstańców wstąpił formalnie 23 stycznia 1880 w czasie swego ostatniego pobytu w Rzymie; rozszedł się z tym zgromadzeniem w 1887 r.

10 września 1880 -Ojciec Leopold Moczygęba z Chicago pisał do Rzymu..obecnie jesteśmy zmuszeni bronić ludu polskiego od zarazy żydów i frankomasonów którzy pod płaszczem patriotyzmu chcieliby dostać moc kierowania ludu polskiego ..Organem tej bezczelnej kliki jest ,,Przyjaciel ludu ,,

Po kolejnym powrocie do Ameryki założył w 1881 r. parafię polską w Eaton (Wisconsin) i Lemont (Illinois), pracował w Parisville i Detroit (Michigan)

oraz przelotnie w różnych innych miejscowościach, np. Jeffersonyille (Indiana), Joliet i Braidwood (Illinois), Trenton (New York), odwiedzał także kolonie polskie w Teksasie..

W miejscowościach, w których działał, o. Leopold Moczygemba budował nie tylko kościoły, lecz także szkoły, tworzył polskie organizacje świeckie i kościelne, m.in.

organizację usiłującą zrzeszyć wszystkich księży Polaków w USA.W 1875 r. wybrany został na drugiego z kolei prezesa najstarszej i jedynej wówczas polskiej organizacji polonijnej

Zjednoczenia Polskiego Rzymsko-Katolickiego, piastując tę funkcję przez dwie kadencje.Był zaangażowany finansowo w powołanie do życia czasopiśmiennictwa polonijnego, przyczynił się do stworzenia polskiego seminarium duchownego w Orchard Lake (Michigan);w wyniku podjętej przez siebie kwesty zebrał na ten cel ok. 10 tysięcy dolarów.

o. Leopold Moczygemba był człowiekiem zdolnym, śmiałym, rzutkim i przedsiębiorczym,skoro zdecydował się poruszyć swych ziomków w kraju do niepraktykowanego jeszcze w ich środowisku kroku, jakim była emigracja zamorska.W późniejszych latach, działając wśród przybywających coraz bardziej masowo polskich emigrantów, organizował ich życie religijne i społeczne, inspirując przedsięwzięcia budowlane w koloniach polskich (kościoły, szkoły, domy organizacji polonijnych).Mimo że jedynie dzieciństwo i wczesną młodość spędził na Górnym Śląsku, z tego część w środowisku domowym,część w gimnazjach niemieckich, posiadał głęboką polską świadomość narodową,utożsamiając śląskość z polskością o. Leopold Moczygemba w jednym z listów (1875) wyraził się m.in.:

„Jako Ślązak mam więcej uczucia polskiego jak wysłowienia« .Ksiądz Moczygemba, nazwany patriarchą Polonii amerykańskiej zmarł w 1891 roku i pochowany został na cmentarzu Mount Elliot w Detroit, Michigan.Po wielu latach, 13 października 1974 roku,szczątki księdza Moczygemby przeniesione zostały do Panny Marii i złożone pod tym samym dębem,gdzie 24 grudnia 1854 roku odprawił pierwszą mszę świętą dla emigrantów, przybyłych ze Śląska na ziemię amerykańską.Na pomniku wystawionym ku czci polskiego kapłana wyryto słowa:,,W 120 – lecie parafii Panna Maria, w 100 – lecie założenia Seminarium Duchownego w Orchard Lake,w 900 – lecie śmierci św. Stanisława – patrona Wielkiej Płużnicy”.Był to pierwszy etap emigracji chłopów i robotników,-przybywający z Polski, przywozili w swoim chudym bagażu nieoceniony skarb swojej wiary. Od najdawniejszych czasów księża polscy byli oddani sprawie ubogich i maluczkich, odrzucając rolę dworaków i piętnując grzechy wielkich tego świata.

Historia polskiego kleru czeka na opracowanie..

