V. Pierwsze próby gazowania

W dniu 3 września 1941 roku kolejny transport około 600 jeńców radzieckich zapędzono do piwnic bloku nr 11 (gdzie umieszczono również około 250 chorych wyselekcjonowanych ze szpitala obozowego) i po zasypaniu okien ziemią wpuszczono do środka gaz. Ponieważ w dniu następnym stwierdzono, że niektórzy jeszcze żyją, podwojono dawkę gazu i ponownie zamknięto pomieszczenia. 5 września wezwano więźniów karnej kompanii oraz pielęgniarzy ze szpitala obozowego i odprowadzono na dziedziniec bloku nr 11, gdzie oświadczono im, że będą skierowani do specjalnej pracy, o której pod groźbą śmierci nie wolno nikomu wspominać. Następnie polecono im założyć maski gazowe i sprowadzono do piwnic, gdzie leżały zwłoki zagazowanych. Musieli je stamtąd wynieść na podwórze, zdjąć wojskowe mundury, a następnie zawieźć do krematorium. Ponieważ na czas gazowania trzeba było usunąć z bloku wszystkich więźniów (mieścił się w nim areszt obozowy i przebywała karna kompania) i później długo wietrzyć znajdujące się tam pomieszczenia, następne grupy jeńców uśmiercano w znajdującej się przy krematorium trupiarni – w dawnym bunkrze amunicyjnym, obszernym pomieszczeniu o powierzchni 65 m2.
A oto przebieg likwidacji kolejnego transportu 900 jeńców:
„W czasie wyładowywania transportu zrobiono w suficie kostnicy kilka dziur. Rosjanie musieli rozebrać się w przedsionku, po czym wchodzili zupełnie spokojnie do kostnicy, powiedziano im bowiem, że mają być odwszeni. Transport wypełnił akurat całą kostnicę. Następnie zamknięto drzwi, a przez otwory wsypano gaz. Nie wiem, jak długo trwało uśmiercanie, ale przez dłuższy czas słychać było jakiś szmer. Przy wrzucaniu gazu kilku jeńców krzyknęło <>, po czym rozległ się głośny ryk i zaczęto napierać od wewnątrz na drzwi. Jednak drzwi wytrzymały napór. Dopiero po kilku godzinach otwarto i przewietrzono pomieszczenie”.
W ten sam sposób likwidowano również późniejsze transporty jeńców.
Niewielka wydajność krematorium, w którym w czasie doby można było spalić około 340 zwłok oraz trudność utrzymania w tajemnicy całej akcji spowodowały przerzucenie jej, tak jak pierwotnie zakładano, do Brzezinki. W wytypowanym już podczas pierwszej wizyty Eichmanna budynku mieszkalnym jednego z wysiedlonych mieszkańców Brzezinki zamurowano okna, wzmocniono i uszczelniono zamykane na śruby drzwi w ścianach zewnętrznych zrobiono specjalne otwory wrzutowe i umieszczono odpowiednie napisy. Na drzwiach wejściowych znajdował się napis: „Do łaźni”, a na wewnętrznej stronie drzwi wyjściowych, prowadzących na otwarte pole, napis: „Do dezynfekcji”. Tak urządzoną komorę gazową nazwano bunkrem nr 1.
Do podzielonej na dwa pomieszczenia komory wchodziło jednocześnie około 800 osób, a w razie potrzeby można było ich stłoczyć znacznie więcej. Tych, dla których mimo to nie starczyło miejsca, natychmiast rozstrzeliwano. Po zamknięciu drzwi na rygle i zakręceniu śrub specjalnie przeszkoleni dezynfektorzy SS przez otwory w ścianach wpuszczali do środka gaz, cyklon B, w postaci przesiąkniętych cyjanowodorem grudek ziemi okrzemkowej. Śmierć ludzi znajdujących się w komorze gazowej następowała w ciągu kilku minut w wyniku wewnętrznego „uduszenia”, spowodowanego zatrzymaniem (pod wpływem działania cyjanowodoru) procesu wymiany tlenu między krwią i tkankami. Prawie natychmiast ginęli ludzie stojący w pobliżu otworów wrzutowych; szybciej umierali krzyczący, ludzie starzy, chorzy i dzieci. Dla pewności, aby nikt nie pozostał przy życiu, komorę gazową otwierano dopiero po upływie pół godziny. W okresach dużego nasilenia transportów czas gazowania skracano do dziesięciu minut. Najwięcej zwłok znajdowano w pobliżu drzwi, którymi ludzie próbowali uciekać przed rozprzestrzeniającym się w komorze gazem. Zwłoki, zalegające całą powierzchnię komory gazowej, znajdowały się w pozycji półprzysiadu, często sczepione ze sobą. Trupy były powalane kałem, wymiotami i krwią. Skóra przybierała różowe zabarwienie.
Po przewietrzeniu komory gazowej wyjmowano zwłoki, ładowano na żelazne wózki i po torach kolejki wąskotorowej przewożono kilkaset metrów dalej, gdzie zakopywano je w głębokich dołach.
Latem 1942 roku ze względu na wzmożony napływ transportów uruchomiono następną komorę gazową, która podobnie jak w przypadku bunkra nr 1 mieściła się w zaadaptowanym domu mieszkalnym. Komora ta, zwana bunkrem nr 2 , posiadała cztery pomieszczenia, w których jednorazowo można było uśmiercić ponad 1200 osób.
Pod koniec września 1942 roku zaczęto w obozie oświęcimskim palić zwłoki nowo zagazowanych na stosach, na których układano na przemian z drewnem po 2000 trupów. Równocześnie przystąpiono do palenia zwłok zakopanych w dołach. Ogień podtrzymywano przez polewanie zwłok odpadami z przeróbki ropy naftowej lub metanolem oraz tłuszczem wytapiającym się z ciał ludzkich.
Wszystkie czynności pomocnicze, a więc usuwanie zwłok z komór gazowych, obcinanie włosów, wyrywanie złotych zębów i palenie trupów, wykonywali więźniowie wchodzący w skład specjalnej grupy roboczej, zwanej Sonderkommando. Wybierano ich przeważnie spośród więźniów żydowskich pochodzących z krajów, z których aktualnie przebywały transporty.
Pierwsze Sonderkommando – liczące około 80 więźniów – zatrudnione przy zakopywaniu zwłok zagazowanych w bunkrach 1 i 2 zlikwidowano w sierpniu 1942 roku. Drugie – liczące około 150-300 więźniów – zatrudnione przy tychże bunkrach w okresie od września do końca listopada 1942 roku oraz przy spalaniu 107000 zwłok zakopanych wcześniej w masowych grobach zagazowano 3 grudnia 1943 roku w komorze gazowej przy krematorium I.
Zarówno bunkry gazowe, jak i doły spaleniskowe były traktowane jako urządzenia tymczasowe. Funkcjonowały one do czasu uruchomienia czterech specjalnie do tego celu za-projektowanych komór gazowych i krematoriów.
Ich budowę podjęto w lipcu 1942 roku i prowadzono w przyspieszonym tempie do połowy roku następnego. Codziennie zatrudniano przy niej, na dziennej i nocnej zmianie, po kilkuset więźniów. Najwcześniej – 22 marca 1943 roku – oddano do użytku krematorium IV, a następnie – 31 marca – krematorium II, 4 kwietnia – krematorium V i 25 czerwca – krematorium III.

Comments are closed.