VI. Kombinat Śmierci KL Auschwitz – Birkenau (KL Auschwitz II)

(Unicestwienie 4.800.000 ofiar w Konzentrationslager Auschwitz – Birkenau w latach 1940-1945)

1.Wprowadzenie

            Komendant obozu zagłady KL Auschwitz, Rudolf Hoess, pisze w swej autobiografii: „Latem 1941 roku zostałem wezwany do Reichsführera Himmlera do Berlina. Oświadczył mi: Führer zarządził ostatecznie rozwiązanie kwestii żydowskiej. My, SS, mamy ten rozkaz wykonać. Powierzam Panu przeprowadzenie tego zadania”.

Dnia 20 stycznia 1942 roku w Berlinie, na przedmieściu Wannsee, odbyła się pod przewodnictwem szefa Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa SS, Obergruppenführera Reinharda Heydricha, z udziałem czołowych osobistości kilku ministerstw III Rzeszy, tajna konferencja (zwana  Wannseekonferenz). Jej celem było skoordynowanie wszelkich działań związanych z wprowadzeniem w życie tzw. „ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej” – Endlösung der Judenfrage, planu totalnej zagłady Żydów skierowanego do ośrodków eksterminacji.

Dokonano ustaleń dotyczących ilości Żydów przeznaczonych na zagładę w poszczególnych krajach podbitych przez III Rzeszę. Według informacji podawanych przez szefa Policji Bezpieczeństwa, Reinharda Heydricha, akcją miano objąć: 5.000.000 Żydów mieszkających na terenie Związku Radzieckiego, 2.684.000 Żydów z Polski, 865.000 Żydów z Francji,  742.000 Żydów z Węgier oraz 342.000 Żydów z Rumunii.

W niecały miesiąc po konferencji w Wannsee rozpoczęły się masowe deportacje Żydów do obozów zagłady. Dnia 15 lutego 1942 roku przybył do KL Auschwitz – Birkenau transport ludności żydowskiej z Bytomia. Po nim przybyły kolejne transporty z Górnego Śląska, Słowacji, Francji, Holandii, Belgii i  innych krajów .

2. Urządzenia zagłady

            Odwiedzając Państwowe Muzeum w Oświęcimiu, po kilkudziesięciu latach od zakończenia II wojny światowej, w jednej z gablot muzealnych zauważyłem pismo zaadresowane do dr. ing. KAMMLERA, Brigadeführera SS i Generalmajora SS, adres: Berlin – Lichterfelde – West w sprawie zakończenia budowy Krematorium III. Kierownik Centralnego Biura Budowlanego SS i Policji, KARL BISCHOFF (podpis nieczytelny) zgłaszał z dniem 26 czerwca 1943 roku zakończenie budowy wszystkich krematoriów w KL Auschwitz-Birkenau.

Jest to ważny dokument, którego treść należy omówić.

Pełny adres, w języku niemieckim brzmiał:

An das

SS – Wirtschafts – Vervaltungs – hauptamt,

Amtsgruppenchef SS Brigadeführer u. Generalmajor Dr. – Ing. Kammler,  Berlin – Lichterfelde – West, Unter den Eichen 126 – 135.

W dalszym ciągu listu kierownik budowy podawał przepustowość krematoriów przy 24-godzinnej pracy:

Krematorium II i III – każde po 1.440 osób (zagazowanych zwłok), krematorium IV i V każde po 768 osób oraz istniejące w centralnym obozie (Auschwitz I) Krematorium I – 340 osób.

Razem przez całą dobę krematoria te spalą 4.756 osób.

[PATRZ: kopia:  Raportu władz KL Auschwitz-Birkenau do Berlina w sprawie aktualnej możliwości spalania ofiar i jego tłumaczenie, s. 29 i 30]

Była to wydajność teoretyczna, zakładająca  bezawaryjną ciągłość pracy. W praktyce wydajność była prawie dwukrotnie wyższa.

I tak w krematorium II i III spalano na dobę łącznie do 5.000 osób, a w krematoriach IV i V do 3.000 osób .

Przede wszystkim należy zatem wziąć pod uwagę rzeczywistą przepustowość krematoriów II, III, IV i V.





3. Czas działania krematoriów

            Istotne dla naszych rozważań są daty uruchomienia krematoriów i daty zakończenia ich działania.

22 marca 1943 uruchomiono Krematorium IV wraz z komorami gazowymi. Dziewięć dni później, 31 marca 1943 roku, ukończono Krematorium II. 4 kwietnia 1943 r. gotowe do eksploatacji było Krematorium V. Ostatnim uruchomionym krematorium było Krematorium III – 25 czerwca 1943.

Najwcześniej zaprzestano palenia zwłok w Krematorium IV, zniszczonym przez więźniów Sonderkommando w czasie buntu w dniu 7 października 1944 roku.

W listopadzie 1944 roku wstrzymano akcję zagłady w komorach gazowych. Reichs-

führer SS, Himmler, nakazał zniszczenie krematoriów.

W listopadzie i w grudniu 1944 roku zdemontowano urządzenia techniczne w komorach gazowych i w piecach przy krematoriach II i III, a następnie urządzenia te przewieziono do obozu koncentracyjnego Gross-Rosen.

Ostatecznie Niemcy zakończyli proces zabijania gazem i palenia zwłok w krematoriach II i III w pierwszych dniach listopada 1944 roku, ale Krematorium V działało jeszcze do początku stycznia 1945 roku; 30 więźniów Sonderkommanda pozostawiono do obsługi Krematorium V, do dnia 5 stycznia 1945 roku.

Poniżej prezentujemy tabelę, w której przedstawiamy rzeczywisty czas „pracy” krematoriów w KL Birkenau:

Nr

krematorium

Czas uruchomienia Czas zakończenia „pracy” Ilość dni Spalanie dobowe Suma
II 31.03.1943 05.11.1944 575 1.875 1.080.000
III 25.06.1943 05.11.1944 490 1.875 920.000
IV 22.03.1943 02.10.1944 533 1.125 620.000
V 04.04.1943 05.01.1945 635 1.125 710.000

Łącznie wszystkie krematoria spalały na dobę 6.000 osób; liczba spalonych ludzi wynosi więc 3.310.000 osób.

Bezawaryjne spalanie dobowe w 4 krematoriach wynosiło 8.000 zwłok. Po uwzględnieniu postojów – niezbędnych dla przeglądów, bieżących konserwacji, średnich i kapitalnych remontów oraz przerw w transportach – średnie spalanie spada do 6.000 zwłok na dobę.

Ogólna liczba zagazowań i kremacji w krematoriach w KL Birkenau wynosi dziennie 6.000 osób .

Dla Krematorium II przy spalaniu dobowym bezawaryjnym liczba ta wynosi 2.500 zwłok.  Liczba ta spada  do 1.875 zwłok przy przeciętnym (średnim) dobowym spalaniu z uwzględnieniem postojów, czyli zmniejsza się  o 25%.

Krematorium III ma tę samą przeciętną dobową ilość spalonych zwłok – 1.875.

Dla Krematorium IV przy spalaniu dobowym bezawaryjnym liczba ta wynosi  1.500 zwłok. Liczba ta spada do 1.125 zwłok i daje  to wartość przeciętną dobową.

Krematorium V, o tej samej wielkości, ma tę samą średnią spalania: 1.125 zwłok.

Zatem mnożąc dni eksploatacji przez sumę przeciętnego dobowego spalania – z uwzględnieniem postojów – otrzymamy ilość spalonych zwłok: w Krematorium II – 1.080.000, w Krematorium III – 920.000, Krematorium IV – 620.000, Krematorium V – 710.000, co daje łączną sumę zgładzonych w krematoriach KL Birkenau – około 3.310.000 ludzi.

KOMORY GAZOWE DZIAŁAŁY SPRAWNIEJ NIŻ KREMATORIA.