Wystarczy przypomnieć mały wycinek z życia w niedawnej przeszłości Polski.
Pod okupacją nazistowską żadna obietnica, żadna groźba nie była w stanie nakłonić księży do kolaboracji.
Zapłacili za to hekatombą 2500 umarłych w obozach koncentracyjnych i więzieniach, nie licząc tych, którzy przeżyli i zmarli zaraz po wojnie wskutek doznanego męczeństwa. Ksiądz Józef Dąbrowski wyrósł z tego samego pnia.

Wezwanie tego ludu bez pasterzy, które papież właśnie przekazał rektorowi Kolegium Papieskiego, przejęło go do głębi.
Przed wyjazdem ks. Dąbrowski udał się do Krakowa, aby się pożegnać z matką, która mogła się z nim spotkać na terenie zaboru austriackiego, i jakby przypadkiem odprawił swoją codzienną Mszę św. w kaplicy sióstr felicjanek.
. „Gdy tylko Pan Bóg pozwoli mi urządzić moją parafię, zaproszę was do nauczania dzieci."

Pewnego dnia listonosz przyniósł do klasztoru na Smoleńsku list z zagranicznymi znaczkami, datowany 15 maja 1874 roku, w którym ks. Dąbrowski ponawiał swoje zaproszenie i przypominał obietnice przełożonych. Matka Magdalena Borowska,  przedstawiła go na kapitule dnia 15 sierpnia 1874 roku.
Młode Zgromadzenie wyraziło swoją zgodę.Pozostawał wybór kandydatek.Stanęło ich pięć – w tej przedniej straży.
Sukces pierwszej placówki misyjnej zależał od przełożonej – w zakonie matki Moniki, która została uformowana w szkole Matki Angeli. Obydwie były prawie w tym samym wieku.
Eleonora z Konwerskich Sybilska, urodzona w roku 1824, -wydana za mąż, po stracie małżonka.poprosiła o łaskę przyjęcia do felicjanek.

14 września 1861 roku mogły się odbyć jej obłóczyny …dzieliła z Matką przeżycia heroicznej epoki Zgromadzenia, przygodę misjonarską na kresach wschodnich, kasatę, rozproszenie. Matka Angela dodawała jej otuchy, modlitwą i swoim cierpieniem.Dziesięć lat później w liście datowanym 15 września 1884 roku pisała do niej słowa, które mają wartość świadectwa: Każdy początek jest trudny, zwłaszcza w Ameryce.
 Błogosławię Wam z całego serca i zanurzam Was w Sercach Jezusa i Maryji…Siostry felicjanki były pierwszymi zakonnicami wysłanymi na „misję" do Stanów Zjednoczonych.
Ksiądz Dąbrowski stanął wobec olbrzymiego zadania, bez pomocy misjonarek, bez księży: aby iść w jego ślady, potrzeba było heroizmu najczystszej próby, a ci, do których się zwracał, nie byli do niego zdolni.Osadnicy polscy przyjęli go na kolanach plącząc z radości.- jest również prawdą, że wielu emigrantów torowało sobie drogę pięściami i za zasadę uważało prawo silniejszego.
 Ksiądz Dąbrowski stał na przeszkodzie w realizacji ich planów, zwalczając w swoich kazaniach pijaństwo, spekulację i gry hazardowe.
W pobliżu kościoła parafialnego –  powstały dwie gospody. Na próżno młody proboszcz błagał właścicieli, aby je zamykali na czas niedzielnej Mszy Św.!
Udawali głuchych i niejeden parafianin zmieniał kierunek: zamiast iść do kościoła, wstępował do knajpy.
Wtedy ksiądz Dąbrowski za zgodą swojego biskupa zastosował mocny środek.
Z pomocą swoich wiernych owieczek po prostu przeniósł drewniany kościół, kawałek po kawałku, w spokojniejsze miejsce, gdzie wreszcie w przybudówce mógł organizować lekcje katechizmu.Wyprowadzeni w pole oberżyści poprzysięgli mu zawziętą nienawiść, kilkakrotnie robili na niego zasadzki i czyhali na jego życie.
Wszystkie listy ks. Dąbrowskiego z tego trudnego okresu mogłyby mieć za motto słowa: „Żal mi tego ludu, bo są jak owce bez pasterza…"
 Przez pięć pierwszych lat musiał walczyć sam. Daleka Ojczyzna, uginająca się pod ciężarem nieszczęść, wydała mu się nieczuła. „Trzeba ich ratować, dopóki nie jest za późno" – błagał.W historii Polski nigdy nie było tak masowych wędrówek.Nasz lud nie lubił się przenosić z jednej wioski do drugiej!  A teraz?
Oto jest za morzem, w kraju, którego język i serce jest mu obce…
Czy można się dziwić, że przybycie pierwszej grupy córek św. Feliksa napełniło serce tego kapłana prerii niewypowiedzianą radością?
Aby je przyjąć, użył wszystkich swoich skromnych środków.
W liście adresowanym do przełożonej generalnej drobiazgowo opisuje wszystkie miejsca

czytaj 

Jako student brał udział w powstaniu styczniowym w 1863 r Kilka lat spędził w Szwajcarii.,.  Po latach tułaczki przybył do Rzymu na studia teologiczne w Kolegium Polskim pod kierunkiem księży zmartwychwstańców. Święcenia kapłańskie otrzymał Józef w Bazylice św. Jana na Lateranie w 1869 r.Nowo wyświęcony ks. Dąbrowski  zgłosił się do pracy w Ameryce. .Przed wyjazdem udał się do Krakowa, by pożegnać swą matkę i pod koniec 1869 r. przypłynął do Ameryki. W Polonii, w stanie Wisconsin, służył przez 13 lat polskim emigrantom. Wybudował nowy kościół, plebanię, szkołę i klasztor. Katechizował tubylczą ludność indiańską, nauczywszy się w ciągu 3 miesięcy ich języka. Uczył ich rolnictwa – uprawy ziemi i ogrodnictwa. Założył drukarnię i drukował podręczniki oraz książki religijne. Odegrał decydującą rolę w sprowadzeniu do Ameryki sióstr felicjanek, co było wydarzeniem o niezwykłej doniosłości. Wiemy, jak zbawienną rolę odegrała przez wiele dziesięcioleci ich praca na polu szkolnictwa polonijnego w Ameryce. Jak szybko wzrastały ich szeregi, jak zakładały nowe klasztory i prowincje. Pracowały ofiarnie w polskich parafiach, szkołach, sierocińcach. W 1883 r. ks. Dąbrowski rozpoczął realizację jednego z największych swych zamierzeń, założenia seminarium polskiego dla kształcenia kapłanów dla polskich imigrantów.  O. Leopold Moczygemba, franciszkanin-kuzyn  Ks Józefa Satro mając od papieża Leona XIII upoważnienie do tworzenia seminarium, prosił ks. Dąbrowskiego, by ten zrealizował życzenie Ojca Świętego i założył seminarium dla Polaków. Po przybyciu do Detroit ks. Dąbrowski kupił więc ziemię w pewnej odległości od domu zakonnego sióstr felicjanek, pomiędzy ulicami St. Aubin, Forest i Garfield. Budowę rozpoczęto w 1884 r. Ks. Dąbrowski, jak zwyczajny robotnik, pracował na równi z budowniczymi. Kamień węgielny wmurowano 24 lipca 1885 r. Patronami obrano świętych słowiańskich – Cyryla i Metodego. W pierwszym roku swego istnienia progi tej instytucji przekroczyło 27 studentów, a ich liczba wzrastała z roku na rok.Początki tego wielkiego dzieła wiązały się z wieloma trudnościami. Ks. Dąbrowski uzyskał, przy życzliwej pomocy kard. Ledóchowskiego, specjalną aprobatę dla swojego projektu. Teraz wszystko zależało od skromnych środków finansowych ks. Dąbrowskiego. Poza brakiem funduszy, a częściowo z tego powodu, występowała rozpaczliwa potrzeba profesorów. Ks. Dąbrowski sam pełnił rolę profesora, dysponował przecież rozległą wiedzą. Jednak pragnieniem kapłana było, by poszczególne przedmioty wykładali specjaliści z danych dziedzin. Wybrał się w podróż do Europy w poszukiwaniu odpowiednich profesorów, skłonnych nauczać w seminarium i akademii sióstr felicjanek. Bardzo liczył na Rzym. Jego wizyta nie została uwieńczona wielkim sukcesem, lecz z każdym nowym rokiem szkolnym kompletnej kadry nauczycielskiej nigdy nie brakowało. 