1.500.000 LUDZI  POCHŁONĘŁY DOŁY I STOSY SPALENISKOWE.

Komory gazowe miały zdolność unicestwiania ofiar ludzkich znacznie wyższą od możliwości spalania tych ofiar w krematoriach. W systemie zagłady krematoria były zawsze „wąskim gardłem”, dlatego kopano ogromne doły i układano ogromne stosy spaleniskowe, gdzie na wolnym powietrzu spalano te zwłoki, których krematoria  spalić nie były w stanie.

Doły wykopywano o rozmiarach 30 x 15 metrów, gdzie spalano ciała zagazowanych.

Prowadzone obliczenia ilości spalonych osób pozwalają przypuszczać, że „spalonych na stosach i w dołach spaleniskowych było ponad 1.500.000 ludzi” .

Dochodzimy zatem do ostatecznej ilości zamordowanych ofiar w KL Auschwitz – Birkenau:

  • spaleni w krematoriach II, III, IV i V – 3,3 mln osób;
  • spaleni w dołach i na stosach spaleniskowych – 1,5 mln osób;
  • razem – około 4,8 mln osób;

Najwyższy Trybunał Narodowy w Polsce stwierdził, że w KL Auschwitz zginęło około 4.000.000 ludzi. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze orzekł, że w komorach KL Auschwitz zginęło przeszło 4 miliony ludzi .

Nawet gdyby ludzi  spalonych  w dołach i na stosach spaleniskowych było o 500.000 mniej, to i tak ofiar pozostałoby około 4.300.000, zatem liczba około 4.000.000 ofiar pozostaje niepodważalna.

4. Ilość gazu użytego w KL Auschwitz

            Bardzo istotnym sprawdzianem ilości ofiar zamordowanych w KL Auschwitz-Birkenau jest ilość użytego gazu – Cyklonu B.

Cyklon B –  to ziemia okrzemkowa nasycona gazem, cyjanowodorem. Gaz ten produkowała firma „Degesch”, a rozprowadzaniem jednokilogramowych puszek gazu zajmowała się firma „Tesch und Stabenow” w Dessau. Do fabryki w Dessau jeździły samochody ciężarowe z obozu w Auschwitz. Potwierdza to kilkadziesiąt zachowanych rozkazów wyjazdu (Fahrbefehl). W latach 1942 i 1943 dostarczono do KL Auschwitz 19.652 kg tego gazu .

Cyklon B ma postać kryształków i jest jedną z najsilniejszych i najszybciej działających trucizn. Śmierć – po jego zastosowaniu – następuje na skutek wewnętrznego uduszenia; towarzyszą temu: uczucie lęku, zawroty głowy i wymioty .

Do komory gazowej o powierzchni 210 m2 i wymiarach 30 m długości, 7 m szerokości i 2,4 m wysokości wtłaczano od 2.000 do 3.000 osób. Po zaryglowaniu gazoszczelnych drzwi  przez otwory w suficie wrzucano okrzemki trującego gazu, około 6 – 8 kg .

Zatem – jeśli dla zabicia 2.000 osób wystarczyło 8 kg gazu, to 19.500 kg mogło uśmiercić ok. 4.875.000 osób.

Zatem liczba 4.875.000 osób zagazowanych koresponduje z przybliżoną liczbą spalonych: 4.800.000 osób.

Najwyższa dzienna liczba faktycznie zagazowanych i spalonych została osiągnięta w 1944 roku w czasie akcji zagłady Żydów węgierskich i wyniosła 24.000 zwłok .

Naocznym świadkiem gazowania ludzi był m.in. więzień KL Auschwitz, Zdzisław Arkuszyński. W swej książce pt. „Prawo do życia” pisze: „Staliśmy w odległości około 5-8 metrów od budynku komory gazowej, gdy nagle usłyszałem łomot. Spojrzałem w tym kierunku… i zdrętwiałem.

Ujrzałem kłębowisko ludzkich zwłok, które wysypały się z komory śmierci. Przypuszczalnie zaczepy wrót lub śruby były słabo zamocowane i puściły; stalowe wrota pod wpływem naporu ludzkich ciał wywróciły się  i na zewnątrz wysypało się kłębowisko ludzkich zwłok. Nie rozsypały się, były silnie ze sobą splecione. Całe były zakrwawione i oblepione odchodami i wymiocinami. Widok był przerażający…”

W drugiej połowie 1943 roku krematoria w KL Birkenau pracowały pełną parą. Pracowałem wówczas jako więzień w Niemieckich Zakładach Zbrojeniowych – Deutsche Ausruestungswerke, komando DAW, które było oddalone około 2 km od obozu KL Birkenau. Z kominów krematoryjnych wydobywały się olbrzymie płomienne języki i kłęby dymów. Gdy wiatr wiał w naszym kierunku, czuliśmy mdły zapach spalonych ludzkich ciał.

15 października 1944 roku przystąpiono do rozbiórki Krematorium IV, zniszczonego częściowo przez więźniów w czasie buntu w dniu 7 października 1944 roku. SS-mani wysadzili w powietrze krematoria II i III 20 stycznia 1945 roku, a w nocy 25/26 stycznia Krematorium V.

Ogółem ewidencją obozową objęto 400.000 osób. Z ogólnej liczby więźniów i więźniarek objętych ewidencją i oznaczonych numerami obozowymi przeżyło – wśród przeniesionych i ewakuowanych do innych obozów  koncentracyjnych oraz wyzwolonych, w KL Auschwitz – około 60.000 więźniów i więźniarek.

W stosunku do około 4.000.000 ofiar liczba 60.000 więźniów, którzy przeżyli, stanowi zaledwie 1,5 %.

Mimo swej straszliwej wymowy wszystkie te liczby nie są w stanie oddać tragedii milionów ludzi, którzy zginęli i milionów ludzi, którzy ich po dzień dzisiejszy opłakują.

5. Unicestwienie ofiar ludzkich

W Birkenau czynne były  cztery krematoria. Dwa większe:  II i IIIoraz dwa mniejsze: IV i V .

Krematoria większe ( II i III)  składały się z trzech części: A — pomieszczenia z piecami, B — dużej hali, C — komory gazowej. Ze środka pomieszczenia z piecami wznosił się w górę olbrzymi komin. Wokół było 9 pieców, każdy mający 4 otwory. W każdym otworze mieściły się naraz 3  normalnej wielkości zwłoki, które spalały się całkowicie w ciągu półtorej godziny. Odpowiadało to dziennej przepustowości około 2.000 zwłok. Obok była duża hala przygotowawcza, urządzona w ten sposób, że sprawiała wrażenie, jakby się było w hali zakładu kąpielowego. Mieściło się w niej 2.000 osób, poniżej istniała rzekomo jeszcze poczekalnia tej samej wielkości. Stąd prowadziły drzwi i kilkustopniowe schody do położonej nieco niżej wąskiej i bardzo długiej komory gazowej. Ściany komory były zamaskowane  ślepymi natryskami – tak, że sprawiała  wrażenie olbrzymiej łaźni. W płaskim dachu znajdowały  się trzy otwory zamykane hermetycznie klapami z zewnątrz.  Z komory przez halę prowadziły podwójne szyny do pomieszczenia z piecami. Gazowanie odbywało się w ten sposób, że nieszczęśliwców prowadzono do hali B, gdzie mówiono im, że pójdą do kąpieli. Tam się rozbierali, i żeby utrzymać ich w przekonaniu, że rzeczywiście pójdą do kąpieli, dwaj mężczyźni w białych płaszczach wręczali każdemu ręcznik i kawałek mydła.

Następnie wpychano ich do komory C. 2 tys. osób wypełniało to pomieszczenie tak, że każdy mógł stać tylko prosto. Aby stłoczyć taką ilość osób, raz po raz padały strzały, zmuszające do ścieśnienia się w komorze. Gdy wszyscy znajdowali się już wewnątrz, zamykano ciężkie drzwi. Czekano krótko, prawdopodobnie po to, aby temperatura w komorze osiągnęła odpowiedni poziom, następnie esesmani w maskach gazowych wchodzili na dach, otwierali klapy otworów i z blaszanych puszek wsypywali do komory sproszkowany preparat. Puszki miały napis: „Cyklon” –  środek owadobójczy, produkowany w fabryce w Hamburgu. Należy przyjąć, że chodziło o preparat cyjankowy ulatniający się w pewnej temperaturze.

Po kilkunastu minutach w komorze wszyscy byli martwi. Nie było przypadku, żeby po otwarciu komory ktoś dawał jakiekolwiek  oznaki życia, co przy prymitywnej metodzie stosowanej w Lasku Brzozowym nie należało do rzadkości. Potem komora była otwierana, wietrzono ją, a Sonderkommando transportowało zwłoki na płaskich wózkach kolejki polowej do pomieszczenia z piecami, gdzie odbywało się spalanie.

Dwa pozostałe krematoria,  IV i V, były w zasadzie zbudowane według tego samego modelu, ale ich wydajność była o połowę mniejsza.

Każde z  tych nowoczesnych krematoriów było otoczone  ogrodzeniem z drutu kolczastego i posiadało oddzielne wejście, a od strony obozu zasłonięte było płotem z wikliny.    Estetycznie utrzymane klomby kwiatowe nadawały całemu otoczeniu „niewinny” wygląd.

Wybudowane przy krematoriach II i III komory gazowe i rozbieralnie znajdowały się pod  ziemią. Na ścianach obszernej rozbieralni oprócz odpowiednich napisów umieszczono także ponumerowane wieszaki i ustawiono pod nimi ławki. W komorze gazowej natomiast znajdowała się instalacja wodociągowa i imitacje natrysków. Ludzi wchodzących do komory – najpierw kobiety z dziećmi, później mężczyźni – doprowadzano do przeciwległej ściany, za kordon stojących przy niej SS-manów, którzy w miarę wypełniania się komory gazowej cofali się  w stronę drzwi. W ten sposób do komory gazowej o powierzchni 210 m2 i wymiarach 30 x 7 x 2,4  m wtłaczano do 3.000 ludzi.

Komory gazowe przy krematoriach IV i V,  ze względów oszczędnościowych  wybudowano nie pod ziemią, lecz na powierzchni. Każda z tych komór była podzielona najpierw na trzy, a później na cztery pomieszczenia o „pojemności”: 1500, 800, 600 i 150 osób. Podobnie jak w bunkrach, wrzutnie gazu w komorach gazowych przy krematoriach IV i V znajdowały się w ścianach bocznych. Natomiast w komorach gazowych przy krematoriach II i III gaz wpuszczano przez otwory w stropie, od których prowadziły aż do posadzki specjalne słupy z ruchomym rdzeniem, skonstruowane z kilku warstw gęstej siatki drucianej. Dezynfektor SS po otwarciu puszki z cyklonem wrzucał jej zawartość na specjalny stożek rozdzielczy, dzięki czemu grudki ziemi okrzemkowej równomiernie rozmieszczały się wewnątrz rdzenia słupa wrzutowego, co przyśpieszało gazowanie. Jednorazowo do komory gazowej wprowadzano około 6 – 12 kg gazu. ( W latach 1942-1943 firma „Tesch und Stabenow” dostarczyła do obozu 19.652, 69 kg gazu, Cyklonu B).

Przez specjalny wziernik w drzwiach lekarz SS, nadzorujący przebieg gazowania, mógł obserwować wnętrze komory gazowej. Do nielicznych osób, prócz lekarzy SS i obsługi krematoriów, które były świadkami uśmiercania ludzi w komorach gazowych, należał komendant obozu, Rudolf Hoess.

Oto, co pisze on na ten temat:

„Przez wziernik można było widzieć, jak osoby stojące najbliżej przewodów wrzutowych natychmiast padały martwe. Blisko jedna trzecia ofiar umierała od razu. Inni zaczynali się tłoczyć, krzyczeć i chwytać powietrze. Wkrótce jednak krzyk obracał się w rzężenie, a po paru minutach wszyscy leżeli. Najdłużej po upływie 20 minut nikt się już nie poruszał” .

Po włączeniu wentylatorów i usunięciu gazu z wnętrza komory gazowej otwierano drzwi, wyciągano zwłoki i transportowano je przy pomocy elektrycznej windy do znajdującego się na powierzchni budynku krematorium.

6. Sonderkommando

Wszystkie czynności pomocnicze, a więc np. usuwanie zwłok z komór gazowych, obcinanie włosów, wyrywanie złotych zębów i palenie ciał zagazowanych ludzi, wykonywali więźniowie wchodzący w skład specjalnej grupy roboczej, zwanej Sonderkommando. Wybierano ich przeważnie spośród więźniów żydowskich pochodzących z krajów, z których aktualnie przybywały transporty. Ilość owych grup dostosowana była do bieżących potrzeb. Więźniowie wchodzący w ich skład byli odizolowani od pozostałych więźniów i zakwaterowani oddzielnie. W obozie w Auschwitz mieszkali w piwnicach bloku 11, zaś w obozie w Birkenau w specjalnie wydzielonym dla nich bloku, a od połowy 1944 roku mieszkali na strychach krematoriów. W razie odmowy wykonywania pracy  natychmiast ich zabijano. W dniu 22 lipca 1944 roku za odmowę pracy w Sonderkommando zlikwidowano w komorze gazowej 435 młodych Żydów greckich.

Niemieckie władze obozowe co jakiś czas likwidowały więźniów tych komand specjalnych, a następnie tworzyły nowe zespoły. Pozbywano się w ten sposób świadków zbrodni. Likwidacja następowała zazwyczaj co 3 miesiące, pozostawiano jedynie przy życiu fachowców: palaczy, mechaników, pracowników funkcyjnych.

7 października 1944 r., w czasie buntu Sonderkommanda, więźniowie zniszczyli Krematorium IV.

W dniu 30 sierpnia 1944 roku na dziennej i nocnej zmianie pracowało w czterech krematoriach 874 więźniów Sonderkommando. Według stanu na dzień 9 października 1944 r. Sonderkommando liczyło już tylko 212 więźniów, z czego wynika, że w walce zginęło  lub zostało zamordowanych kilkuset więźniów owych oddziałów specjalnych.

W ostatnim okresie istnienia obozu użyto więźniów Sonderkommando do zacierania śladów zbrodni. Zatrudniono ich przy rozbiórce ścian spalonego Krematorium IV, a w listopadzie 1944 roku przy demontażu urządzeń technicznych krematorium II i III.

Wojnę przeżyło tylko kilkunastu więźniów Sonderkommando. Więźniowie ci złożyli potem polskim władzom sądowym obszerne zeznania dotyczące urządzeń i przebiegu masowej zagłady. Po wojnie wykopano w pobliża krematoriów pięć zakopanych w ziemi pamiętników członków tychże grup specjalnych.

7. Selekcje

Selekcje w obozie żeńskim w Birkenau  przeprowadzano zwykle podczas powrotu komand z pracy lub w czasie tzw. apeli generalnych. W tym celu polecano idącym w ciężkich drewniakach więźniarkom przebiec kilkanaście metrów. Te, które biegły zbyt wolno, SS-mani wyłapywali z szeregów za pomocą zakrzywionych lasek i odstawiali na bok. W przypadku, gdy komory gazowe były w danej chwili zajęte, umieszczano je w odizolowanym od reszty obozu bloku 25. Miał on zakratowane okna, a na otoczone murem podwórze prowadziła strzeżona stale brama. Dochodziły stamtąd płacze i jęki oczekujących na śmierć kobiet, które przez kraty wyciągały błagalnie ręce z prośbą o kubek wody. Jednakże nikomu nie wolno było nawet zbliżyć się do tego bloku. Ładowanie na samochody błagających o życie ofiar odbywało się z największą brutalnością. Broniące się rozpaczliwie kobiety chwytano za ręce i nogi i wrzucano z rozmachem na platformy. Razem z żywymi umieszczano ciała tych, które już wcześniej umarły.