Efektem starań ks. Dąbrowskiego było powodzenie wielu prac, lecz zawsze okupionych wielkim wysiłkiem i wyjątkowym poświęceniem. Istotnie, liczba studentów wzrosła do tego stopnia, iż zaczęto rozważać potrzebę rozbudowy seminarium. Gdy ten pierwszorzędny krok w historii instytucji miał się zrealizować, nastąpił wielki dramat w społeczności seminaryjnej. 23 stycznia 1903 r., studenci seminarium złożyli na ręce rektora ks. Dąbrowskiego tzw. petycję, w której w punktach wymienili braki w seminarium, żądając usunięcia wicerektora i spełnienia postulatów w ciągu trzech dni, grożąc opuszczeniem uczelni. To był sztylet wsadzony wprost w osłabione serce ks. Dąbrowskiego. Studenci zostali wydaleni z seminarium. Jedynie Bóg znał ból i przeżycia jakie były udziałem ks. Dąbrowskiego. Na początku lutego uległ on atakowi serca i rano 15 lutego 1903 r. zmarł. Śmierć zabrała jednego z dobrych pasterzy, więc i ceremonia pogrzebowa odpowiadała tej randze. Była to manifestacja tysięcy ludzi, dostrzegających wielkiego syna narodu polskiego, pracującego dla tego narodu na ziemi amerykańskiej. Jego grób znajduje się na cmentarzu Mount Elliot w Detroit, w pobliżu bramy wjazdowej i wyróżnia się wielkim kamiennym krzyżem z popiersiem z brązu. 

Ks. Józef Dąbrowski zszedł ze sceny. Lecz nie tylko jego duch, ale i jego dzieło pozostało i rozwinęło się w niewyobrażalny sposób. Jest dokładnie tak, jak chciał ks. Dąbrowski – być zapamiętany w dziejach historii Polonii amerykańskiej. Tak się właśnie stało. Jest do dnia dzisiejszego Sercem Polonii. Trafiały się i trafiają po dzień dzisiejszy i ciemne dni, bo "kogo Bóg kocha, tego doświadcza". Miejmy jednak nadzieję, że takie jest właśnie wytłumaczenie tych wszystkich chmur, które przeciągnęły i przeciągają nadal nad naszymi szkołami. Tak jak ks. Dąbrowski postępował w harmonii z wyrokami Opatrzności, tak i my chciejmy dostrzec palec Boży kierujący naszą instytucją na podobieństwo wpływu, jaki miała Opatrzność na życie i dzieło ks. Józefa Dąbrowskiego. Seminarium polskie jest osobistym świadectwem pozostawionym Polonii Amerykańskiej przez Jego założyciela i zawiera całkowite poświęcenie własnej osoby dla podtrzymania i uwiecznienia wiary katolickiej, która jest nierozerwalnie związana z polskością.

można zaobserwować wzrost ofiarności członków i dobrodziejów Arcybractwa. Do takich należało przede wszystkim małżeństwo Ludwika i Anny Helclów, którzy – prócz innych ofiar – zapisali Arcybractwu na fundusz jałmużniany swą kamienicę na rogu Rynku krakowskiego i ul. Sławkowskiej.

Rok 1842