W obozie męskim w Birkenau tę samą funkcję pełnił blok 7. Gromadzono tam ciężko chorych nie tylko z Birkenau, ale też i z obozu macierzystego (Auschwitz). W okresie szalejących w obozie epidemii tyfusu zabijano w komorach gazowych nie dziesiątki, ale setki więźniów. W dniu 29 sierpnia 1942 roku nowo mianowany lekarz garnizonowy, Kurt Uhlenbrock, polecił zagazować wszystkich chorych na tyfus, łącznie z rekonwalescentami przebywającymi w szpitalu obozowym. Wywieziono wówczas ze szpitala i uśmiercono w komorach gazowych 746 więźniów.

W dniach 11 i 12 lipca 1944 r. w czasie likwidacji obozu rodzinnego BIIb w Birkenau zagazowano około 4.000 osób. 2 sierpnia 1944 r. w związku z likwidacją obozu cygańskiego w Birkenau zagazowano 2.897 Cyganów – mężczyzn, kobiet i dzieci. Była to ostatnia grupa spośród ponad 20 tys. Cyganów przywiezionych do obozu od lutego 1943 roku. Poza nielicznymi zwolnionymi i przeniesionymi do innych obozów wszyscy zginęli wskutek głodu i chorób.

W komorach gazowych Birkenau  znalazło śmierć wielu  więźniów – mieszkańców Zamojszczyzny, przywiezionych do Birkenau w wyniku wysiedleń, które zapoczątkowały likwidację azylu osiedleńczego dla Polaków usuniętych z innych terenów kraju, jakim do tego czasu była Generalna Gubernia.

W komorach gazowych Birkenau pozbawiano życia również więźniów z obozów filialnych, którzy uznani zostali przez lekarzy SS, wizytujących tamtejsze izby chorych, za nierokujących nadziei na rychły powrót do pracy.

W największym z oświęcimskich obozów filialnych, KL Monowitz, założonym przy zakładach koncernu IG – Farbenindustrie, w latach 1942-1943 selekcje przeprowadzano regularnie co dwa tygodnie, później rzadziej. W ich wyniku przeniesiono do KL Auschwitz I ponad 8.000 więźniów.

8. „Rozwałka”

Oprócz osób pochodzenia żydowskiego przywożonych na zagładę w masowych transportach przez cały okres istnienia obozu uśmiercano w komorach gazowych mniejsze lub większe grupy Polaków – członków podziemnych organizacji ruchu oporu, partyzantów, zakładników oraz Rosjan – jeńców wojennych, których dołączano do tych transportów. Oto, co zeznał w tej sprawie członek Sonderkommando, Alter Feinsilber vel Stanisław Jankowski:

„Prócz tego dwa, trzy razy w tygodniu w tejże sali trupów miała miejsce „rozwałka”, tzn. przyprowadzano większe lub mniejsze grupy, najwyżej do 250 osób (różnej płci i wieku), które po uprzednim rozebraniu rozstrzeliwano. Osoby te pochodziły spoza obozu, to znaczy nie były więźniami oświęcimskimi. Były aresztowane przez Gestapo w różnych miejscowościach i przywożone na rozstrzelanie do krematorium bez wpisania do ewidencji obozowej. W nielicznych przypadkach „rozwałka” obejmowała samych więźniów oświęcimskich. Zaznaczam, że rozstrzeliwania dokonywał własnoręcznie ów Quakernack. Na czas rozstrzeliwania usuwał wszystkich Żydów z Sonderkommando do koksowni i dokonywał rozstrzeliwań w obecności zatrudnionych w krematorium Polaków i Niemców. Ponieważ koksowania była oddalona tylko o kilkanaście metrów, wobec czego my, Żydzi, słyszeliśmy strzały, głosy padania ludzi i ich krzyki. Na własne uszy słyszałem, jak rozstrzeliwani krzyczeli, że są niewinni, słyszałem krzyki dzieci, a Quakernack odpowiadał na to: „Naszych więcej ginie na froncie”. Następnie wzywano nas do hali, w której dokonywano rozstrzeliwań, i z hali tej wynosiliśmy my, Żydzi, jeszcze ciepłe, krwawiące zwłoki do pieców krematorium. Co godzinę wynosiliśmy 30 zwłok ludzkich. Quakernack stał z bronią w ręku, zbroczony i ociekający krwią.

Oprócz Quakernacka asystowali przy tego rodzaju rozstrzeliwaniach Lagerführer KL Auschwitz Schwarz i komendant całego obozu wraz ze świtą SS (…) Każdego tygodnia rozstrzeliwano przy piecu krematoryjnym 10-15 Rosjan –  jeńców wojennych, których trzymano przedtem po kilka dni w bunkrze bloku 11. Nie byli oni objęci ewidencją obozową, nie rejestrowano ich w ogóle, więc tych strat nawet na podstawie dokumentów obozowych nie udałoby się ustalić. Rozstrzeliwania te obserwowałem przez okres jednego roku w Auschwitz,

a następnie  powtarzało się to samo  w Birkenau,  z tym,  że  w Birkenau rozstrzeliwano tygodniowo więcej jeńców rosyjskich” .

9. „Kanada”

Cały osobisty dobytek przywożony do obozu ludzie musieli zostawić na rampie wyładowczej. Mówiono im, że rzeczy zostaną dowiezione oddzielnie do obozu. Rzeczy te więźniowie wchodzący w skład specjalnego komanda (Aufraumungskommando), w żargonie obozowym zwanego „Kanadą”, ładowali na oczekujące już samochody i przewozili do specjalnych magazynów, które początkowo zajmowały pięć, a pod koniec istnienia obozu ponad trzydzieści bloków. Tam były one przeszukiwane, sortowane, czyszczone i dezynfekowane, a następnie kierowane do sprzedaży lub do przeróbki przemysłowej.

Oprócz rzeczy codziennego użytku, jak odzież,  obuwie,  bielizna,  ludzie przywozili ze sobą  biżuterię, zegarki,  dzieła sztuki  oraz pieniądze;  lekarze – lekarstwa i całe komplety instrumentów medycznych. Przywożono też zbiory filatelistyczne i numizmatyczne. Prawie wszystkie te rzeczy były wysyłane w porozumieniu z  ministerstwem  gospodarki do różnych placówek na terenie Rzeszy. Między innymi część z nich przekazywano ludności zbombardowanych niemieckich miast,  osiedlonym  w Generalnej Guberni  volksdeutschom   lub sprzedawano po niskich cenach w zakładach pracy. Kosztowności spieniężano za granicą,  uzyskując w ten sposób środki płatnicze, za które dokonywano zakupu surowców niezbędnych dla  gospodarki niemieckiej. Niewielką część z tych rzeczy eksponowano w „muzeum”, mieszczącym się w bloku 24. w obozie macierzystym i prezentowano dygnitarzom SS w czasie wizytacji obozu.

10. Rabunek dóbr materialnych

Warto wskazać na ogromne korzyści, jakie III Rzesza Niemiecka czerpała z rabunku mienia osób kierowanych do obozów koncentracyjnych. W sprawozdaniu Odilo Globocnika z akcji „Reinhard” z 5 stycznia 1944 r.  stwierdza się, że za okres od kwietnia 1942 do grudnia 1943 odprowadzono do dyspozycji Banku Rzeszy z grabieży mienia w obozach koncentracyjnych:

  • 73 miliony marek.

Oprócz tego przekazano:

  • 236 sztab złota o wadze 2.909,68 kg,
  • 2.143 sztaby srebra o wadze 18.733,69 kg,
  • 15,14 kg platyny;

Wśród   zagrabionych dewiz w złocie wykazano:

  • 249.771 dolarów amerykańskich.

Zrabowano również biżuterię i różne przedmioty wartościowe, a wśród nich:

  • 15.883 pierścienie złote z brylantami i diamentami,
  •  2.511, 87 karatów brylantów.

Wywieziono także do Rzeszy:

  • 1.900 wagonów odzieży, bielizny, ubrań, itp.

Wykorzystywanie niewolniczej pracy więźniów we własnych przedsiębiorstwach i udostępnianie jej koncernom niemieckim przynosiło SS ogromne zyski, które stały się podstawą do podporządkowania sobie różnych gałęzi przemysłu. Ostatecznej realizacji tych zamierzeń przeszkodził koniec wojny.

11. Zacieranie śladów zbrodni

W ostatnim okresie istnienia obozu użyto więźniów Sonderkommando do zacierania śladów zbrodni. W październiku 1944 zatrudniono ich przy rozbiórce ścian spalonego Krematorium IV, a w listopadzie, po wstrzymaniu masowej zagłady, demontowali oni urządzenia techniczne komór gazowych i rozbierali piece w krematoriach II i III, które potem zostały wysadzone w powietrze. W dniu 26 listopada 1944 roku spośród około 200 więźniów Sonderkommando wybrano 100 i skierowano rzekomo do KL Gross-Rosen – ich dalszy los pozostał jednak nieznany.

5 stycznia 1945 r. sześciu członków Sonderkommando wywieziono do KL Mauthausen i tam rozstrzelano; 30 pozostawiono do obsługi ostatniego czynnego Krematorium V, a 70 zatrudniono przy oczyszczaniu i plantowaniu dołów spaleniskowych.

Więźniowie ostatnich dwóch grup opuścili obóz 18 stycznia 1945 roku, udając się pieszo pod eskortą SS-manów wraz z innymi ewakuowanymi w kierunku Wodzisławia Śląskiego. Spośród nich wojnę przeżyło zaledwie kilkunastu, m.in.: Alter Feinsilber, Szloma Dragon, Henryk Tauber.

Alter Feinsilber vel Stanisław Jankowski został przywieziony do Auschwitz w 1942 roku z Drancy i otrzymał numer obozowy 27675. W listopadzie 1942 roku został wcielony do Sonderkommando. Zbiegł w okolicy Rybnika w czasie ewakuacji obozu w styczniu 1945 r.

Szloma Dragon przywieziony do lagru 7 grudnia 1942 r. z getta w Mławie (nr 80359), był członkiem Sonderkommando od 10 grudnia 1942; zbiegł w okolicy Pszczyny w czasie ewakuacji obozu.

Henryk Tauber, przywieziony do lagru z getta w Krakowie 19 stycznia 1943,  był członkiem Sonderkommando od lutego 1943 r.; zbiegł w czasie ewakuacji obozu w styczniu 1945 roku.

Więźniowie ci złożyli polskim władzom sądowniczym obszerne zeznania dotyczące urządzeń i przebiegu masowej zagłady w komorach gazowych.

Po wojnie w pobliżu krematoriów odnaleziono pięć zakopanych w ziemi rękopisów członków Sonderkommando.



12. Śledztwo Nadzwyczajnej Radzieckiej Komisji Państwowej do badania zbrodni niemiecko-faszystowskich agresorów

Już w lutym 1945 roku, niecały miesiąc po wyzwoleniu Auschwitz-Birkenau, na terenach lagru pojawili się eksperci powołani przez Radziecką Komisję, której celem było zbadanie zbrodni popełnionych w Auschwitz-Birkenau.

Osoby, które natychmiast po zakończeniu działań wojennych znalazły się na terenie Auschwitz, były przerażone potwornością tego, co widać było wokół. Aż po same krańce tereny lagru były zapełnione milionami jakichś szczątków, przedmiotów, utraconych przez ofiary lagru. Drogi były wybrukowane chodakami i trepami zgubionymi przez więźniów. Wszędzie walały się ogromne ilości przedmiotów codziennego użytku, porzuconych przez więźniów –  szczątki odzieży, walizy, pędzle do golenia, guziki, wózki dziecięce, niezliczone części przedmiotów,  których pochodzenia można było się tylko domyślać. To, że tędy „przeszła Śmierć”, że tędy wiodła droga niezliczonej, a także po ludzku niepoliczalnej, rzeszy Męczenników, świadczyły nie tylko leżące wokół zwłoki ludzkie, ale porażające na każdym kroku w Birkeanu ilości prochów ludzkich. Do dziś, przechodząc przy Krematorium II, stąpamy po  „piasku”,  a są to rozdrobnione cząstki ludzkich kości… Tę drogę zasypano, niestety, żwirem. Może po to,  aby ukryć ten straszliwy ślad zbrodni!? Wystarczyło tylko podejść do stawku przy IV Krematorium i wyrwać pęk rosnącej tam trzciny, aby zobaczyć w plątaninie korzeni biel okruchów kości ludzkich… Szuwary, rosnące wokół stawku, zostały dokładnie wycięte, dzięki czemu wygląda on obecnie jak „oczko wodne” w parku angielskim.

Pracując w 1982 roku przy komorze gazowej „Biały Domek”, w lasach Birkenau, znaleźliśmy czaszkę ludzką… Wystarczy odkopać murawę w okolicach owego Domku, aby zobaczyć setki przedmiotów, pozostawionych przez Męczenników Birkenau…

Wchodzący dziś na teren Birkenau widzą zieleń murawy. W czasie wojny nie było tam  zieleni,  był brązowo-szary step, wydeptany przez setki tysięcy ludzkich stóp… Jeszcze w latach sześćdziesiątych XX wieku czuło się tam odór prochów ludzkich, moczu i krwi….

Trzeba przywołać ten obraz, aby wyobrazić sobie, co zobaczyła wówczas grupa ekspertów radzieckich, a potem i polskich z Komisji prof. Jana Sehna, która niezależnie od Komisji Radzieckiej prowadziła własne śledztwo.

Przesłuchano wówczas około 200 świadków, wśród nich głównych świadków zbrodni – ocalałych członków Sonderkommando – Henryka Mandelbauma, Szlomę Dragona, Henryka Taubera. Wyniki śledztwa opublikowała w dniu 8 maja 1945 roku gazeta „Krasnaja Zwiezda”:

„Dążąc do zatarcia śladów swych potwornych zbrodni w KL Auschwitz Niemcy przed wycofaniem się starannie zniszczyli wszystkie dokumenty, które mogłyby światu wykazać dokładną liczbę zniszczonych w obozie oświęcimskim ludzi. Lecz stworzona przez Niemców w obozie potężna technika niszczenia ludzi i zeznania uwolnionych przez Armię Czerwoną więźniów Oświęcimia, zeznania 200 przesłuchanych świadków, poszczególne odnalezione dokumenty i inne dowody rzeczowe dostatecznie stwierdzają,  że w Oświęcimiu zniszczono, otruto i spalono miliony ludzi. (…)

Biorąc pod uwagę stosowanie przez Niemców w szerokim zakresie stosów do palenia trupów, ogólna wydajność urządzeń od zabójstwa ludzi w Oświęcimiu winna być większa od przytoczonej. Jednak uwzględniając dodatkowy czynnik, jak niepełne wykorzystanie w poszczególnych okresach, techniczna komisja ekspertów doszła do wniosku, że za czas istnienia oświęcimskiego obozu niemieccy kaci zniszczyli w nim nie mniej niż 4.000.000 obywateli ZSRR, Polski, Francji, Jugosławii, Czechosłowacji, Rumunii, Węgier, Bułgarii, Holandii, Belgii i innych krajów” .

13. Śledztwo Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce

W miesiąc po rozpoczęciu badań przez Komisję Radziecką –  w marcu 1945 roku –  rozpoczęła śledztwo na terenach Auschwitz-Birkenau polska komisja śledcza Głównej Komisji Badania Zbrodni Niemieckich w Polsce pod przewodnictwem prof. Jana Sehna. Po przeprowadzeniu czynności śledczych  Komisja oświadczyła, co następuje:

„Opierając się na średniej wydajności krematoriów, wyliczonej technicznie i potwierdzonej zeznaniami świadków oraz na ilości dni ruchu krematoriów i urządzeń zastępczych (doły), przy uwzględnieniu wszystkich okresów stwierdzonych przerw i napraw, biegły ocenia ilość osób zagazowanych i spalonych w urządzeniach niszczycielskich obozu koncentracyjnego Oświęcim – Brzezinka sumarycznie na nie mniej aniżeli 4.000.000 ludzi. Suma ta zgodna jest z zeznaniami wszystkich zbadanych przez Okręgową Komisję Badania Zbrodni Hitlerowskich w Krakowie świadków, którzy z racji swych funkcji w obozie mieli możność orientowania się w ilości transportów nadchodzących wprost do krematoriów” .

14. Międzynarodowy Trybunał Wojskowy w Norymberdze

Międzynarodowy Trybunał w Norymberdze w akcie oskarżenia stwierdził, że w  Oświęcimiu zginęło około 4.000.000 ludzi. Trybunał przesłuchiwał  jako świadka komendanta tego obozu, sprawującego tę funkcję  w okresie od maja 1940 do 1 grudnia  1943 r. Szacował on, że „w samym obozie oświęcimskim uśmiercono w tym czasie 2.500.000 osób i że dalsze 500.000 zginęło z chorób i głodu” .

15. Świadkowie Sonderkommand

W naszych rozważaniach trzeba przedstawić także dowód najważniejszy, jakim są zeznania świadków Sonderkommand. Jak już o tym mówiliśmy, owi więźniowie  to najtragiczniejsza grupa ludzi w dziejach ludzkości, którą zmuszono do wykonania najstraszniejszej pracy, jaką kiedykolwiek wykonywano w dziejach świata. To oni zostali zmuszeni dozagazowania i spalenia milionów osób.

Żeby nie było żadnych wątpliwości – praca ta została wykonana pod straszliwą presją; jakakolwiek forma sabotażu, a nawet jedynie odmowy  kończyła się natychmiastową egzekucją więźnia; jakikolwiek opór niszczony był natychmiast w zarodku. Ponadto, więźniowie Sonderkommand mieli świadomość, że czas ich życia to zaledwie 3 miesiące; po tym okresie komando było gazowane, aby zlikwidować świadków, a Niemcy tworzyli nowy oddział.

Więźniowie zmuszeni do tak potwornej pracy  mieli tylko jedną możliwość stawiania oporu:  starali się liczyć   ilość  zabijanych ludzi, choć i to wiązało się z ogromnym niebezpieczeństwem. Jeśli  SS-man zobaczył  ołówek w ręku więźnia, mogło się to dla niego skończyć tragicznie.

„Posłuchajmy”, co mówią więźniowie Sonderkommand:

ZAŁMEN GRADOWSKI – więzień Sonderkommanda, napisał relację, którą zakopał wśród  prochów koło krematorium: „ Zakopałem to pod popiołami, uważając je za najpewniejsze miejsce, gdzie na pewno będzie się kopało, aby znaleźć ślady milionów zgładzonych ludzi…”

LEWENTAL – więzień Sonderkommanda, napisał w swym pamiętniku: „Historia Oświęcimia – Brzezinki jako obozu pracy , a w szczególności jako obozu zagłady milionów ludzi, zostanie – wierzę w to – nie dość dokładnie przekazana światu…”

Gradowski i Lewental nie przeżyli obozu, a więc ich zeznania mają charakter „testamentowy”;   są niemożliwe do obalenia.

HENRYK MANDELBAUM – więzień Sonderkommanda, zeznał: „Za cały okres czasu, jak mówili moi koledzy, w Oświęcimiu zginęło 4.500.000 ludzi”.

STANISŁAW JANKOWSKI, vel   ALTER FEINSILBER, zeznał: „Na podstawie moich własnych spostrzeżeń i rozmów z innymi więźniami z tego Sonderkommando dochodzę do wniosku, że w czasie istnienia tego Sonderkommando, a istniało ono około 2 lat, spalono w krematoriach i bunkrach w Birkenau ogółem nie mniej, niż 2.000.000 osób. Liczba ta nie obejmuje osób spalonych w Birkenau przez różne istniejące poprzednio Sonderkommanda, które zostały zlikwidowane przez SS-manów i nie mogły nam udzielić informacji o ilości spalonych osób w czasie istnienia tychże Sonderkommand. Liczba spalonych nierejestrowanych wynosi kilka milionów”.

HENRYK TAUBER – więzień Sonderkommando zeznał: „W czasie, gdy byłem członkiem Sonderkommando od lutego 1943 do stycznia 1945 zagazowano 2.000.000 ludzi, a wcześniej również 2.000.000 osób”.

SZLOMA DRAGON – zatrudniony w Sonderkommando od 9 grudnia 1942 do stycznia 1945 zeznał: „ Ja obliczam liczbę zagazowanych w obu bunkrach i w czterech krematoriach na przeszło 4.000.000 ludzi”.

Zeznania świadków Sonderkommand w pełni potwierdzają zeznania innych więźniów:

TADEUSZ PACZUŁA – pracownik kancelarii szpitala obozu macierzystego pisze o transportach Żydów: „ których liczba zostanie chyba na wieki tajemnicą, w każdym razie idącą w kilka milionów…”

ERWIN OLSZÓWKA – zatrudniony  jako główny pisarz (Rapportschreiber) w kancelarii kierownika obozu, na podstawie meldunków napływających z krematoriów i szpitali obozowych szacuje liczbę ofiar na 4.500.000 osób .

GORDON – także więzień KL Auschwitz – zeznał, iż według oświadczenia kapo Sonderkommanda, Kamińskiego, zagazowano i spalono około 3.500.000 ludzi .

HANS ROTH –Niemiec stwierdził: „Było powszechnie wiadomo, że około

4.000.000 ludzi znalazło swą śmierć w Oświęcimiu” .

KAZIMIERZ CZYSZEWSKY oświadczył: „Według moich obliczeń spalono w Oświęcimiu 4 do 5 milionów Żydów z kobietami i dziećmi” .

WITOLD KULA  zeznał o ilości ofiar Auschwitz: „Tej liczby nie mogę dokładnie określić, ale z pewnością przekroczyła ona 3.500.000, około 4.000.000 ludzi” .

MIKLÓS NYISZLI – lekarz Sonderkommanda, we wspomnieniach z obozu napisał: „Ogień strawił miliony ciał” .

RACHWAŁOWA – więźniarka Auschwitz, była zatrudniona w biurze oddziału politycznego. Oto, co zeznała: „ Z rozmów SS-manów w biurze politycznym prowadzonych wywnioskowałam, że cyfra ta waha się w granicach 4 do 5 milionów” .

Jak wiemy, zagładzie towarzyszył rabunek wszelkich dóbr, przywiezionych przez więźniów. Gdy ludzie opuścili wagony i piątkami szli w kierunku komór gazowych, na peronach pozostawały ich bagaże. Rzeczy tych było tak wiele, że specjalne Kommando, zwane „KANADA”, w systemie całodobowym sortowało zagrabione na rampie Birkenau mienie, segregując i gromadząc je w 30 barakach rewiru „Kanada”. Jak pisał Hoess, codziennie odchodziły pociągi do Rzeszy z mieniem  zrabowanym więźniom. W Niemczech zaś w każdym niemal mieście były magazyny, gdzie ludność niemiecka mogła zaopatrywać się w mienie zrabowane zamordowanym więźniom Auschwitz. Pierwszeństwo mieli zbombardowani i nowożeńcy, ale także biura i organizacje niemieckie.

Hamburska bibliotekarka, Gertruda Seydelmann, wspomina, że ludzie czuli się, jakby wygrali los na loterii. Mężowie wracali ze Wschodu z ładunkiem mięsa, wina, odzieży, a towary luksusowe oferowano po śmiesznych cenach.

„Zwykłe gospodynie domowe zaczęły nagle nosić futra, obracać kawą i biżuterią,    miały piękne, stare meble… (…) Przedmioty z 72 tysięcy mieszkań żydowskich na Wschodzie – których właścicieli wysłano do Auschwitz – przyjeżdżały pełnymi pociągami do punktów składowych w niemieckich miastach. Posortowane przez niewolników, kierowane były na aukcje odbywające się w całym kraju. Essen przyjęło 1.928 wagonów towarowych, Kolonia – 1.457, Rostok – 1.023, Hamburg – 2.699.   Razem – ponad 7.000 wagonów zrabowanych rzeczy, tylko w czterech   większych miastach w Niemczech” .

W kontekście wyżej podanych faktów nie należy się dziwić, że więzień, BERNARD CZARDYBON, kapo Kommanda „Kanada” I przy obozie macierzystym, który był zatrudniony przy sortowaniu mienia pozostawionego przez zamordowanych, dla którego podstawą szacunku była liczba posortowanych rzeczy, określa ilość ofiar na 5.000.000 – 5.500.000 ludzi.

16. Zeznania funkcjonariuszy niemieckich

WŁODZIMIERZ BILAN – esesman, zatrudniony w oddziale politycznym obozu, gdzie gromadzone były wszystkie dokumenty masowej zagłady, zeznał w czasie procesu  R. Hoessa, iż esesmani szacowali liczbę ofiar na pięć milionów, a jeden z sanitariuszy SS przechwalał się wobec niego, iż sam zagazował pół miliona ludzi.

MAXIMILIAN GRABNER – kierownik oddziału politycznego KL Auschwitz 1940-43 oświadczył, że w Oświęcimiu w tym czasie zabito co najmniej 3.000.000 ludzi.

WILHELM   BOGER – funkcjonariusz  wydziału  politycznego   KL   Auschwitz –  oświadczył, że zginęło ponad 4.000.000 ludzi.

RUDOLF HOESS – w czasie przesłuchania w dniu 16 marca 1946 roku podpisał następujące oświadczenie: „Ja na polecenie otrzymane od Himmlera w maju 1941 roku zorganizowałem osobiście zagazowanie dwóch milionów ludzi w okresie między czerwcem – lipcem 1941 a końcem 1943 roku, w którym byłem komendantem Oświęcimia” .

Dla historyka decydującym problemem warsztatowym jest krytyka źródła. Istotna jest ocena świadków – stwierdzenie,  czy  podają oni prawdę.  Najważniejsze jest pytanie, czy świadek był na miejscu zdarzeń, czy sam widział to, co opisuje i czy jego zeznanie nie jest sprzeczne z  zeznaniami innych świadków.

Choć to wydaje się nieprawdopodobne,  ale sam F. Piper przyznaje rację świadkom Sonderkommand. Oto, co pisze o nich: „Jakkolwiek krytycznie by nie oceniać kompetencji wyżej wymienionych więźniów do szacowania liczby ofiar, pozostaje faktem, że w ich przekonaniu, wynikającym z wglądu w akta obozowe, z osobistych spostrzeżeń i uzyskanych w obozie informacji, skala eksterminacji była ogromna, a liczby kilku milionów były ich zdaniem adekwatne do rozmiarów tej skali” .

Jest jeszcze jedna wypowiedź F. Pipera, piękna, ale i wstrząsająca. Przedstawiając zeznania świadków, więźniów Sonderkommand i innych więźniów KL Auschwitz, tak ocenia ich świadectwo: „…Słowa te zostały napisane przez ludzi pewnych, że ich tragiczny los dopełni się w obozie, z głębokiej wewnętrznej potrzeby przekazania potomnym prawdy o przekraczającym ludzką wyobraźnię koszmarze, jakiego byli w obozie świadkami” .

17. Testament więźniów Auschwitz – Birkenau

Franciszek Piper nie podważa prawdomówności świadków Sonderkommand. Stwierdza jedynie, że byli na miejscu wydarzeń, byli nie tylko świadkami, ale i czynnymi uczestnikami tych wydarzeń, ponadto  mieli wgląd w akta obozowe; wiemy też, że istniały także kontakty z SS-manami, co potwierdza więźniarka, Stanisława  Rachwałowa. Sam Franciszek Piper przyznaje, że „mieli wewnętrzną potrzebę PRZEKAZANIA POTOMNYM PRAWDY”.

A więc świadkowie Sonderkommand powiedzieli prawdę o Auschwitz! Czy można się dziwić, że tę PRAWDĘ chcieli przekazać potomnym? Tak na pewno postąpiłby każdy z nas na ich miejscu!

Oni byli solidarni z nami, wiedzieli, że zginą, ale chcieli nam powierzyć ostrzeżenie. Za swoją solidarność z nami wielu z nich zapłaciło życiem. Pozostawili nam swój Testament, ukazujący PRAWDĘ O KL AUSCHWITZ-BIRKENAU. I dlatego nie tylko my, ale WSZYSCY LUDZIE DOBREJ WOLI CAŁEGO ŚWIATA   powinni bronić tego Testamentu.

Ta obrona jest konieczna nie dla Nich, ale dla nas żywych, dla przyszłych pokoleń. Aby nie spełniły się prorocze słowa, wyryte na pomniku w KL Stutthof:

„JEŚLI ECHO ICH GŁOSÓW UMILKNIE, ZGINIEMY…”

18. Skrót wyliczeń ilości ofiar unicestwionych w KL Auschwitz – Birkenau

Podstawa:

1.Zdolność eksploatacyjna pieców krematoryjnych.

numer

Krematorium

zdolność eksploatacyjna pieców krematoryjnych postoje

i remonty

spalanie dobowe zwłok średnia

ilość dni w eksploatacji

ilość spalonych zwłok

1

2

3

4

5

6=rubryki 4×5

II 2.500 625 1.875    
III 2.500 625 1.875    
IV 1.500 375 1.125    
V 1.500 375 1.125    
Razem 8.000 2.000 6.000 550 3.300.000

 

2. Ilość spalonych zwłok w dołach i na stosach – 1.500.000

3. Ilość zużytych puszek jednokilogramowych gazu Cyklon B dostarczonych przez firmę „Tesch und Stabenow”  do KL Auschwitz

średnia ilość osób przeznaczonych do gazu średnia ilość puszek kilogramowych ilość zużytych puszek Cyklonu B ilość zagazowanych osób
1 2 3 4*
2.000 8 19.500 4.875.000

* Wyliczenia w rubryce 4. pochodzą z: (r.3 x r.1) : r.2 = (19.500 x 2000) : 8 = 4.875.000 zagazowanych osób

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 



19.Auschwitz zapisane w mojej pamięci – fotografie dokumentalne :

  1. KL Auschwitz i obozy filialne.
  2. Miejscowości, z których deportowano ludzi do KL Auschwitz.
  3. KL Auschwitz I.
  4. KL Auschwitz II (Birkenau).
  5. KL Auschwitz. Główna brama obozowa z napisem „Praca czyni wolnym”.
  6. Oświęcim. Fragment obozowego ogrodzenia z ostrzegawczą tablicą: „Uwaga wysokie napięcie”.
  7. Oświęcim. „Ściana Straceń” – miejsce śmierci około 20.000 więźniów.
  8. Oświęcim.  Podziemia bloku nr 11, w których w 1941 r. przeprowadzono pierwszą próbę zabijania ludzi cyklonem B.
  9. Brzezinka. Główna wartownia SS zwana przez więźniów Bramą  Śmierci, ponieważ przejeżdżała przez nią większość transportów deportowanych ludzi.
  10. Brzezinka. Fragment obozowego odcinka BII zabudowanego barakami drewnianymi.
  11. Oświęcim. Pierwsza, jeszcze prowizoryczna komora gazowa przy Krematorium I, w której jednorazowo zabijano około 800 osób.
  12. Brzezinka. Budowa krematorium II lub III.
  13. Brzezinka. Krematorium II lub III oraz krematorium IV lub V.
  14. Brzezinka. Budowa krematorium IV lub V.
  15. Brzezinka. Piece krematoryjne.
  16. Brzezinka. Przygotowanie do selekcji, tzn. oddzielania zdolnych do pracy od słabych, chorych, inwalidów i dzieci.
  17. Brzezinka. „Kanada”; sortowanie zagrabionego mienia.
  18. Śmiercionośny cyklon B.
  19. Brzezinka. Palenie zwłok zamordowanych.
  20. Brzezinka. Jedna z wielu masowych mogił.
  21. Brzezinka. Rampa wyładowcza zapełniona mieniem przywiezionym przez ludzi skazanych na śmierć.
  22.  Brzezinka. Rampa opustoszała, pozostali na niej jedynie SS-mani i wagony z mieniem deportowanych.
  23. Brzezinka. Mimo nieprzerwanej pracy krematorium zwłoki spalano również na stosach spaleniskowych.
  24. Brzezinka. Ruiny komory gazowej i Krematorium II wysadzonego przez SS-manów.
  25. Brzezinka. Ruiny Krematorium V.
  26. Brzezinka. Rękopis więźnia – członka Sonderkommando, Załmena Gradowskiego – odnaleziony w 1945 r. na terenie Krematorium II w Brzezince oraz odnaleziony słoik zawierający rękopis więźnia z Sonderkommando, Załmena Lewentala.
  27. Dr Joseph Mengele przeprowadzał na bliźniętach i karłach zbrodnicze eksperymenty w ramach badań nad teorią dziedziczenia.
  28. Więźniarka ważąca w momencie wyzwolenia obozu 23 kg.
  29. Brzezinka. Międzynarodowy Pomnik Ofiar Faszyzmu; autorzy: Pietro Cascello, Giorgio Simoncini, Jerzy Jarnuszkiewicz, Julian Pałka.
  30. Dwory pod Oświęcimiem. Panorama zakładów Buna-Werke, w których zginęło około 30.000 więźniów.
  31. Fritz Haber – wynalazca gazów bojowych: iperytu, fosgenu i cyklonu B.

Oświęcim. Krematorium I, w którym spalano około 350 ciał na dobę.

Zeszyty Oświęcimskie. Numer specjalny (IV). Raporty uciekinierów z KL Auschwitz. Oprac. i  przypisy: Henryk Świebocki, Oświęcim 1991, s.95.

Archiwum Państwowego Muzeum Auschwitz-Birkenau w Oświęcimiu. APMA-B, Dok. Zentralbauleitung Aull BW 30/7/42, s.3, sygn. Dpr.Z.Bau/2553, nr inw. 2553.

Oświęcim. Hitlerowski obóz masowej zagłady, Warszawa 1981, s. 114.

Raporty uciekinierów z KL Auschwitz, op. cit.,  s. 172.

Ibidem, s.110-111.

K. Smoleń, Oświęcim 1940-1945. Przewodnik po muzeum, op. cit., s. 19.

W Raportach uciekinierów z KL Auschwitz  (op. cit., s. 115) znajdujemy informację: „Jednorazowo do komory gazowej wpuszczano około 6-12 kg gazu ( w latach 1942-1943 firma Tesch und Stabenow dostarczyła do obozu 19.652, 69 kg cyklonu B)”. Kazimierz Smoleń w książce Oświęcim 1940-1945: przewodnik po muzeum. Katowice 1980, s. 57  podaje: „IG-Farbenindustrie, do której należała firma „Degesch” produkująca gaz trujący cyklon B używany do zabijania ludzi w komorach gazowych, uzyskała ze sprzedaży tego gazu w okresie lat 1941-1944 prawie 300.000 marek. Tylko w Oświęcimiu zużyto w wymienionym okresie czasu około 20.000 kg cyklonu”.

Ibidem, s. 31 i 32.

F. Piper, Oświęcim, Warszawa 1981, s. 115.

Ibidem, s. 115.

Z. Arkuszyński, Prawo do życia, Pelplin 2005, s.27.

Fragment powstał w oparciu o Zeszyty Oświęcimskie. Numer specjalny (IV).Raporty uciekinierów z KL Auschwitz, op. cit.

W relacji tej podana jest inna numeracja krematoriów, nieuwzględniająca numeracji niemieckiej, która jako nr I podaje pierwsze Krematorium w starym obozie Auschwitz. Podane w Raportach uciekinierów krematoria I i II to faktycznie – wg numeracji niemieckiej – II i III, zaś III i IV to faktycznie IV i V.

Wypowiedź komendanta obozu Rudolfa Hoessa zaczerpnięto z: Oświęcim. Hitlerowski obóz masowej zagłady, op. cit., s. 116.

Oświęcim. Hitlerowski obóz masowej zagłady, op. cit. s. l18.

 

F.Piper, Ilu ludzi zginęło w KL Auschwitz.  Liczba ofiar w świetle źródeł i badań 1945-1990, Oświęcim 1982.

J. Sehn, Obóz koncentracyjny Oświęcim – Brzezinka (Auschwitz-Birkenau), Warszawa 1964, s. 156.

Materiały norymberskie, oprac. T. Cyprian, J. Sawicki, Warszawa 1948, s.232.

Zeszyty Oświęcimskie. Numer specjalny (II) Rękopisy członków Sonderkommando, Oświęcim 1971,  s. 73, 74, 93.

F. Piper, Ilu ludzi zginęło w KL  Auschwitz, op. cit., s. 46-48.

Ibidem, s. 46-48.

Ibidem, s.46-48.

Ibidem, s.46-48.

Ibidem, s.46-48.

Ibidem, s.46-48.

Ibidem, s. 46-48.

K. Piechowski, My i Niemcy, Warszawa 2008, s.l64.

F. Piper, Ilu ludzi zginęło w KL Auschwitz, op. cit., s. 49-50

Ibidem, s. 48.

Ibidem, s. 46.

Rubrykę 2. sporządzono na podstawie książki Oświęcim, op. cit., s. 114.

Dane w rubryce 4. pochodzą z: Raportów uciekinierów, op. cit., s.172

  Dane w rubryce 5. pochodzą z książki Oświęcim, op. cit., s.114 i 117.

Raporty uciekinierów, op. cit,  s. 111.

Rubrykę 1. sporządzono na podstawie książki K. Smolenia, Oświęcim 1940-1945. Przewodnik po muzeum. op. cit., s.28 i 56.

Dane z rubryki 2. pochodzą z książki Oświęcim. Hitlerowski obóz masowej zagłady, op. cit., s. 115.

Dane  z rubryki 3. pochodzą z książki K. Smolenia, Oświęcim 1940-1945. Przewodnik po muzeum, op. cit.,

s. 56.

Wszystkie fotografie (oprócz 31.) pochodzą z ksiązki KL Auschwitz. Fotografie dokumentalne , Warszawa KAW 1980.

Comments are closed.